Komentarz: Zdradzone Schengen | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 29.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Zdradzone Schengen

Oczywiście, że granice w strefie Schengen pozostają otwarte, zapewnia KE. Mimo to nadal prowadzone są na nich kontrole. Tak UE lekkomyślnie porzuca jedną ze swoich podstawowych zasad, uważa Catherine Martens.

Nikomu to przecież nie przeszkadza. Odrobina kontroli ledwo podpada. Nie ma też szlabanów – dlaczego więc denerwować się najnowszą decyzją Brukseli, by w kwestii kontroli granicznych jeszcze trochę przyłożyć.

Tyle że to przeszkadza! Ponowną zgodą na przedłużenie zniesionych właściwie ćwierć wieku temu kontroli, KE wyświadcza sobie niedźwiedzią przysługę. Ugina się przed osobliwym poczuciem strachu panującym w wielu państwach unijnych. Przed Orbanami Europy i tak, również przed Niemcami, które otrząsają się jeszcze z tego, że w Bundestagu pojawi się nowy klub parlamentarny skrajnej prawicy.

Reguły UE według narodowych gustów

Na trzy dalsze lata gospodarstwo Junckera zgadza się teraz, by państwa strefy Schengen mogły według narodowych widzimisię zaspokoić swoją potrzebę bezpieczeństwa. Zależnie od tego, co akurat w Budapeszcie, Paryżu czy Kopenhadze wydaje się dogodne. „Poważne zagrożenie porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego” jako powód wewnętrznych kontroli należą na szczęście od dawna znowu do przeszłości. Niech im będzie. Ale na „zagrożenie terrorystyczne”, drodzy w Brukseli, musicie im już pozwolić.

Martens Catherine Kommentarbild App PROVISORISCH

Catherine Martens jest korespondentką DW w Brukseli

Spełnienie państwom członkowskich UE tego życzenia jest podwójnie problematyczne, bo Bruksela dodaje w ten sposób skrzydeł i tak już istniejącym w Europie populistycznym siłom. Sugeruje bowiem: macie rację! Inaczej tego nie opanujemy (tego z terrorystami i tego z uchodźcami). Równie problematyczne jest robienie z wyjątków reguły. Im dłużej będzie trwał stan wyjątkowy, im dłużej nie dojdzie do żadnego zajścia, tym większą rolę będzie odgrywało „dalej tak”. Co znaczy, że zrezygnowanie z wyjątków będzie coraz trudniejsze a powrót do wszystkich zasad strefy Schengen może zostać rozumiane jako ryzyko dla bezpieczeństwa. Szczególny przypadek stałby się czymś normalnym. Schengen – na dłuższą metę już tylko makulaturą.

Nie może to być celem Komisji Europejskiej. Jeżeli nie instytucja Junckera opowiada się za otwartymi granicami, to kto ma to robić? AfD? Nowi francuscy patrioci? Na pewno nie. Gdzie pozostaje Europa, o której jeszcze przed tygodniem mówił Jean-Claude Juncker? Gdzie pozostaje bezwarunkowy kurs, kiedy chodzi o żelazne zasady UE? Odrobina kontroli przecież nie przeszkadza?

Lekkomyślne zarzucenie podstawowej idei

Przeszkadza! Chociażby dlatego, że w codzienności europejskich obywateli zaszły w związku z tym nieproporcjonalne zmiany. W żadnym wypadku! Tutaj chodzi o wszystko albo nic. Otwarte granice nie są irytujące i staroświeckie. Otwarte granice są częścią szlachetnych fundamentów Unii, z którymi lekkomyślnie igra Bruksela.

Jeżeli KE tak za bezcen opyla Schengen, tym bardziej poślednie może być teraz wspaniałomyślne otwarcie strefy Schengen dla Rumunii i Bułgarii. No i co z tego – wprawdzie trzęsiemy ze strachu portkami, ale wolno wam teraz do nas dołączyć! Podejrzany timing. Schengen w wersji light dla populistów Europy, poczynione na chybcika ustępstwa wobec państw Grupy Wyszehradzkiej: zamiast przekonań Bruksela rozdziela tabletki uspokajające. Na więcej trzeba by odwagi, ale tej brakuje.

Catherine Martens

tł. Elżbieta Stasik

 

Reklama