Jak Niemcy przyjmą zwycięstwo Donalda Trumpa | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 03.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Jak Niemcy przyjmą zwycięstwo Donalda Trumpa

Berlin jeszcze nigdy tak poważnie nie brał pod uwagę tego, że Donald Trump może odwiedzić Niemcy jako prezydent. Nikt nawet nie chce o tym myśleć - pisze berliński korespondent Deutsche Welle, Jens Thurau.[KOMENTARZ]

USA Vorwahlen Super Tuesday Donald Trump

Czy Donald Trump odwiedzi Berlin jako nowy prezydent USA? Na razie lepiej o tym nie myśleć.

Wreszcie ktoś powiedział cokolwiek na ten temat: Friedrich Merz, niegdyś naprawdę ważny polityk CDU, przewodniczący klub poselski w Bundestagu, obecnie szef organizacji Atlantik-Brücke, promującej współpracę transatlantycką. I on właśnie nazywa Trumpa "strasznym fenomenem". Trzeba przy tym wiedzieć, że Friedrich Merz należy do prawego skrzydła CDU oraz bardzo chętnie i wytrwale piętnuje "socjaldemokratyzację" jego partii dokonywaną przez Angelę Merkel. Innymi słowy: skoro nawet Merz uważa Trumpa za coś przerażającego, co muszą myśleć o nim pozostali, od centrum po lewe skrzydło.

Postać Trumpa wywołuje szok i odrętwienie, choć pojawia się też jakieś niejasne przeczucie, żeby zachować spokój, bo Hillary Clinton wciąż jeszcze może wygrać.

I dlatego żadnej reakcji nie wywołało, gdy Trump wygłosił krytyczne słowa, że polityka Angeli Merkel wobec uchodźców jest "totalną klęską", ani gdy powiedział, że pani kanclerz wyrządziła ogromne szkody, a Europa ma teraz problemy, jakich "nie miała od miliona lat", ani gdy mówił o licznych "gwałtach" podczas sylwestrowej nocy w Kolonii i o tym, że kobiety w Niemczech nie mogą się już czuć bezpiecznie z powodu napastujących je uchodźców.

Niemieccy politycy przez wiele miesięcy spoglądali na drugą stronę Atlantyku z zaintresowaniem pomieszanym ze zgrozą. Te włosy, ta agresja, ta prostacka argumentacja. Trochę przypomina to stosunek Niemców do George'a W. Busha, ale naprawdę tylko trochę. Były amerykański prezydent też nie był w Niemczech zbyt lubiany, ale jednak: Angela Merkel stała po jego stronie, gdy jeszcze nie była kanclerzem i broniła decyzji o amerykańskich atakach na Irak (co dziś zresztą uważa za błąd). Ale Trump? Na litość boską...

Podobnie wskazują wyniki sondaży: 74 % Niemców głosowałoby na Hilary Clinton, a tylko 8 na Donalda Trumpa. I czy nie uważa on Władimira Putina za sympatycznego (o ile kogokolwiek uważa za sympatycznego), a nawet za partnera dla niego, Trumpa? Rosja i USA jako bliscy sojusznicy, a Niemcy gdzieś pomiędzy, strach się bać.

Teraz jednak mamy wiele innych problemów, którymi musimy się zająć, oprócz postawy Berlina wobec niego: kryzys migracyjny, rozłam w Europie, wojna w Syrii, na Ukrainie, udział w tym Rosji.

W sumie, polityka Waszyngtonu wobec Berlina jest pełna wyobcowania. Barack Obama był niegdyś uznany za bohatera. Cóż za historyczna chwila, pierwszy czarny prezydent! A jednak nie dotrzymał złożonych Niemcom obietnic. USA już nie wydają się takie ważne. I czy cały ten cyrk z Trumpem nie przypomina scan rodem z Hollywood? A jeśli okaże się to rzeczywistością, co wtedy? Nie, na razie o tym nie myślmy, jeszcze nie.

Jens Thurau