Kontrowersyjny raport ws. pedofilii. Niemiecki kardynał przyznaje się do błędów | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 04.02.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Kontrowersyjny raport ws. pedofilii. Niemiecki kardynał przyznaje się do błędów

Po fali krytyki ze strony laikatu i księży arcybiskup Kolonii przyznał się do błędów. Chodzi o nieopublikowany raport ws. pedofilii.

Kardynał Woelki w szatach liturgicznych w czasie nabożeństwa

Rainer Maria kardynał Woelki jest od 2014 roku arcybiskupem Kolonii

Żelazną zasada w Kościele katolickim jest, że hierarchowie publicznie się nie krytykują. Wyjątek od tej zasady wydarzył się na dzisiejszej konferencji przewodniczącego Episkopatu Niemiec z działaczami katolickimi uczestniczącymi w tzw. drodze synodalnej Kościoła, konsultacjach biskupów z wiernymi świeckimi. - Moim zdaniem nie zareagowano dobrze na kryzys, który powstał z powodu nieopublikowania raportu - powiedział bp Volker Boetzing. Arcybiskup Kolonii, kard. Rainer Maria Woelki, odmówił publikacji zamówionego wcześniej w jednej z kancelarii prawniczych raportu nt. pedofilii w jego archidiecezji. Powodem mają być wątpliwości natury prawnej. Także działacze katoliccy biorący udział w obradach w ramach tzw. synodalnej drogi Kościoła oświadczyli, że "wydarzenia w archidiecezji kolońskiej wokół zamówienia, nieopublikowania i ponownego zamówienia raportu doprowadziły do tego, że wiele osób wątpi w wolę władz kościelnych bezwarunkowego wyjaśnienia" nadużyć. Dodali, że "utraconego zaufania nie da się tak łatwo odzyskać". Jak podkreślili, "muszą zostać ujawnione i zlikwidowane struktury tuszowania nadużyć, podane nazwiska odpowiedzialnych i opublikowane wyniki śledztwa". Osoby odpowiedzialne muszą być gotowe do wyciągnięcia konsekwencji. "Także podanie się do dymisji nie może być tematem tabu".

W reakcji kardynał Woelki oświadczył, że jest świadom utraty zaufania i popełnił błędy. Zwrócił też uwagę na to, że 18 marca zaprezentowany zostanie raport zamówiony u innego prawnika. "Potem ofiary i każdy zainteresowany będzie mógł zapoznać się z pierwotnym raportem" - zapowiedział hierarcha. Dodał, że "nie boi się porównania" obu raportów. 

Wcześniej dodatkowego posmaku skandalu dostarczyło spotkanie z prasą, na którym przedstawiciele archidiecezji zażądali od dziennikarzy podpisania oświadczenia, że po zapoznaniu się z pierwszym raportem zachowają milczenie. Dziennikarze odmówili podpisu i nie uzyskali wglądu do dokumentu. 

Deutschland Kölner Dom

Gotycka katedra św. Piotra w Kolonii - symbol miasta. Pochowana jest tu m. in. pierwsza królowa Polski

"Dotrzymam obietnic"

W wywiadzie dla lokalnego dziennika "Kölnische Rundschau" kardynał podkreślił, że chce zadośćuczynić żądaniom wyjaśnienia nadużyć. "Dotrzymam danych przeze mnie obietnic" - zapewnił. Jak dodał, zatrudniony przez niego ostatnio prawnik, Björn Gercke, zbadał 236 przypadków pedofilii w archidiecezji kolońskiej. "Raport Gerckego będzie czysty pod względem warsztatowym i umożliwi dotrzymanie danego przez mnie słowa - podamy nazwiska odpowiedzialnych osób".

Krytycy arcybiskupa Kolonii zarzucali mu, że w 2014 sam kardynał nie powiadomił Watykanu o zarzutach wobec jednego z księży podejrzanego o wykorzystanie seksualne w latach 70-tych przedszkolaka. Kardynał zapewnił w wywiadzie, że dokonał rachunku sumienia i nie ma sobie nic do zarzucenia. Także i ta sprawa ma zostać zbadana i uwzględniona w raporcie. Jak tłumaczył, w 2014 roku podejrzany o pedofilię ksiądz cierpiał na zaawansowaną demencję i zdaniem kardynała nie był w stanie brać udziału w przesłuchaniu.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Ksiądz zmarł w 2017 roku. Jak ujawnili dziennikarze gazety "Kölner Stadt-Anzeiger" kardynał Woelki był z nim zaprzyjaźniony od czasów studenckich i przemawiał na jego pogrzebie.

(DPA/du)