Jeszcze żaden rząd w Polsce nie poradził sobie z nepotyzmem i korupcją | Echa polskie | DW | 08.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Jeszcze żaden rząd w Polsce nie poradził sobie z nepotyzmem i korupcją

Niemiecka prasa pisze o polskim, niemożliwym do wytrzebienia nepotyzmie, o persona non grata w Polsce i o Misi, największej muzie Paryża z czasów belle epoque.

Gabriele Lesser, korespondentka berlińskiej Tageszeitung w Warszawie pisze o nowym polskim ministrze rolnictwa Stanisławie Kalembie, "który swoje stanowisko zawdzięcza kumoterstwu w PSL. Paradoksem jest, że to właśnie on ma je zwalczać. (...) - pisze autorka.

"Nepotyzm, kumoterstwo i korupcja to problemy, z jakimi nie poradził sobie do tej pory żaden polski rząd. Co prawda w roku 2005 narodowo-konserwatywny rząd Jarosława Kaczyńskiego zapowiedział walkę z korupcją pod znakiem "Prawa i Sprawiedliwości", lecz potem, wraz ze swymi partnerami koalicyjnymi Ligą Polskich Rodzin i radykalną Samoobroną sam był zamieszany w tzw. "aferę rozporkową". Wcześniej już także lewicowy rząd Leszka Millera miał na sumieniu afery korupcyjne.

Kiedy Donald Tusk ze swą Platformą Obywatelską w roku 2007 wygrał wcześniej rozpisane wybory, zdawał sobie sprawę, że także w jego partii nepotyzm może stać się problemem. Tym bardziej, że jego partner koalicyjny PSL jest partią obsługującą określoną klientelę. Kiedy rozpętała się pierwsza "afera hazardowa" Tusk natychmiast zwolnił wszystkich zamieszanych w nią ministrów i zapowiedział porządki. To go uratowało, bo w roku 2011 Polacy znów wybrali PO i PSL.

Lecz kolejna "afera taśmowa" (...) rzuca teraz także na niego złe światło. Musiał przecież wiedzieć o korupcji panującej w PSL - zarzucają mu krytycy. Dlaczego nie reagował wcześniej?'

Teraz polskie media wszczęły własne, szczegółowe badania, co jednak nie wywołuje wśród Polaków większego poruszenia. Wszystkich interesuje mega skandal w ministerstwie rolnictwa: ile świetnie opłacanych stanowisk rozdzielili wśród "swoich" były minister rolnictwa Marek Sawicki, jego zastępcy i szefowie departamentów oraz szefowie agencji rolnych? (...)"

Persona non grata w Polsce

Obecny szef Urzędu ds. Akt Stasi Roland Jahn był prześladowany przez służbę bezpieczeństwa także po wydaleniu go z NRD w 1983 roku. Również w Polsce był na 'czarnej liście' - pisze Die Welt.

"Opinia jest jednoznaczna. Jego działalność prowadziła do zdrady państwa. Utrzymuje kontakty z osobami z politycznego podziemia w Polsce. W maju 1983 r. odebrano mu prawa obywatelskie w NRD - jak zapisał pułkownik Edward Lepalczyk z Biura Paszportowego MSW w Warszawie. Dlatego polski funkcjonariusz decyduje się wpisać go na polską listę "persona non grata".

Autor artykułu Filip Ganczak opisuje historię życia enerdowskiego dysydenta, który przyznawał, że Solidarność była dla niego wzorem.

"Już w młodości Jahn jeździł do Polski, bywał na Jazz Jamboree w Warszawie. Z wielką sympatią obserwował powstawanie Solidarności, sam już angażując się w opozycji w NRD. (...)

Późnym latem 1982 r. Roland Jahn jechał na rowerze z flagą Solidarności przez swoje rodzinne miasto Jenę. Przypłacił to kilkoma miesiącami w areszcie śledczym. Wypuszczono go dopiero po międzynarodowych protestach i doniesieniach w zachodnioniemieckich mediach. Lecz ze względu na to, że organizował on demonstracje uliczne Stasi zatrzymuje go ponownie wiosną 1983 r., krępuje i siłą wsadza do pociągu na trasie tranzytowej, wydalając go w ten sposób z kraju.

Major Willi Damm z Berlina Wschodniego osobiście troszczył się o to, by Jahn nie mógł podróżować do Polski. (...) W liście z 18.10.1983 ostrzegał polskich towarzyszy, że "większa grupa osób ma zamiar jechać do Polski z RFN lub Berlina Zachodniego". Chodziło tu o Jahna i inne osoby, które władze NRD pozbawiły obywatelstwa i wydaliły z kraju. "Niewykluczone, że byłaby to możliwość spotkania kontrrewolucyjnych sił w Polsce" - pisze oficer Stasi kończąc list 'socjalistycznym pozdrowieniem'. (...)

W polskim MSW decyzja o skreśleniu Jahna z 'czarnej listy' zapadła dopiero pod koniec października 1989 r. (...) Ponad 20 lat później po tym biurokratycznym akcie następuje zwrot honoru ze strony polskiego państwa. Roland Jahn otrzymał w roku 2010 z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego Medal Wdzięczności Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku."

Misia - muza Paryża okresu Belle Epoque

Sueddeutsche Zeitung pisze o wystawie, jaką oglądać można w paryskim Musée d'Orsay zatytułowanej "Misia, królowa Paryża".

Poświęcona jest ona urodzonej w 1872 roku Marii Zofii Godebskiej, córce polskiego rzeźbiarza Cypriana Godebskiego, która była utalentowaną pianistką, protektorką artystów i muzą malarzy i pisarzy; słowem słynną Misią.

"Kim była ta kobieta, która na przełomie Belle Epoque i awangardy magicznie przyciągała artystów? Słowiańska sylwetka, nieco korpulentna, o jasnej karnacji i wydatnym biuście: zjawisko, które kochał Renoir - odnotował tancerz Serge Lifar, nawiązując do obrazu Renoira "Misia" z Tate Gallery. Malowali ją także Bonnard, Toulouse-Lautrec, Félix Vallotton. Gdyby jakiś dział historii sztuki rejestrował, jak często jakaś postać portretowana była przez słynnych artystów, Misia byłaby najważniejszą postacią secesji.

SZ pisze jeszcze szczegółowo o dziejach jej życia, pozycji w środowisku paryskiej bohemy i koncepcji wystawy w Musée d'Orsay.

Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner

Reklama