Lepsza opieka dla żołnierzy z traumą | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 04.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Lepsza opieka dla żołnierzy z traumą

Ranny na froncie, w domu – przypadek dla opieki socjalnej. Zwłaszcza żołnierze uczestniczący w misjach wojskowych, wracający do domu z traumą, szybko wpadają w tryby biurokracji. Nowelizacja ustawy poprawia ich sytuację.

Ranny żołnierz po zamachu na Bundeswehrę w Kabulu, luty 2011

Ranny żołnierz po zamachu na Bundeswehrę w Kabulu, luty 2011

„To ogromny sukces“, komentuje David H. ustawowe zmiany dotyczące opieki nad żołnierzami. Były żołnierz Bundeswehry cierpi na zespół stresu pourazowego PTSD (posttraumatic stress disorder). Cierpiący na tę chorobę szybko wpadają w tryby procesów biurokratycznych – muszą tłumaczyć swój stan przełożonym, urzędom, lekarzom. Kto ma pecha, zostaje zwolniony z Bundeswehry i staje się tzw. przypadkiem socjalnym.

Zamach na konwój Bundeswehry w Afganistanie, czerwiec 2011

Zamach na konwój Bundeswehry w Afganistanie, czerwiec 2011

W przyszłości nie powinno się to zdarzyć. Od początku 2012 r. ustawodawca zobowiązuje siły wojskowe do zatrudniania żołnierzy także z 30-procentowym uszczerbkiem na zdrowiu. Dotąd granica ta leżała przy 50 procentach i była bardzo trudna do osiągnięcia. [Zołnierze po fizycznych lub psychicznych urazach byli zatrudniani tylko w sporadycznych wypadkach. Szczególnie trudno było utrzymać się w wojsku żołnierzom z traumą, takim jak David H. W 1999 roku zastrzelił dwoje ludzi, sam przeżył chwile śmiertelnego strachu. Na tak straszliwe przeżycie, mimo wszystkich treningów, wówczas 22-latek nie był przygotowany. Do dzisiaj cierpi na skutki tamtego zdarzenia.

Rana na duszy

Historia Davida H. pokazuje także, jak trudne także dla otoczenia jest obcowanie z człowiekiem z tak dużym obciążeniem psychicznym. Pochodzący z Saksonii strzelec górski początkowo nie rozumiał, co się z nim dzieje. Zaczął się izolować, cierpiał na bezsenność, ataki przyspieszonego pulsu. Jego organizm ciągle wracał do stanu najwyższego napięcia, w jakim znajdował się w chwilach śmiertelnego strachu.

Ofiara PTSD, David H.

Ofiara PTSD, David H.

Pewnego dnia nie mógł się przełamać, żeby w koszarach pójść do stołówki. „Trzęsłem się, widziałem wszystko zamazane, serce biło mi jak szalone”. David H. zaczął przypuszczać, że jest chory. Do głowy nie przyszło mu jednak, że choroba może mieć podłoże psychiczne. Diagnoza PTSD pojawiła się dopiero dużo później. David H. trafił na terapię w wydziale psychiatrycznym szpitalu Bundeswehry w Hamburgu. „Moje baterie były kompletnie puste”, opisuje swój stan.

Kiedy skończyła mu się dwunastoletnia umowa jako żołnierza kontraktowego, skończyła się też kariera strzelca górskiego. Żołnierzem zawodowym nie mógł zostać, Bundeswehra nie bardzo wiedziała, co zrobić z tym niestabilnym psychicznie młodym człowiekiem. David H. został sam. Opieki, która w jego sytuacji wydawałaby się na miejscu, nie otrzymał: „Nie można przecież wysłać kogoś na misję wojskową, w regiony objęte wojną, kiedy nie jest już stuprocentowo zdrowy, powiedzieć mu: to twój problem!”.

W labiryncie przepisów

Bundeswehra zanotowała co najmniej 860 przypadków PTSD od stycznia do listopada 2011 roku – więcej, niż kiedykolwiek przedtem. Kiedy żołnierz zostaje ranny na służbie, lekarze i biegli orzekają o procencie uszczerbku na zdrowiu. Procent ten jest bardzo ważny, od niego zależy bowiem stopień pomocy przyznawanej przez państwo. Uzyskanie orzeczenia może trwać latami, ekspertyza i kontrekspertyza często są przeciwstawne, trzeba zasięgać rady kolejnych specjalistów. Od 50 procent stwierdzonego uszczerbku na zdrowiu pacjent zalicza się do osób ciężko upośledzonych i ma specjalne prawa. Dla żołnierzy z traumą, poziom 50 procent jest prawie nieosiągalny, nawet, jeżeli cierpią na ataki paniki, tzw. flashbacks, czy są w wysokim stopniu zagrożeni samobójstwem.

Andreas Timmermann-Levanas, przewodniczący Niemieckiego Związku Weteranów

Andreas Timmermann-Levanas, przewodniczący Niemieckiego Związku Weteranów

Związek Niemieckich Weteranów udokumentował bardzo dużo przypadków żołnierzy, którzy latami walczyli o swoje prawa. „Zwłaszcza u pacjentów naznaczonych PTSD zauważamy, że stopień uszczerbku na zdrowiu nagminnie ustalany jest na poniżej 50 procent”, mówi Andreas Timmermann-Levanas, przewodniczący organizacji założonej w 2010 r. na potrzeby żołnierzy, którzy uczestniczyli w misjach bojowych. „Nasza interpretacja jest taka, że działo się tak celowo, by nie dopuścić tych ludzi do państwowych garnuszków”. Nierzadko zdarzało się; że rzeczoznawcy stwierdzali, iż powodem traumy nie było wcale przeżycie podczas misji bojowej, tylko na przykład rozwód rodziców.

Perspektywy zawodowe w Bundeswerze

Także Bundeswehra nie zawsze troszczyła się o weteranów z traumą. „Nie jest to regułą, ale zdarza się o wiele za często, że zwalniani są chorzy żołnierze, bez terapii, bez ubezpieczenia zdrowotnego i bez szans znalezienia pracy na wolnym rynku pracy”, mówi Andreas Timmermann-Levanas. Tu pomóc ma nowelizacja ustawy o poprawie zaopatrzenia żołnierzy uczestniczących w misjach bojowych: gdy po powrocie do kraju ich uszczerbek na zdrowiu będzie wynosił 30 procent, mają oni prawo do pracy w strukturach Bundeswehry. Tym samym otwiera się przed nimi perspektywa zawodowa w siłach zbrojnych, mogą poddać się terapii albo uczyć dalej zawodu. Nowe prawo, które weszło w życie 1 stycznia br., obejmuje wszystkich weteranów rannych w misjach wojskowych od 1992 roku.

Związek Niemieckich Weteranów uważa, że nowelizacja ustawy jest ogromnym postępem. Teraz najważniejsze jest znalezienie indywidualnych rozwiązań dla dotkniętych żołnierzy. Każdy przypadek jest inny i nie każdy straumatyzowany żołnierz może wziąć znowu broń do ręki. Tego samego zdania jest chory na PTSD David H. Korzystniejsza ustawa, to jedna strona medalu, praktyka, to druga: „Chcę najpierw zobaczyć, jak będzie to funkcjonowało w życiu. Jakby nie było, orzeczenia wydają chorym ciągle ci sami ludzie.“

Nina Werkhäuser / Elżbieta Stasik
red. odp.: Aleksandra Jarecka

Redakcja poleca