Kolejny pasażer uratowany | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 15.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Kolejny pasażer uratowany

Ponad 36 godzin po katastrofie statku wycieczkowego „Costa Concordia” ratownicy uratowali kolejną osobę. Kapitan statku został tymczasem aresztowany pod zarzutem nieumyślnego zabójstwa.

Są jeszcze żywi na pokładzie?

Są jeszcze żywi na pokładzie?

Uratowanym jest członek załogi statku, Marrico Giampietroni, wydobyty z wraka w niedzielę (15.01) przed południem. Ratunek przyszedł ponad 36 godzin po katastrofie. Kilka godzin wcześniej, w nocy z soboty na niedzielę (14/15.01) siłom ratowniczym udało się wydobyć z wraku dwie ocalałe osoby. Uratowanymi jest młoda para z Południowej Korei. 29-letni Koreańczycy zostali odkryci w kabinie statku, podała agencja informacyjna ANSA. Oboje są w dobrej kondycji, mówi szef akcji ratunkowej Vincenzo Bennardo.

Uratowana para nowożeńców z Korei Płd

Uratowana para nowożeńców z Korei Płd

Nurkowie tymczasem podczas dalszego poszukiwania we wraku rozbitków, odkryli trzeciego żywego człowieka. Ratownicy podają, że mogli z nim rozmawiać, nie zdołali jednak jak dotąd go wydobyć. Poszukiwania jeszcze blisko 40 zaginionych osób są coraz bardziej niebezpieczne, ponieważ wrak grozi całkowitym zatonięciem.

Poważne zarzuty wobec kapitana

Według pierwszych wyników śledztwa, włoska prokuratora zarzuca poważne błędy kapitanowi statku wycieczkowego Francesco Schettino. Kapitan opuścił statek długo przed zakończeniem ewakuacji pasażerów, powiedział prokurator Francesco Verusio na antenie SkyTG24. Zapytany, jakie błędy mogła zrobić załoga statku, prokurator stwierdził, że błędy popełniło przede wszystkim dowództwo wycieczkowca. Poza kapitanem Schettino zatrzymany został także pierwszy oficer Ciro Ambrosio.

Costa Concordia grozi zatonięciem

Costa Concordia grozi zatonięciem

Fakt, że kapitan nie odczekał zakończenia akcji ewakuacyjnej, był oczywistością. Jak sam zeznał, był już na lądzie pięć godzin przed zakończeniem akcji. Francesco Schettino będzie przypuszczalnie odpowiadał za nieumyślne spowodowanie śmierci i za opuszczenie statku. Kurs luksusowego wycieczkowca był wyraźnie „nieprawidłowy”, powiedział prokurator. Schettino znajdował się w tym czasie na mostku kapitańskim i był całkowicie odpowiedzialny za nawigację.

„Jak w filmie Titanic“

Katastrofa Costa Concordii kosztowała życie co najmniej trzy osoby – zginęło dwoje turystów z Francji i członek załogi z Peru. Wiele osób zostało rannych. Właściciel statku, spółka żeglugowa z Genui "Costa Crociere", nazwała wypadek „wstrząsającą tragedią” i złożyła kondolencje rodzinom ofiar.

W chwili katastrofy, w piątek o 21:45, na pokładzie statku było ponad 4200 osób 62 narodowości, w tym 3200 pasażerów i ponad 1000 członków załogi.„Statkiem wstrząsnęło”, opisuje chwilę wypadku Peter Honvehlmann z Nadrenii Północnej-Westfalii. „W ciągu kilku minut statek tak się przechylił, że wszystko pospadało ze stołów, (...) podobnie jak na filmie „Titanic”. (...) Potem statek zaczęło znosić coraz bliżej brzegu”. Akcja ratunkowa była chaotyczna, opowiada 38-letni pasażer. Inni pasażerowie mieli wrażenie, że załoga statku nie była przygotowana do przeprowadzenia akcji ratunkowej.

Ponad 560 niemieckich pasażerów „Costy Concordii” wróciło już do Niemiec. W sobotę wieczorem przylecieli liniowymi samolotami Lufthansy do Monachium i Frankfurtu n/Menem. „Chcieliśmy respektować sferę osobistą pasażerów i na życzenie wielu niezauważenie odwieźliśmy ich z lotniska”, mówi Werner Claasen, rzecznik niemieckiej agencji spółki żeglugowej. Według jego aktualnego rozeznania, lekko rannych zostało dziesięciu niemieckich pasażerów.

Już drugi wypadek

Rażące błędy kapitana

Rażące błędy kapitana

"Costa Concordia" – pływający luksusowy hotel z basenami, kinami i dyskoteką – znajdował się w drodze z portu Civitavecchii w pobliżu Rzymu do Savony. Planowane było wejście do portów w Marsylii, Barcelonie, Palma de Mallorca, Cagliari i Palermo. Armatorem statku zbudowanego w latach 2004-2005 kosztem 450 mln euro, jest koncern Carnival, potentat na rynku rejsów wycieczkowych. Amerykański koncern jest też właścicielem między innymi niemieckiego tzw. touroperatora Aida. Obecna katastrofa nie jest pierwszym wypadkiem „Costy Concordii“. W 2008 r. podczas wchodzenia podczas sztormu do portu w Palermo statek staranował umocnienia portowe.

afp, dapd, dpa, rtr / Christian Walz, Annamaria Sigrist / Elżbieta Stasik

red. odp.: Barbara Cöllen

Reklama