Kolejny krok w sprawie upamiętnienia ofiar wojny i okupacji w Berlinie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 23.06.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Kolejny krok w sprawie upamiętnienia ofiar wojny i okupacji w Berlinie

W niemieckiej koalicji rządowej powstał projekt uchwały o upamiętnieniu wszystkich ofiar wojny i okupacji w Europie. Zwolennicy pomnika polskich ofiar nie dają za wygraną.

W tym miejscu na Askanischer Platz w Berlinie miałby powstać pomnik upamiętniający poslkie ofiary II wojny światowej

W tym miejscu na Askanischer Platz w Berlinie miałby powstać pomnik upamiętniający poslkie ofiary II wojny światowej

Pomnik poświęcony polskim ofiarom wojny w Berlinie czy centrum dokumentacji i upamiętnienia wszystkich ofiar niemieckiej wojny na wyniszczenie? Te dwie idee wciąż ścierają się we frakcjach wielkiej koalicji CDU/CSU i SPD. O krok do przodu w tej dyskusji są zwolennicy drugiej koncepcji, bo w niemieckim Bundestagu powstał właśnie projekt rezolucji, wzywający rząd federalny, by do końca roku przedstawił propozycję utworzenia w Berlinie „miejsca dokumentacji, edukacji i pamięci”, poświęconego ofiarom niemieckiej wojny i okupacji w Europie, a w szczególności tym grupom ofiar, którym dotychczas poświęcono mniej uwagi. Autorzy projektu liczą, że Bundestag przyjmie rezolucję jeszcze w lipcu, przed wakacjami parlamentarnymi. – Jestem ostrożnym optymistą. Możemy mieć konsensus jeszcze przed wakacjami, jeśli będzie dobra wola – mówi w rozmowie z Deutsche Welle (DW) poseł SPD Dirk Wiese. – Mamy dobrą, merytoryczną propozycję, która próbuje połączyć wiele punktów widzenia – przekonuje.

Pogodzić różne spojrzenia

Obszerny projekt rezolucji, do którego dotarła DW, uzgodniły grupy robocze, złożone z posłów chadecji i socjaldemokracji, należących do Komisji Kultury i Mediów w Bundestagu. We wprowadzeniu podkreślono dotychczasowe osiągnięcia Niemiec w rozliczaniu się z przeszłością, a jednocześnie przyznano, że niektórym grupom ofiar poświęcono dotąd mniej uwagi. W pierwszej kolejności wymienia się prześladowanych świadków Jehowy. Zwrócono uwagę na odmienny charakter wojny i okupacji w poszczególnych krajach. Proponowane centrum dokumentacyjne miałoby ukazywać te odmienności i podobieństwa, a zarazem uwzględnić różne narodowe spojrzenia na historię w europejskiej perspektywie.

Spory fragment tekstu poświęcono Polsce. Jest tam mowa o roli „paktu Hitler-Stalin (pakt Ribbentrop-Mołotow), który „utorował drogę do niemieckiej napaści na Polskę 1 września 1939 r.”. I wskazano, że to terytorium Polski stało się „laboratorium eksperymentalnym” wojny na wyniszczenie, prowadzonej przez nazistowskie Niemcy na wschodzie kontynentu. „Z jednej strony fizyczna likwidacja polskich obywateli z zaanektowanych potem obszarów, a z drugiej strony ich podporządkowanie, wyzysk, deportacje i zniewolenie były od początku celem i centralną częścią pomysłu wojny przeciwko Polsce” – czytamy w projekcie, który przypomina także o walkach polskiego ruchu oporu, w tym o Powstaniu Warszawskim. Wspomina także, że kampania przeciwko Polsce była również zakorzeniona w „prusko-niemieckich resentymentach, które odrzucały państwowość Polski”.

Kompromis najwcześniej jesienią

Zgodnie z projektem rezolucji, w przygotowaniu rządowej propozycji dotyczącej utworzenia centrum dokumentacji, edukacji i pamięci miałaby uczestniczyć Fundacja Pomnika Pomordowanych Żydów Europy. Nie jest zatem wykluczone, że – jeśli Bundestag przyjmie rezolucję – podstawą tych prac koncepcyjnych będzie wspólna propozycja tej Fundacji i Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich z Darmstadt, która próbuje pogodzić dwie konkurujące ze sobą koncepcje i proponuje utworzenie zarówno centrum dokumentacji i pamięci o ofiarach wojny i okupacji w całej Europie, jak i specjalne upamiętnienie polskich ofiar poprzez utworzenie w Berlinie „Placu 1 września 1939 r.” i wzniesienie pomnika, przypominającego o napaści Niemiec na Polskę. Jak wskazuje Dirk Wiese w projekcie rezolucji wprost pochwalono tę propozycję.

Zanim projekt grup roboczych trafi pod obrady Bundestagu, musi zostać przyjęty przez frakcje CDU/CSU i SPD. – Długo nie było wspólnej propozycji koalicji. To zatem pierwszy krok naprzód w Bundestagu w tym ważnej sprawie – ocenia Wiese.

Przed przedwczesnym ogłaszaniem sukcesu przestrzega jednak posłanka CDU Elisabeth Motschmann. Według niej w obu frakcjach wielkiej koalicji są posłowie, którzy chcą jednak wzniesienia w Berlinie pomnika polskich ofiar wojny i okupacji. To przede wszystkim politycy Komisji Spraw Zagranicznych. – Trzeba będzie uzgodnić rezolucję z Komisją Spraw Zagranicznych, co jeszcze nie nastąpiło. Przypuszczam, że na ostatnim posiedzeniu Bundestagu przed wakacjami nie będzie na to czasu – ocenia Motschmann.

„Kamienny pomnik nie opowie historii”

Według nieoficjalnych informacji, zwolennicy „polskiego pomnika” mają zastrzeżenia do koncepcji zbiorczego upamiętnienia wszystkich ofiar wojny i niemieckiej okupacji w Europie. Wątpliwości dotyczą np. tego, jak w jednym miejscu pogodzić odmienne perspektywy Rosjan, Ukraińców i Polaków. Prace nad odrębnym projektem rezolucji w sprawie „polskiego pomnika” są jednak jeszcze w powijakach. Bardzo wstępny projekt wzywa niemiecki rząd do utworzenia „w centralnym miejscu w Berlinie i w nieodległym czasie” miejsca, które byłoby poświecone polskim ofiarom II wojny światowej i narodowosocjalistycznej okupacji oraz służyłoby jako miejsce wymiany i dyskusji między Niemcami a Polakami, „przyczyniając się do pogłębienia naszych stosunków i przyjaźni”. W pierwszym zdaniu projekt stwierdza, że „Polska jest i pozostanie centralnym obok Francji europejskim partnerem Niemiec”. Przyznaje, że do dziś w Niemczech nie ma wystarczającej świadomości szczególnego charakteru stosunków polsko-niemieckich, których najciemniejszym momentem była niemiecka okupacja i wojna w Polsce.

Motschmann jest sceptyczna wobec pomysłu samego pomnika poświęconego polskim ofiarom. Przypomina argument niektórych historyków, przestrzegających przed „nacjonalizacją pamięci”. Również Ukraińcy czy Białorusini mogliby zażądać pomników. Zresztą, jej zdaniem, pomnik, nie miałby takiej siły oddziaływania, szczególnie na młode pokolenia, jak ewentualne centrum dokumentacji i edukacji. – Historię trzeba opowiadać, a kamienie nie mówią – ocenia chadecka polityk.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>