KOMENTARZ: 80. rocznica wybuchu wojny. Wnioski na dziś | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 02.09.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

KOMENTARZ: 80. rocznica wybuchu wojny. Wnioski na dziś

Rocznica wybuchu wojny przypomina o okrucieństwie i zbrodniach dokonanych przez Niemców. I uczy wyciągania wniosków na dziś. KOMENTARZ

80 lat temu Niemcy napadły na Polskę. 80 lat temu wybuchła II wojna światowa. Od tego wydarzenia upłynęło wiele lat, ale ponieważ miało ono tyle następstw, nadal wielu ludzi odnosi wrażenie, jakby stało się to niedawno, dopiero co.

Po wojnie w Niemczech pokolenie, które było jej uczestnikiem, najczęściej milczało na jej temat. Dopiero z dużym opóźnieniem, kiedy dzieci i wnukowie zaczęli się dopytywać i dociekać, powoli, mozolnie zaczęto mówić o okrucieństwach, jakie Niemcy wyrządziły sąsiednim narodom. Od tego czasu wiele udało się osiągnąć na drodze pojednania, ale wciąż po dziś dzień są luki, niezabliźnione rany oraz pewien chłód czy rezerwa. I długo jeszcze, a być może na zawsze, pozostaną.

Pokojowy projekt w niebezpieczeństwie

Z globalnego punktu widzenia okres powojenny też nie był pokojowy. Nadeszły wojny w Korei i Wietnamie, na Bliskim Wschodzie oraz nastała dyktatura wojskowa w Ameryce Południowej. Również w Europie wyczuwało się bezpośrednią obecność nowych konfliktów. W latach 1991-1995 w wyniku krwawej wojny domowej doszło do rozpadu Jugosławii. A atak na USA 11 września 2001 r. ugodził Europę do żywego. Jednocześnie większość przez długi czas po II wojnie światowej chciała głównie jednego: nigdy więcej takich zniszczeń, nigdy więcej nacjonalizmu!

Między Niemcami i Francją oraz innymi zachodnimi sąsiadami doszło do pojednania, a kanclerz Willy Brandt ukląkł przed Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. Unia Europejska, nazywana przez polityków projektem pokojowym rosła, wciąż rosła. Wraz z upadkiem muru berlińskiego zakończyła się zimna wojna i przez krótką chwilę wydawało się, że rzeczywiście może dojść do powstania nowego, pokojowego ładu światowego. Nelson Mandela został prezydentem Republiki Południowej Afryki. Prezydent USA Bill Clinton przybył w 1994 r. do Berlina obwieszczając: "Wszystko jest możliwe". I tak się właśnie wydawało. Przystąpienie państw Europy Wschodniej do UE stało się czymś oczywistym. Były one tak samo europejskie jak państwa zachodniej części Starego Kontynentu.

Autor komentarza Jens Thurau

Autor komentarza Jens Thurau

Obecnie w 2019 r., 80 lat po wybuchu II wojny światowej, spoglądamy w zaniepokojone twarze głównie starszych ludzi. Znowu pojawił się nacjonalizm, nagonka na tych, którzy przyszli skąd indziej i wyglądają inaczej. W Białym Domu rezyduje populista, a inny rządzi w Londynie. Rozsądni politycy walczą o pokojowy projekt jakim jest Unia Europejska. Mało kto jednak odważa się użyć początkowych argumentów uzasadniających powstanie tej wspólnoty państw. 

Rozsądni nie mogą milczeć

Dlatego rocznice, taka jak ta, zyskają jeszcze na znaczeniu. Ale jeszcze ważniejsze staną się rozmowy z malejącą grupą świadków tamtych wydarzeń, którzy na własne oczy musieli oglądać niewyobrażalne okrucieństwo. Partie głównego nurtu, zwłaszcza w Niemczech, muszą być przygotowane do walki o dokonania po 1945 r., o demokrację i humanitaryzm. Podobnie jak w 1980 r. robili to odważni ludzie w Polsce, a potem w 1989 roku w NRD.

Mamy powtórnie pod dostatkiem wrogów demokracji. Ale nie przyjadą oni jak wtedy na czołgach, bo w nowoczesnej wojnie cybernetycznej żołnierze nie będą potrzebni, przynajmniej w Europie. Ale demokracji można bronić tylko od wewnątrz, z centrum społeczeństwa. To nieprawda, że populiści i krzykacze są w większości. Problem polega na tym, że ci rozsądni milczą. Skończenie z tym musi być nakazem w 80 lat od wybuchu wojny. Do tego zalicza się także publiczne przypominanie o potwornościach tamtego czasu.

Redakcja poleca