Komentarz: Rosja żyje w równoległym świecie | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 10.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Komentarz: Rosja żyje w równoległym świecie

Oficjalne reakcje Rosji na zarzuty ws. stosowania dopingu dowodzą, że żyje ona w swoistym "świecie równoległym". Przypomina to do złudzenia dawne metody z czasów ZSSR i pogłębia międzynarodową izolację Rosji.

Vitaly Mutko Sportminister Russland

Minister sportu Federacji Rosyjskiej Witalij Mutko

Rosjanie zwykli mówiać, że dopóki nie gruchnie grom z jasnego nieba, dopóty nic nie jest w stanie wyrwać tego kraju z wyczekiwania na nie wiadomo co czyli wszechobecnej bierności i obezwładniającej wszystkich i wszystko apatii. A taki grom może gruchnąć 17 czerwca, jeśli Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) podejmie dycyzję o odsunięciu rosyjskich lekkoatletów od udziału w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Z tym się w Moskwie wszyscy liczą. Za dużo było zarzutów o stosowanie w rosyjskim sporcie dopingu na masową skalę, a wysunięte kontrargumenty wypadły słabo i mało wiarygodnie. "Tak czy siak, Rosja zostanie ukarana", mówi się w tej chwili. Szkoda!

Lekkoatleci, którzy zakwalifikowali się do udziału w igrzyskach, gorączkowo szukają teraz możliwości wycofania się z zarezerwowanych wcześniej hoteli i biletów na samolot do Rio. Są tym tak pochłonięci, że nie zauważają tego, co najważniejsze: co się właściwie stało z rosyjskim sportem? Abstrahując od całej afery dopingowej i igrzysk w Brazylii. Co będzie dalej? Jak z tego wybrnąć? Co zmienić?

Zapomnieć i wyprzeć ze świadomości

Rescheto Juri Kommentarbild App

Autor komentarza Juri Rescheto

Zamiast tego mamy do czynienia z sytuacją, którą da się opisać w paru słowach: zapomnieć wszystko, co niemiłe i wyprzeć to ze świadomości. W myśl dobrze znanej metody - to inni są winni! Winny jest niedobry i wrogi nam Zachód, który nie może się pogodzić z tym, że Rosja podnosi się z klęczek. Co proszę? A kiedy to Rosja była po raz ostatni na kolanach? Być może było tak we wczesnych latach 90. XX wieku, ale od tego czasu minęło już ćwierć stulecia, a Rosja ma za sobą tłuste lata dwutysięczne, w których odzyskała pewność siebie.

Można zrozumieć rozczarowanie sportowców narzekających, że "znowu się nam dostało". Smutek milionów rosyjskich kibiców, którzy w razie wykluczenia ich drużyny lekkoatletycznej z igrzysk nie będą mogli się nią entuzjazmować tak, jak by tego pragnęli. Dlaczego znowu my? Przecież inni też są na dopingu! Zgadza się. Są. I dlatego też się ich sprawdza i w razie potrzeby karze. Różnica polega na tym, że oni nie spychają winy na innych. Najbardziej żal jest teraz tych wszystkich uczciwych zawodników, którzy nigdy nie sięgali po niedozwolone środki dopingujące, pilnie i ciężko trenowali i mimo to mogą zostać wykluczeni z igrzysk. Szkoda, bo mieli przed sobą szczytne cele, harowali w pocie czoła i liczyli na sukcesy.

Stara śpiewka ministra sportu Rosji

Przyjęta przez ministra sportu Witalija Mutko strategia postępowania, oparta na powtarzaniu, że wszystko, co do tej pory ujawniono na temat utrzymywania w kraju zorganizowanego i kompleksowego systemu dopingowego, ma na celu głównie przekonanie Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) żeby nie podejmował 17 czerwca krzywdzących rosyjskich lekkoatletów decyzji, szkodzi całej Rosji. Szkodzi jej, bo w takim wypadku Rosja znowu się niczego nie nauczy na przyszłość.

Z drugiej strony, kto wie, czy wykluczenie rosyjskich lekkoatletów z igrzysk w Rio nie miałoby pewnych plusów? Za zaoszczczędzone pieniędze możnaby wybudować wreszcie nową autostradę łączącą Moskwę z Władywostokiem. I nowy stadion piłkarski na mundialw Rosji w roku 2018 na dokładkę. O ile do tego czasu nie zostaną one odwołane. Z powodu korupcji.

Juri Rescheto

tł. Andrzej Pawlak

Reklama