Jak skutecznie walczyć z urzędową niemczyzną? | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 18.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Jak skutecznie walczyć z urzędową niemczyzną?

Biurokratyczna nowomowa jest zmorą każdego języka, ale prawdziwe triumfy święci w Niemczech. Czy i jak można z nią walczyć?

Każdy, kto choćby raz w życiu otrzymał pismo od jakiegoś urzędu w Niemczech, przykłaśnie inicjatywie "Mówmy i piszmy jasno i zrozumiale" podjętej na Uniwersytecie Hohenheim w Stuttgarcie. Urzędowy język niemiecki jest zmorą obywateli RFN i przedmiotem kpin na świecie.

Z polskiego na nasze

W tym przypadku - z niemieckiego na nasze. Tłumaczeniem niezrozumiałych tekstów, napisanych w urzędniczej nowomowie, na język zrozumiały dla odbiorcy, zajmuje się student wydziału komunikacji społecznej Simon Richter, jeden z członków "Klartext-Initiative", czyli akcji "Mówmy i piszmy jasno i zrozumiale".

Akcja trwa od ubiegłego roku i przyczyniła się do uproszczenia pism kierowanych przez władze uczelni do studentów. Okazało się, że przy odrobinie wysiłku można uniknąć nadużywania strony biernej, długich i wielokrotnie złożonych zdań, ich niepotrzebnych ozdobników oraz manii skrótów, których potem długo i z mozołem trzeba poszukiwać w specjalistycznych słownikach.

Klartext Bildung und Kultur

Johanna Lembens-Schiel

"Chcieliśmy uprościć język pism urzędowych i uczynić je nie tylko bardziej zrozumiałymi, ale także brzmiącymi sympatyczniej dla adresatów" - wyjaśnia jedna z współorganizatorek tej akcji, Johanna Lembens-Schiel.

W tym celu opracowano zestaw pięciu podstawowych reguł. Pierwsza nakazuje używanie krótkich i zrozumiałych dla każdego pojęć. Wydaje się ona oczywista, ale w praktyce często dzieje się tak, że autorzy pism, będący uznanymi autorytetami w swojej dziedzinie wiedzy, zakładają podświadomie, że pojęcia, którymi posługują się na co dzień są równie dobrze znane innym.

Tak jednak nie jest i odbiorca pisma staje w obliczu zagadki, z którą nie może sobie poradzić. Zwraca na to uwagę wykładowca na wydziałe komunikacji społecznej Uniwersytetu Hohenheim, Jan Kercher. Jego zdaniem można wręcz mówić o "przekleństwie wiedzy fachowej", która utrudnia specjalistom porozumienie się z niefachowym otoczeniem.

Klartext Bildung und Kultur

Jan Kercher i Simion Richter (po lewej) przy pracy nad tekstem

"Ślusarz" Juliana Tuwima

Na ten problem, nie będący bynajmniej niemiecką specjalnością, zwrócił uwagę w żartobliwej formie wielki Julian Tuwim w znanej opowiastce o ślusarzu, który "poszedł po holajzę, albowiem z powodu kajli na iberlaufie trychter rzeczywiście był robiony na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w żaden sposób nie udałoby się zakrypować lochbajtla w celu udychtowania śtendra, aby rostrajbować ferszlus, który dlatego źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje."

Pisząc to Tuwim wykpiwał nadużywanie germanizmów w zawodowej gwarze rzemieślników przed wojną, ale poruszony przez niego problem nie tylko przestał istnieć, ale wręcz zyskał na aktualności, czego dowodem jest inwazja anglicyzmów w języku komputerowym na całym świecie.

Nie tylko zresztą tam. Język internetowy, SMS-y, skróty używane w poczcie elektricznej i na portalach społecznościowych sprawiły, że w Niemczech zupełnie serio mówi się o powstaniu nowego języka - "Denglisch" - będącego mieszaniną niemieckiego i angielskiego.

Kolejnym problemem są niezrozumiałe instrukcje obsługi. Z badań Państwowej Inspekcji Handlowej wynika, że 75 procent Polaków nie rozumie instrukcji obsługi sprzętu RTV i AGD. W Niemczech wygląda to podobnie. Pochodną tego zjawiska są instrukcje utrzymane w hermetycznym języku środowiska, w którym one obowiązują.

Niektóre mogą budzić uśmiech, jak choćby ta instrukcja troczenia szabli do siodła ułana z 1938 roku, która mówi, że "przez pierścień pochwy przewleka się i zapina na sprzączkę przystółkę krótkiego rzemienia trocznego, założonego na rzemyk z przepustem wpustu przedniego wyściółki ławki".

Logo Siegel Klartext

Nalepka "Jasny tekst"

Wszystko jasne? Ale nie o przypominanie humoresek z przeszłości, ani też wykpiwanie poprawnie skądinąd sformułowanych instrukcji regulaminowych tu chodzi, tylko o obejmujący coraz większą liczbę osób problem trudności w komunikowaniu się na co dzień.

Inicjatwy podjęta na Uniwersytecie w Stuttgarcie pokazuje, jak choćby częściowo można uporać się z kłopotami wskutek postępującej specjalizacji w różnych dziedzinach życia i gdzie przebiega granica między językiem zrozumiałym tylko dla specjalistów i dla nas wszystkich. Można i warto ją przesunąć, żeby życie stało się nieco prostsze i łatwiejsze.

Helga Spannhake / Andrzej Pawlak

Reklama