Komentarz: niesmaczny kompromis | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 19.09.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: niesmaczny kompromis

Wszyscy mieli nadzieję na jasną decyzję z Urzędu Kanclerskiego. Hans-Georg Maassen miał stracić stanowisko. Tak też się stało, tyle że jednocześnie spotkał go awans. To kompromis, który może zniesmaczyć wielu wyborców.

Hans-Georg Maaßen und Horst Seehofer (Imago/photothek/F. Zahn)

Hans-Georg Maassen (z lewej) i jego protektor Horst Seehofer

Merkel rozwiązała ten nabrzmiewający od pewnego czasu problem znowu za pięć dwunasta. Pozbyła się kontrowersyjnego szefa Urzędu Ochrony Konstytucji Hansa-Georga Maassena i uspokoiła w ten sposób sytuację w koalicji. To typowe rozwiązanie á la Merkel. Wszyscy wychodzą z twarzą – SPD, która mocno się wychyliła i zażądała ustąpienia Maassena, a także szef CSU Seehofer, który stanął w jego obronie. Co więcej – Maassen dostanie jeszcze lepiej płatną pracę jako sekretarz stanu w kierowanym przez Seehofera MSW.

Merkel osiągnęła swój najważniejszy cel – koalicja została utrzymana i jej rząd może kontynuować pracę. Ponieważ ta sprawa miała potencjał do przekształcenia się w prawdziwy kryzys rządowy, zaproponowane rozwiązanie jest pod tym względem politycznym majstersztykiem. Nawet jeśli na pewno wielu wyborców może być tym zniesmaczonych.

Na ringu z kanclerz

Dla przypomnienia – Hans-Georg Maassen, szef niemieckiego kontrwywiadu, kilka tygodni temu podważył wiarygodność Merkel. Publicznie twierdził, że w Chemnitz nie było nagonki na cudzoziemców – inaczej niż przedtem Merkel.

Ponieważ Maassen zaczął się plątać w wyjaśnieniach, rozpętała się debata na temat jego wiarygodności. Zamiast wzmocnić poczucie bezpieczeństwa u obywateli wywołał nieufność. Nie popisał się także wcześniej, przy wyjaśnianiu działań neonazistowskiej bojówki NSU i w sprawie zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie. Dlatego awansowanie kogoś takiego to ryzyko.

To, co przez długi czas uważane było za zaletę Merkel – jej zdolność pośredniczenia w konfliktach – można coraz bardziej interpretować jako słabość. Krok po kroku, do następnego słabego kompromisu, tylko po to, by móc rządzić dalej.

Pytanie, jak w dłuższej perspektywie ocenią to obywatele. Ktoś, kto nie wywiązał się dobrze z wykonywanej pracy, dostaje awans. Ktoś, kto publicznie deprecjonuje szefową rządu; ktoś, o którym mówi się, że jest bliżej AfD niż mogłoby się wydawać. Czy to polityczne rozwiązanie znajdzie poklask obywateli? Ciekawe pytanie.

Kiedy za cztery tygodnie do urn wyborczych pójdzie 9 mln  Bawarczyków, by wybrać swój regionalny parlament, zadecydują oni nie tylko o przyszłości szefa CSU Horsta Seehofera, ale i ocenią ten kompromis. Założymy się, że ta ocena nie wypadnie zbyt pozytywnie?

Redakcja poleca

Reklama