Jak chronić dzieci przed zagrożeniami w Internecie | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 03.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Jak chronić dzieci przed zagrożeniami w Internecie

W Rzymie rozpoczął się dziś międzynarodowy kongres poświęcony ochronie młodocianych przed zagrożeniami w Internecie i w mediach społecznościowych. Jednym z jego organizatorów jest Hans Zollner, z którym rozmawia DW.

DW: Spróbujmy może najpierw ocenić rozmiar tego problemu. Czy mógłby Pan przedstawić w liczbach, ilu młodych ludzi narażonych jest w Internecie na takie zagrożenia jak seksting (przesyłanie w sieci obrazów lub komunikatów o jednoznacznie seksualnym charakterze), stalking (uporczywe nękanie), czy flaming (celowe zaognianie dyskusji)? 

Hans Zollner: Prawdziwe liczby, obrazujące skalę tego zjawiska, z pewnością są znacznie wyższe niż nam się wydaje. Możemy mówić tylko o szacunkach, bo nie dysponujemy żadnymi wiarygodnymi danymi w liczbach. Unia Europejska zainicjowała kampanię "One in Five" mającą na celu ukrócenie przemocy i molestowania seksualnego dzieci i młodzieży w Internecie. Okazuje się, że co piąte dziecko i nastolatek w Europie padł w jakimś stopniu ofiarą tego zjawiska. Co gorsza, obserwujemy jego gwałtowny wzrost właśnie w Internecie. Przybiera ono jedną z form zawartych w Pańskim pytaniu. Najczęściej chodzi tu o publikowanie w sieci zdjęć albo filmów, ukazujących dziecko lub nastolatka w sytuacjach o jednoznacznie seksualnym charakterze, w celu ich skompromitowania lub ośmieszenia. Co wydaje się najbardziej niepokojące, to robiący dziś karierę na całym świecie seksting, czyli dobrowolne przesyłanie sobie przez młodocianych, głównie  w mediach społecznościowych, różnych treści seksualnych, żeby zaimponować nimi odbiorcy, bez należytego uświadomienia sobie, że może to narazić nadawcę takich komunikatów na różne zagrożenia.

DW: Obecny kongres na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim nosi nazwę "Child Dignity in the Digital World", czyli "Godność dziecka w cyfrowym świecie".  Przez wiele dni fachowcy z całego świata będą zajmować się tym problemem podczas dyskusji, prelekcji, wykładów oraz warsztatów. Jakiego rezultatu życzyłby Pan sobie najbardziej? Jaki przekaz powinien popłynąć w świat po zakończeniu tego kongresu?

Hans Zollner Mitglied Kinderschutzkommission katholische Kirche (Gabriel Bouys/AFP/Getty Images)

Hans Zollner

HZ: Ten kongres jest wydarzeniem bez precedensu, o czym świadczy chociażby jego skład. Uczestniczą w nim bowiem politycy zajmujący ważne stanowiska rządowe, wybitni naukowcy, specjaliści z wielkich firm internetowych oraz ważnych organizacji międzynarodowych, takich jak Unicef. Są także wśród nich duchowni różnych wyznań, którzy będą ze sobą rozmawiać, dzielić się przemyśleniami nt. przemocy i molestowania w Internecie i w mediach społecznościowych. Mam nadzieje, że w dyskusji na kongresie zdołamy uniknąć różnych partykularyzmów, że zwycięży na nim wola porozumienia i chęć wypracowania wspólnego stanowiska.

Kongres ma wypracować oświadczenie, które zostanie przedstawione papieżowi na specjalnej audiencji. Znajdą sią w nim różne propozycje. Takie, które da się zastosować od razu, i takie, których realizacja zajmie trochę czasu. Chodzi o to, aby razem, przy współudziale rządów różnych państw i firm internetowych ustalić metody pozwalające nam skuteczniej zwalczać zagrożenia dla dzieci i młodzieży ze strony Internetu i mediów społecznościowych, które godzą w ich godność. Postaramy się także bliżej zainteresować tym problemem naukowców z różnych dziedzin.

DW: Którzy uczestnicy tego kongresu wydają się Panu najważniejsi, bo od nich najwięcej zależy?

HZ: Najważniejsze są oczywiście firmy internetowe, takie jak Google i przedstawiciele mediów społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter. Pod ich adresem kieruje się od dawna wiele postulatów dotyczących zwalczania fali hejtu i innych, negatywnych zjawisk, ale skutek tych apeli jest niezadowalający. Wynika to z ich wielkości i możliwości, bo jeśli Facebook dociera dziś do prawie dwóch miliardów ludzi na całym świecie, to żaden rząd nie może go zmusić, żeby zmienił postępowanie. Tym bardziej, że taka firma zawsze może odpowiedzieć, że dany serwer działa w innym kraju i ona nie ponosi odpowiedzialności za rozpowszechniane przy jego pomocy treści.

DW: Czy można wywrzeć na te wielkie firmy jakiś nacisk?

HZ: Taki nacisk może mieć tylko charakter moralny albo prawny. Mamy za sobą wielki autorytet moralny w osobie papieża i bardzo na niego liczymy.

DW: Podczas międzynarodowego spotkania z tak dużą liczbą uczestników na pewno można będzie dowiedzieć się czegoś o już osiągniętych sukcesach w walce z przemocą w Internecie i ochronie przed nią dzieci i młodzieży. Czy mógłby Pan podać już jakieś przykłady?

HZ: Takim przykładem jest międzynarodowa organizacja ECPAT. Jej pełna nazwa brzmi Koniec Prostytucji Dziecięcej, Pornografii i Handlu Dziećmi w Celach Seksualnych, co wyjaśnia wszystko. Największe sukcesy w tej dziedzinie mają takie państwa jak USA, Wielka Brytania, Szwajcaria i Niemcy, ale stanowią one tylko ok. 15 procent wszystkich państw na świecie. Nie zapominajmy też, że każde pozytywne działanie można w jakiś sposób obejść. Dziś nawet dzieci potrafią na przykład samodzielnie usunąć w swoim komputerze czy telefonie blokadę, która uniemożliwia im oglądanie niedozwolonych treści. Ale nie składamy broni i podejmujemy różne działania.

DW: Czy na kongres w Rzymie zostaną zaproszone także osoby poszkodowane?

HZ: Nie zdecydowaliśmy się na to, bo nie chcieliśmy ożywiać w nich ich traumy. Ale będą na nim obecni młodzi naukowcy z różnych państw, którzy dojrzewali wraz z rozwojem Internetu i mediów społecznościowych i opowiedzą na nim o swoich przeżyciach i doświadczeniach. .

DW: Wiele podjętych wcześniej działań, nastawionych na ochronę dzieci i młodzieży przed zagrożeniami w sieci, nie zdało egzaminu. Z różnych zresztą powodów. Dlaczego jest Pan przekonany, że ten kongres okaże się sukcesem?

HZ: Bo ludzie przekonają się, że nie są sami w staraniach o bardziej skuteczną ochronę dzieci i młodzieży. Poza tym ten kongres odbije się szerokim echem w mediach i nikt nie będzie mógł pominąć go milczeniem. Wierzę, że stanie się wydarzeniem przełomowym.

Hans Zollner kieruje Instytutem Psychologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Od 2014 roku jest członkiem papieskiej komisji ds. ochrony nieletnich przed zagrożeniami.

z Hansem Zollnerem rozmawiał Wolfgang Dick

opr. Andrzej Pawlak

Reklama