Ich miesięczne śmieci zmieszczą się w słoiku. Jak one to robią? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 04.05.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Ich miesięczne śmieci zmieszczą się w słoiku. Jak one to robią?

Choć nie czują się misjonarkami ani ekologicznymi ekstremistkami, filozofia życia tych dwóch Niemek pociąga rzesze. Czy można żyć “bezodpadowo”? Wygląda na to, że tak. Nawet w bardzo intymnych sferach życia.

Alternulltiv Mülltrennung Leben ohne Müll

Zestaw małego ekologa

Zero alkoholu, papierosów, mięsa - w porządku. Ale czy można żyć i nie śmiecić? Nawet w najbardziej intymnych aspektach życia? Do tego w Niemczech; w kraju, który statystycznie jest europejskim czempionem w produkcji śmieci per capita (620 kg)? Dla porównania – Polacy produkują o niemal jedną trzecią mniej. Czy te dziewczyny, o których ostatnio zrobiło się głośno w mediach, bo zredukowały śmieci do ilości mieszczącej się w słoiku po dżemie, to ekologiczne ekstremistki?

Sprawa wymaga wyjaśnienia u źródła. Kilka godzin później ja, Erdmuthe Kriener i Vanessa Riechmann spotykamy się w jednym z bońskich barów. Miejsce nieprzypadkowe – w witrynie wlepka akcji foodsharingowej, w której niesprzedane tego dnia jedzenie trafia do najbardziej potrzebujących.

Gdzie są haki?

Podejrzliwie przyglądam się perfekcyjnie upudrowanej twarzy Vanessy (talk, kakao i olej kokosowy), która zamawia shake'a na mleku sojowym (nie używa serwetek). Moją uwagę przykuwają jej doskonale wytuszowane rzęsy (olej kokosowy i węgiel kosmetyczny). Pytam Vanessę, skąd wziął się pomysł życia bez śmieci? Rozmawiamy o Erdmuthe, współautorce projektu “Alternulltiv”, która wkrótce dołączy do nas przez Skype'a.

Alternulltiv Mülltrennung Leben ohne Müll

Erdmuthe dołączyła do rozmowy przez Skype'a

– Jesteśmy sąsiadkami, obie pracujemy artystycznie na scenie. Podczas jednej z babskich rozmów o rzeczach nieważkich i ważkich, facetach, Bogu, ekologii, przyszło nam do głowy, żeby po prostu spróbować. Sprowadzić, czy da się żyć bez produkowania śmieci – wspomina Vanessa.

– Sześćset kilo w ciągu roku, które średnio produkuje Niemiec, to pod względem wagi być może niewiele, ale jak sobie uświadomisz, że to w zasadzie sam plastik, robią się z tego Himalaje – dodaje Ertmuthe.

Pytam o wyjścia na zakupy z naręczem własnych pojemników na mleko, mięso, olej, kaszę. Gubię się w ilości prezentowanych mi woreczków, kanek, słoiczków.

– Dziś już w zasadzie nie robi to na nikim wrażenia – śmieje się Vanessa – chociaż na początku każdemu wyjściu do miasta towarzyszył dreszczyk emocji. Sprzedawcy nie chcieli używać naszych pojemniczków. Zasłaniali się BHP. Czasami była to czysta ludzka niechęć - mówi. Kompromisem, choć bolesną dla dziewczyn porażką, okazywał się papier.

Alternulltiv Mülltrennung Leben ohne Müll

Erdmuthe Kriener i Vanessa Riechmann zdecydowały się na radykalne życie

– Dziś jest inaczej, bo po pierwsze jest więcej takich sklepów, po drugie obok nas powstał bazar, gdzie nawet cukierki sprzedawane są „gołe” - dodaje Vanessa, sięgając do torby po metalową słomkę, gdyż kelner właśnie przyniósł nasze napoje. Firmowe ciasteczko ląduje w lnianej torebce i przepada gdzieś w czeluściach damskiej torebki.

Zostaję w “wirtualnym” towarzystwie Ertmuthe, która opowiada o mądrości lokalnych zakupów, o alternatywnych źródłach energii i o tym, jak na ich pasję reagowali partnerzy. – Na początku z rezerwą, ale dziś przeszli na naszą stronę, choć na przykład mąż Vanessy do dziś nie zrezygnował z ulubionego szamponu.

“…i te sprawy”

Wraca Vanessa. Nie wytrzymuję i pytam lekko stremowana o „te sprawy”. – Oczywiście, że używam papieru toaletowego - przyznaje. Ale zaznacza, że przyniesionego z domu, biodegradowalnego. Ertmuthe, w której mieszkaniu nie ma już kosza na śmieci, mówi, że jest na etapie instalowania toalety z “miniprysznicem”.

Dziewczyny opowiadają o “miseczkach menstruacyjnych”; pokazują wegańską prezerwatywę, którą można dostać podobno już wszędzie. Z ich łazienek już dawno zniknęły gotowe produkty. Pastę do zębów zastąpił olej kokosowy z sodą, podobny skład plus aromat ma własnoręcznie wyprodukowany antyperspirant i nieomal wszystkie domowe detergenty.

Alternulltiv Mülltrennung Leben ohne Müll

Utensylia do higieny intymnej

Miłe spotkanie, na którym opowiadają o unikaniu drukowanych biletów, kart, o lataniu samolotem tylko w sytuacjach “najwyższej konieczności”, o kompostowaniu wszystkiego, co biodegradowalne, nieubłaganie dobiega końca. Jestem mądrzejsza o wiedzę o istnieniu sieci prężnie rozwijających się restauracji, w których jedzenie można zabrać jedynie we własnych opakowaniach albo naczyniach wydawanych za kaucją. Dziewczyny opowiadają o rzeszy entuzjastów życia bez śmieci, fanów na facebooku, blogu, gdzie prezentują swoje recepty na zastępniki, i planach wydania angielsko-niemiecki “poradnika czyściocha”.

Zielone i sexy

Vanessa sięga po portfel. Przy okazji wyciąga niewielki słoik i stawia go na kontuarze. W nim mieszczą się jej osobiste śmieci z ostatniego miesiąca. Jest ich tyle, że można je włożyć do kieszeni. Tyle, ile przeciętnie człowiek zbiera np. podczas wypadu do miasta. Wśród kilku skrawków, odkrywam tubkę po paście. – Po prostu zużywam moje stare zapasy. Naprawdę można dostać zawrotu głowy od tego, ile tego mamy w domach, odpowiada nie czekając na moje pytanie.

Paragon? Nie dziękuję, odpowiada Vanessa kelnerowi. Tak oto dowiaduję się, że paragon to nie papier, tylko źle kompostujący się termopapier.

Agnieszka Rycicka

Redakcja poleca

Reklama