Komentarz: Spotkanie Trump-Merkel bez zgrzytów | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 18.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Spotkanie Trump-Merkel bez zgrzytów

Angela Merkel w USA wciąż cieszy się dużym szacunkiem i być może będzie nawet mogła pomóc Trumpowi w przyszłości, uważa waszyngtoński korespondent Deutsche Welle Miodrag Soric.

Byleby nie było falstartu! Kanclerz Merkel i prezydent Trump postanowili podkreślać to, co ich łączy, a różnice bagatelizować czy nawet przemilczać. Obydwoje trzymali się tego, szczególnie wobec prasy. Przy czym było już wyraźnie widać, jak bardzo spięty był gospodarz. Nic dziwnego – aktualnie w Waszyngtonie niewiele mu naprawdę wychodzi: ani w kwestii polityki imigracyjnej, ani we współpracy z tajnymi służbami, ani z reformą służby zdrowia. Czyli ostatnie, czego teraz by potrzebował, to jakieś faux-pas podczas spotkania z szefową rządu, mającą jeden z najdłuższych staży na świecie. Pomimo, że wielu Amerykanów neguje jej politykę uchodźczą, Merkel cieszy się uznaniem i szacunkiem w Waszyngtonie. Amerykanom imponuje przede wszystkim gospodarcza potęga Niemiec.

Trump jest trzecim amerykańskim prezydentem, z którym niemiecka kanclerz musi znaleźć wspólny język i polityczne porozumienie. Podczas pierwszego spotkania właściwie im się to udało. Merkel sprawiała wrażenie bardzo suwerennej i wypunktowała wszystkie tematy jeden po drugim: wspólne wartości, opowiedzenie się za NATO, otwarte granice wewnątrz Unii Europejskiej, wolny handel i  - mile widziane lepsze stosunki z Rosją, ale dopiero, kiedy zostanie rozwiązany kryzys ukraiński.

Soric Miodrag Kommentarbild App

Miodrag Soric kieruje waszygtoński studiem Deutsche Welle

Jedyny przytyk, jaki padł z jej ust: „lepiej jest ze sobą pogadać niż się obgadywać”. Zdanie to wycelowane było bez wątpienia w częściowo impertynencką krytykę pod jej adresem, na jaką pozwalał sobie Trump jeszcze jako kandydat na prezydenta. On wolałby chyba puścić to w niepamięć. Wobec swojego gościa amerykański prezydent był ostentacyjnie uprzejmy i miły.

Małe zwycięstwa

Obydwie strony pozwoliły sobie nawzajem na odniesienie małych zwycięstw. Merkel obiecała raz jeszcze zwiększyć wydatki na obronność. Trump natomiast bezwarunkowo opowiedział się za sojuszem NATO. Lecz mimo tego obydwoje pozostaną przy swoich rozbieżnych wyobrażeniach np. w dziedzinie handlu. Podczas konferencji prasowej Trump nie wspomniał ani słowem o planowanej umowie o wolnym handlu z Europą.

Kanclerz Merkel ze swojej strony podkreśliła, że taka umowa byłaby korzystna dla obu stron. Z pewnością bardziej otwarcie rozmawiali oni o tym przy drzwiach zamkniętych.

Powszechnie wiadomo, które zakresy polityki kanclerz Merkel uważa za najważniejsze: jest pełna uznania dla USA, opowiada się za NATO i UE oraz za zachodnimi wartościami. To raczej Donald Trump swoimi wypowiedziami w ubiegłym roku wzbudzał wątpliwości, jakie jest jego polityczne stanowisko. Teraz doświadczeni politycy, jak Merkel czy premier Japonii, po trosze flankują jego pierwsze kroki. To urząd czyni męża stanu, a nie odwrotnie.

Po pierwszym spotkaniu Trump-Merkel przyjdą następne. Po wizycie tej nie oczekiwano żadnych wielkich wyników. Trump dopiero wchodzi w rolę prezydenta. Angela Merkel może mu przy tym pomóc tam, gdzie dopuszczają to niemieckie interesy. Rozłam Zachodu nie byłby bowiem korzystny dla nikogo. Nawet dla jego wrogów.

Miodrag Soric, Waszyngton / tłum. Małgorzata Matzke