Janusz Reiter: Niemiecki ruch oporu pogardzał Polską | Echa polskie | DW | 21.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Janusz Reiter: Niemiecki ruch oporu pogardzał Polską

Niemieckie gazety piszą w sobotę (21.07.12) m. in. o wystąpieniu byłego ambasadora RP Janusza Reitera na uroczystości upamiętniającej zamach na Hitlera.

Der frühere polnische Botschafter in Deutschland, Janusz Reiter, nimmt am Freitag (20.07.2012) im Bendlerblock in Berlin an einer Gedenkveranstaltung zum 20. Juli 1944 teil und hält eine Rede. Mit einer Gedenkveranstaltung wurde am 68. Jahrestag des gescheiterten Attentats auf Hitler am 20. Juli 1944 der Toten des Widerstandes gedacht. Foto: Wolfgang Kumm dpa/lbn

Janusz Reiter na uroczystości w Berlinie (20.07.2012)

Rząd Niemiec przypomniał w piątek (20.07.12) o działaczach niemieckiego ruchu oporu, którzy dokonali zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku. Poświęcona była im uroczystość w podwórcu tzw. Bloku Bendlera. Gościnne przemówienie wygłosił na tej uroczystości były polski ambasador w Niemczech Janusz Reiter, co, jak pisze Sueddeutsche Zeitung, "było dla niego najtrudniejszym wystąpieniem, jakiego się kiedykolwiek podjął".

Cytując polskiego dyplomatę gazeta pisze: "Jestem wdzięczny jednak za to zaproszenie i traktuję je jako znak tego, że stosunki polsko-niemieckie dojrzały do tego, by można było rozmawiać ze sobą także o tym trudnym, kompleksowym temacie. Jest to jeden z tych tematów, przy których obydwa narody często są przekonane, że jest on zbyt "intymny", i dla innych, obcych niedostępny. Być może miesza się jeszcze do tego troska, że dla innych ten rozdział niemieckiej historii mógłby być zbyt problematyczny. (...)

Być może ktoś zada pytanie, dlaczego dla mnie - tak jak dla wielu Polaków - ten temat jest taki trudny. Najprostsza i najbardziej szczera odpowiedź brzmi: ponieważ także wielu członków niemieckich grup oporu, czy wręcz ich przeważająca większość miała problemy z Polakami. Musiałem sam zadać sobie pytanie, czy to mógłbym podać jako najważniejsze kryterium oceny mężczyzn i kobiet działających w ruchu oporu wobec narodowego socjalizmu.

Nie, to byłoby zbyt skrótowe i niesprawiedliwe - przytacza Sueddeutsche Zeitung wypowiedź Janusza Reitera. Nie tylko z tego względu, że były wśród nich chlubne wyjątki jak stolarz Georg Elser, grupa "Weisse Rose", krąg z Krzyżowej, kościelna opozycja i uczestnicy zamachu z 20 lipca 1944 czy Berthold Beitz, który nie działał w żadnej organizacji, ale uratował tysiące żydów i chrześcijan w Polsce.

Czcimy pamięć tych uczestników ruchu oporu nie dlatego, że zawsze mieli rację, ale dlatego, że byli zdecydowani iść pod silny prąd ich czasów i ryzykować życie. Nawet jeżeli dziś wiemy, że to oni, w odróżnieniu od większości, szli we właściwym kierunku, to ilu wiedziało to wtedy? Jak wielu wyciągnęło konsekwencje, że nie wystarczało wiedzieć, tylko trzeba było działać?” - pytał Janusz Reiter.

(...) Jestem tutaj, by zaświadczyć, że pomimo całego krytycznego dystansu wobec części ideowego fundamentu niemieckiego ruchu oporu, wyrażam respekt dla tego rozdziału niemieckiej historii będącego tak ważnym dla samookreślenia Niemiec. Jestem także przekonany, że Niemcom potrzebna jest wiedza i zrozumienie dla doświadczeń Europy środkowej i wschodniej z czasów Hitlera i Stalina. Także z tego względu, że te doświadczenia są jak najściślej powiązane z niemiecką historią".

Na temat wystąpienia polskiego dyplomaty pisze także portal tagesschau.de: „Słowa krytyki są bardzo rzadkie na uroczystościach upamiętniających uczestników zamachu na Hitlera. Reiter przypomniał także, że wielu członków ruchu oporu w głębi serca pozostało antysemitami. Nie zaprzestali pogardzać Polakami i narodami słowiańskimi. Reiter cytował list Stauffenberga, napisany w Polsce w roku 1939: "Ten naród jest straszliwym motłochem, bardzo tu dużo żydów, bardzo dużo mieszańców, naród, który dobrze czuje się tylko pod knutem. Tysiące więźniów będzie służyło dla dobra naszego rolnictwa".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama