“Kto publicznie beszta Polskę, ten niewiele rozumie” | Echa polskie | DW | 02.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

“Kto publicznie beszta Polskę, ten niewiele rozumie”

"Kulturkampf", "zamach stanu", "objęcie nadzorem" – krytyka Polski jest przesadzona, świadczy o braku wiedzy historycznej i dostarcza tylko argumentów nacjonalistom” – pisze portal “Zeitonline”.

"Kulturkampf" między Wschodem a Zachodem, tu zachodni liberalizm, tolerancja, równość, tam rasizm, ignorancja, fanatyzm – to zdaniem krytycznej wobec PiS, mieszkającej w Berlinie, znanej pisarki polskiego pochodzenia Brygidy Helbig, bardzo uproszczona diagnoza sytuacji w Polsce w niektórych niemieckich mediach.

Helbig, autorka obszernego komentarza na portalu “Zeitonline”, zachęca Niemców do “obiektywnego i wszechstronnego spojrzenia na aktualne wydarzenia w Polsce”. Jej zdaniem “rzeczywiście nowy rząd Polski rządzi w sposób bardzo autorytarny”, a ostatnie wydarzenia, w opinii autorki, “mogą zagrozić wartościom liberalnej demokracji”.

Dlaczego wygrał PiS?

“Niektórzy wyborcy, w tym wielu obywateli o umiarkowanych, nienacjonalistycznych poglądach, zdecydowali się wybrać PiS, po to, aby zapobiec kolejnym rządom neoliberałów” – tłumaczy niemieckim czytelnikom pisarka. Jej zdaniem, wielu nowych wyborców PiS “nie czuło się reprezentowanymi przez PO”, gdyż polityka tej partii była “kwintesencją neoliberalnego stylu życia, lansowanego potem jako zagrożenie tożsamości. (…)

Część społeczeństwa odbierała media jako zbyt konformistyczne, upartyjnione i mało ambitne”.

Wykładowczyni na Uniwersytecie Szczecińskim wspomina o sporym zaufaniu, jakie miała do lewicowo-liberalnej "Gazety Wyborczej", o wdzięczności do PO za “postępującą integrację Polski z UE” i uwrażliwienie na problematykę mniejszości.

Tymczasem okazało się, że wielu jej szczecińskich studentów ma inne poglądy: “Prasie nie ufali w najmniejszym stopniu”, podobnie lansowanej przez wykładowczynię teorii równość płci, jej “pozytywnemu nastawieniu do UE”. “Podejrzliwie podchodzili do moich zabiegów o lepsze zrozumienie niemieckiej kultury” – wspomina autorka artykułu.

Opuszczona młodzież, zrobieni na szaro starsi

Autorka opisuje niemieckiemu czytelnikowi studentów rozczarowanych “zbyt małym wysiłkiem państwa wkładanym w rozwój ich perspektyw zawodowych i edukacjnych”: Po studiach (…) wielu z nich mogło liczyć co najwyżej na pracę w centrum handlowym lub stołówkach w Anglii.

“Tylko w większych miastach mieszkała młodzież nieporównywalnie bardziej otwarta, liberalna i lewicowa, przyjazna UE, pochodząca głównie z zamożniejszych rodzin. W dużych miastach nie było też wielu emerytów (…) wychowanych w duchu patriotycznym, żyjących na granicy ubóstwa”, którzy czuli się “raczej robieni na szaro, a nawet zdradzeni”.

Mając na uwadze te fakty, zdaniem autorki, niemieccy politycy powinni z wielką ostrożnością wydawać sądy nt. Polski, zważając przy tym na język wypowiedzi: Sformułowanie "obejmowanie nadzorem" przypomina o okupacji podczas II wojny, a termin "Kulturkampf” o Ottonie von Bismarcku i rozbiorze Polski.

Polska nie przetrwałaby bez patriotyzmu

Zdaniem pisarki dwukrotnie nominowanej do nagrody “Nike”, PiS dotychczas zawsze opowiadał się za członkostwem Polski w UE, a nawet za tym, żeby partia "wzmocniła pozycję kraju w UE”. Czy to się powiedzie przy zastosowaniu tych środków? "Wątpliwa sprawa" – zaznacza autorka. “Ale to jest już ich problem” – kwituje.

Helbig zauważa, że obawy Polaków podsycane są "wyobrażeniami o utracie niezależności i o hegemonii Unii Europejskiej." Aby to zrozumieć, należy znać szerszy kontekst historyczny – stwierdza autorka, i robi niemieckim czytelnikom szybki kurs z historii Polski, od rozbiorów do radzieckiej dominacji.

“W tych wszystkich latach Polska stawiała opór – odwołując się do narodowych i chrześcijańskich wartości oraz patriotyzmu, bez których nie byłaby w stanie wygrać tej walki. “W Niemczech sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Z powodu nacjonalizmu, powoływanie się na wartości narodowe – przynajmniej oficjalnie – nie jest mile widziane”.

Rozczarowanie “modelowym dzieckiem” Unii

“Wielu się teraz zastanawia, co zostało z tej Polski, która w ostatnich latach wyrastała na prymusa UE” – pyta retorycznie Helbig – Są rozczarowani i źli”. “Ja również oceniam bardzo krytycznie bieżący kurs polskiego rządu i biorę udział w protestach (…). Ale odradzam każdemu posługiwania się radykalnymi skrótami myślowymi i stosowania moralizatorskiej lub militarnej retoryki”.

“Osławiony duch polskiego ruchu oporu już powrócił – zapewnia Helbig przywołując KOD oraz inne inicjatywy. Eksperci ds. Polski, tacy jak przewodniczący FWPN, Cornelius Ochmann lub Gesine Schwan, a także redaktor <> Basil Kerski, reprezentują stanowisko, że Polacy sami będą walczyć o demokrację”. Helbig zapewnia, że społeczeństwo obywatelskie w Polsce jest naprawdę bardzo silne.

Więcej wiedzy, szacunku i wrażliwości

Analizując sytuację w Polsce autorka wskazuje na tąpnięcia w Europie między Wschodem i Zachodem, które jej zdaniem widać także w Niemczech. “Tu także nie do końca uporano się z alienacją (…), co widać przede wszystkim w debacie o uchodźcach”.

“Jeżeli chodzi o migrację: Polska (…) nie miała dużo czasu, by się oswoić z obecnością muzułmańskich imigrantów”, przez co – jak zauważa autorka – strach przed obcymi kulturami łatwo dał się instrumentalizować w kampanii wyborczej.

“Krytycy Polski nie powinni zapominać o znaczący wkładzie Polski w wyzwolenie Europy spod sowieckiej dominacji, także w Niemczech Wsch., i dużym zaangażowaniu w kryzys na Ukrainie”.

“Trzeba mieć nadzieję, że ten kierunek nie ulegnie zmianie; w tej chwili kraj boryka się z pewnymi problemami, ma coś do wyjaśnienia, musi się zatrzymać, i zatroszczyć, jak to wyraził Andrzej Stasiuk, o ubogich i starszych” – konkluduje Helbig.

Jej zdaniem także ci, którzy mają obawy przed utratą środków do życia, lub własnej tożsamość, nie powinni być pozostawieni na pastwę losu: “Jeżeli mają sobie z tym poradzić, potrzebują wsparcia polityków, tak w Polsce, jak i w UE oraz poważnego potraktowania ich trosk i problemów, co byöoby świadectwem “kultury powitania" (Willkommenskultur), którą tak podziwiam w dzisiejszych Niemczech”.

Opr.: Agnieszka Rycicka

Reklama