Historia prawdziwa jak życie: Szpieg w rodzinie | Echa polskie | DW | 11.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Historia prawdziwa jak życie: Szpieg w rodzinie

W "Welt am Sonntag” (10.03.) ukazał się obszerny artykuł Róży Romaniec o fascynującej polsko-niemieckiej historii szpiegowskiej z rodzinnym podtekstem.

Thema: Agententausch Identitäten Kalter Krieg Datum: 9.3.2013 Ort: Berlin Zulieferer: Rosalia Romaniec Bild 6: Eine Collage: Links Spion Jerzy K. und rechts sein Legendenspender Janusz, Aufnahme 1974, Copyright WDR, w.o. (freigestellt von der Presseabteilung)

Jerzy (l) i Janusz (p)

Wojenna zawierucha

Cała historia zaczyna się z końcen wojny w 1945 roku. Armia Czerwona wkracza do Lęborka, wtedy Lauenburg, napotka na mieszkającą tam ludność niemiecką. Mieszkająca tam Hildegarda, krewna autorki, której mąż, członek SS, przebywa na froncie, poznaje czerwonoarmistę - Białorusina Piotra. Hildegarda zachodzi w ciążę, na świat przychodzi Heinz, który z niewyjaśnionych powodów w roku 1947, kiedy to Hildegarda wraz zresztą rodziny opuszcza Lębork wyjeżdżając wraz z transportem ludności niemieckiej na zachód, zostaje w Polsce.

Hildegarda najprawdopodobniej nie chce brać nieślubnego dziecka ze sobą, żeby unikąć nieprzyjemności ze strony męża, który wojnę przeżył i czeka na nią w zachodnich Niemczech. Decyzja Hildegardy okaże się kluczową w jej życiu oraz w życiu jej rodziny.

Stuczki wywiadowcze PRL-u

Rok po przyjeździe do Niemiec Hildegarda próbuje odnaleźć syna, ale uzyskuje informacje, że dziecko nie żyje, co jak się później okaże, jest nieprawdą. Upływa kilka lat i w roku 1977 z rodziną Hildegardy nawiązuje kontakt młody, trzydziestoletni mężczyzna z Polski, dobrze mówiący po niemiecku podający się za jej syna Heinza, który teraz nazywa się Jerzy.

Jerzy wcale nie jest rodzonym synem Hildegardy, tylko polskim szpiegiem, który dla celów operacyjnych przyjmuje tożsamość Heinza. Jerzy przyjeżdża do RFN, spotka się ze „swoją” rodziną i pozostaje w Niemczech. Już po kilku miesiącach dostaje niemieckie obywatelstwo i podejmuje prace w Bremie pomagając tzw. późnym przesiedleńcom z Polski stawiać pierwsze kroki w wolnym świecie. A tak na prawdę zbiera informacje na ich temat i przekazuje je polskim służbą wywiadowczym. Szybko też awansuje w RFN, przez co ma dostęp do wielu źródeł, które interesują polskie władze komunistyczne. U szczytu swojej kariery pracuje w Senacie miasta Bremy.

Prawdziwy Heinz, czyli Janusz

Natomiast prawdziwy Heinz, który po adopcji przez polską rodzinę nazywa się Janusz, odkrywa pewnego dnia swoją oryginalną metrykę urodzenia i dowiaduje się o swoim niemieckim pochodzeniu. Po latach chce odszukać swoją matkę, ale służby PRL-u „mają go na celowniku” i nie zezwalają nawet na wyjazdy do bratnich krajów socjalistycznych, a co dopiero na zachód. W roku 1984 nawiązuje więc kontakt z Niemcami przyjeżdżającymi do Polski i prosi ich o odszukanie matki przez Niemiecki Czerwony Krzyż.

W kilka miesięcy później Jerzy K. – polski szpieg w Bremie – zostaje zdemaskowany i aresztowany. Natomiast prawdziwy Heinz, czyli mieszkający w Polsce Janusz dowiaduje się o wszystkim z kilkumiesięcznym poślizgiem; kilka dni poźniej umiera nagle na zawał serca a polska prokuratura odmawia przeprowadzenia sekcji zwlok.

Rodzinna trauma

Z punktu widzenia osób trzecich historia ta jest niesamowicie fascynująca, nadająca się na scenariusz do trzymającego w napięciu filmu. Z punktu widzenia rodziny Hildegard jest to z pewnością wielka trauma oraz wstydliwy temat tabu kładący się cieniem na każde rodzinne spotkanie.

Także i dla niemieckich służb specjalnych historia zostawionego w polsce dziecka, które powróciło do Niemiec, odszukało matkę i w stosunkowo szybkim czasie zrobiło w RFN zawodową karierę, jest wielką kompromitacją. Z racji tego, że Jerzy został uznany przez „swoją” rodzinę jako krewny, niemieckie urzędy i odpowiednie służby nie prześwietliły do końca jego osoby, czym ułatwiły mu szpiegowską działalność na terenie RFN. A wpadł nie przez czujność niemieckiego kontrwywiadu, tylko dlatego, że prawdziwy, o niczym nie wiedzący syn Hildegardy, chciał po prostu poznać swoją matkę.

Zimna wojna

Cała historia ma też swoje historyczne podłoże i ukazuje metody, jakimi posługiwały się polskie komunistyczne władze, aby zdobyć informacje o rodakach wyjeżdżających legalnie lub też i nie na zachód i to w okresie politycznego ocieplenia w dobie Ostpolitik Willy'ego Brandta. Nasuwa się pytanie, czy opisana w artykule metoda była częściej stosowana? – Być może tak; a jeżeli tak, to ile takich „zagubionych dzieci” przebywało i nadal przebywa w Niemczech?

Autorce reportażu nie udało się wyjaśnić dwóch kluczowych wydarzeń całej historii. Janusz, mieszkający w Polsce syn Hildegardy, umarł w niewyjaśnionych okolicznościach na zawał serca tuż po tym, jak dowiedział się, że ktoś przyjął jego tożsamość i podaje się za niego. Natomiast Hildegarda zmarła też na zawał serca i to w tym samym dniu, kiedy po raz pierwszy spotkała się ze swoim domniemanym synem – peerelowskim szpiegiem Jerzym.

Róża Romaniec po kilkuletnich poszukiwaniach odszukała te ślady i przeprowadziła wiele wywiadów z osobami, które znały obu mężczyzn, chcąc wyjaśnić rodzinną tajemnicę. Rozmawiała też z wieloma polskimi historykami zajmującymi się działalnością służb specjalnych PRL.

Odszukała również Jerzego, peerelowskiego szpiega, mieszkającego obecnie w Polsce, który co prawda zgodził się udzielić wywiadu, nie udzielił jednak szczegółowych informacji na temat swojej działalności w RFN.

Autorką reportażu jest mieszkająca w Berlinie dziennikarka Róża Romaniec, pracująca jako korespondentka Polskiej Redakcji Deutsche Welle w Berlinie. Na ten sam temat autorka nakręciła film dokumentalny, który w poniedziałek wieczorem (11.03.) o godzinie 23.30 wyemituje pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD. Film jest zatytułowany „Meine Familie und der Spion” („Moja rodzina i szpieg”).

Tomasz Kujawiński

red.odp.: Małgorzata Matzke

Reklama