Jak Pasawa dzielnie radzi sobie z uchodźcami | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 29.12.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Jak Pasawa dzielnie radzi sobie z uchodźcami

Nikt tam nie narzeka, nie protestuje, ani nie podpala ośrodków dla uchodźców. Pasawa w Bawarii, inaczej niż niektóre niemieckie miasta, dobrze radzi sobie z imigrantami.

Passau Deutschland Migranten Bahnhof

Do Pasawy dziennie docierało nawet 10 tys. osób

50-tysięczne miasto powiatowe w Dolnej Bawarii przy granicy z Austrią, położone u styku trzech rzek: Dunaju, Innu i Ilz nazywa się często „bawarską Wenecją”. Pasawa przyciąga turystów uroczą starówką, brukowanymi uliczkami, barokową katedrą oraz idylliczną, prawie śródziemnomorską atmosferą. Ponieważ leży tuż przy granicy z Austrią to tu od wiosny 2015 zaczęli napływać wyczerpani uchodźcy: matki z dziećmi na ręku, młodzi mężczyźni, całe rodziny. Przemytnicy ludzi wysadzali migrantów na autostradzie, tuż za austriacko-niemieckim przejściem granicznym.

Wiosną policja federalna informowała o około 600 imigrantach dziennie, a jesienią już o 10 tysięcach. W żadnym innym miejscu liczba uchodźców przekraczających granice Niemiec nie była tak wysoka, jak w Pasawie. Niektórzy z mieszkańców porównują swoją miejscowość do włoskiej Lampedusy. Ale mimo ogromnego obciążenia, w Pasawie hasło: ”damy radę” powtarzane jest obecnie z takim samym przekonaniem, jak kilka miesięcy temu.

Jürgen Dupper Oberbürgermeister von Passau

Burmistrz Pasawy Jürgen Dupper uważa, że "narzekanie nic nie pomoże"

Burmistrz miasta Jürgen Dupper (SPD) przyznaje, że Pasawa przeżyła w tym roku „interesującą sytuację, która wymagała wiele zaangażowania”. Ale w ostatecznym rozrachunku, jak twierdzi polityk, „wszystko przebiega zgodnie z planem”. Pasawa jest dla imigrantów pierwszym przystankiem w drodze do innych krajów związkowych Niemiec. Tutaj są po raz pierwszy rejestrowani, otrzymują posiłki, coś do picia. Bywa, że w nocy policja zabiera ich z ulicy i przewozi do tymczasowych schronisk. Niekiedy mieszczą się one nawet w salach wykładowych lub koncertowych.

Policja stale w akcji

Rejestracją migrantów na granicy zajmuje się policja federalna. We wrześniu i październiku po haśle kanclerz Angeli Merkel ”damy radę” policjanci znaleźli się kresu sił, pracując na zmiany, które niekiedy trwały po 13 godzin przez 7 dni w tygodniu. Jednak, jak zapewnia burmistrz Dupper, miasto ani przez moment nie pogrążyło się w chaosie. Nawet wtedy, kiedy pod koniec października, bez uprzedniego porozumienia władze austriackie dowoziły uchodźców autobusami do niemieckiej granicy.

23-letni policjant Ulrich Gönczi pracuje w Pasawie od września br. Wydaje uchodźcom jedzenie, pilnuje porządku, odpowiada na pytania. Przyznaje, że "to wyczerpujące zajęcie” i częściowo pomoc jest źle zorganizowana. Wielu zastraszonych imigrantów zwraca się do niego z prośbą po angielsku: „don't beat me” (proszę nie bić). Ulrich Gönczi usiłuje ich uspokoić i zapewnia, że niemiecka policja nie użyje przeciwko nim ani pałek, ani armatek wodnych.

Passau Deutschland Registrierung Migranten Zelt

Rejestracja imigrantów w Pasawie - policjanci pracowali nawet po 13 godzin przez okrągły tydzień

Dla młodego policjanta i jego kolegów kontakt z imigrantami stał się automatycznie konfrontacją z problematyką kryzysów światowych. I trudno wraz ze zdjęciem służbowego munduru zapomnieć niektóre z historii. Nie da się zapomnieć widoku mężczyzny, który postrzelony w ucieczce przybył do Pasawy z otwartą raną w nodze. Albo trudno wyprzeć z pamięci historię rodziców, na oczach, których tonęła w Morzu Śródziemnym dwójka ich dzieci. „Jesteśmy tylko ludźmi i takie przypadki poruszają do głębi”, przyznaje policjant.

Pragmatyzm zamiast narzekania

Fakt, że tak małe miasto jak Pasawa radzi sobie z ogromną liczbą imigrantów budzi zdziwienie. W innych miejscowościach przy granicy z Austrią reakcje mieszkańców są mniej przyjazne. Burmistrz miasteczka Freilassing wysłał do kanclerz Angeli Merkel alarmujący list, utrzymany w tonie groźby. Informował, że fala uchodźców zmieniła nastroje wśród mieszkańców.

Tymczasem burmistrz Pasawy jest pragmatykiem i uważa, że „narzekanie nic nie pomoże”. – Musimy pogodzić się z tym, że będzie do nas przybywać coraz więcej ludzi.

Jak dotąd żaden z ośrodków dla imigrantów w Pasawie nie został podpalony. W opinii policji nie przybyło też włamań do domów czy mieszkań w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Naturalnie są wśród mieszkańców tacy, którzy martwią się o swoje miejsca pracy, o brak mieszkań, o oświatę . Burmistrz Jürgen Dupper rozumie te obawy i przyznaje, że są one uzasadnione. Polityk jedno wie na pewno, że gmina musi uczynić wszystko, by imigrantów jak najszybciej zintegrować.

Passau Altstadt Übersicht

Pasawa już podczas dramatycznej powodzi przed dwoma laty pokazała, że potrafi działać w kryzysowych sytuacjach

Doświadczenia Pasawy

Optymizm i wiara burmistrza jest zaraźliwa. Setki czy nawet tysiące mieszkańców Pasawy angażują się w pomoc uchodźcom. Między policją, miastem i wolontariuszami działa coś na kształt „niezwykłego przymierza”. Przykładem jest Afgańczyk Ahmed Sarbani, który sam jako azylant przybył do Pasawy przed wielu laty. Obecnie pomaga, jako tłumacz imigrantom z Afganistanu, Iranu i Bangladeszu.

Nawet w najtrudniejszych momentach burmistrz Pasawy nie ma wątpliwości, co do tego, że jego miasto poradzi sobie z uchodźcami. Tylko czasem, kiedy widzi ich z „plecakami pełnymi nadziei”, zadaje sobie pytanie, czy uda się te nadzieje spełnić. Jedno, co może zagwarantować, to pomoc w nagłej potrzebie.

– My, mieszkańcy Pasawy mamy już doświadczenie, jak radzić sobie z wyzwaniami – zapewnia Jürgen Dupper. I ma na myśli powódź sprzed dwóch lat, kiedy starówka znalazła się pod wodą. Może to jest właśnie klucz do sukcesu pomocy dla uchodźców, przypuszcza burmistrz.

Vera Kern / Alexandra Jarecka

Redakcja poleca