Hamburg pachnący goździkami i pieprzem | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 01.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Hamburg pachnący goździkami i pieprzem

W starożytności przyprawy były na wagę złota. Podróżnicy, odkrywcy i kupcy szukali ich wszędzie. Za sprawą korzennych przypraw wyznaczano szlaki handlowe i toczono wojny.

Hamburg, niegdyś należący do Hanzy, jest do dziś niemieckim centrum sprzedaży przypraw. Kiedy przekracza się w porcie próg wysokiej jak katedra hali wypełnionej po dach regałami pełnymi przypraw uderza w nozdrza mieszanka egzotycznych zapachów. – Wiele osób pyta natychmiast, co to za zapachy i wtedy odpowiadam: trybula, kminek, czarny pieprz, imbir- opowiada wąaścściel magazynu z przyprawami Michael Bruhns.

Czarne złoto

Tutaj niedaleko historycznej Deischstrasse, gdzie w XIX wieku znajdowało się najwięcej kantorów handlowych i gdzie znajdowała się kolebka hanzeatyckiego handlu przyprawami, bije dzisiaj serce handlu korzennymi przyprawami z całego świata. Do dziś bogatych hamburczyków określa się mienem "Pfeffersaecke" - "wory z pieprzem". To czarne złoto późnego średniowiecza, dla którego Vasco da Gama i Krzysztof Kolumb udawali się na długie, ryzykowne morskie wyprawy, gwarantowało także już wtedy ogromne zyski.

Port przeładunkowy

Deutschland Stadt Hamburg Architektur Hafen Speicherstadt

Stare spichlerze mieszczą po dziś dzieć składy towarów takich jak dywany czy przyprawy

7 maja 1189 r. cesarz Fryderyk I Barbarossa zwolnił Hamburg z płacenia ceł, umożliwiając powstanie pierwszego portu rzecznego. W mieście rozkwita handel. Kupcy jednoczą się w Hanzie organizując wymianę towarów między poszczególnymi regionami pozyskiwania i produkcji surowców. Hamburg, jako wolne miasto hanzeatyckie, urasta do rangi największego portu na kontynencie europejskim.

Obecnie przeładowuje się w nim rocznie 80 tys. ton egzotycznych przypraw i ziół sprowadzanych od Brazylii po Wietnam. 3 procent tego stanowi sam pieprz, 16 procent mielona papryka, kminek, imbir, kolendra, gałka muszkatołowa, wanilia, kurkuma, anyżek i kardamon. Niemcy są drugim po USA importerem przypraw. Z tego dwie trzecie eksportują dalej. To, co pozostaje, przeznaczone jest dla przemysłu spożywczego. Tylko ułamek przypraw ze składu Michaela Bruhnsa w hamburskim porcie trafia do niemieckich konsumentów.

Nowi producenci

Od czasów Vasco da Gamy handel pieprzem jest tak samo ważny. Zdaniem Michaela Bruhnsa nie zmieni się to nawet za 300 lat. - Owszem będą zmieniać się gusty, jednak tak długo, ja ludzie będą jeść mięso i sery, będą też używać pieprzu. Zmieniły się tylko kraje produkujące przyprawy - nastąpiło przesunięcie z Indii i krajów Indonezji do Brazylii i Wietnamu.

Zmiany klimatyczne

Ceny przypraw, podobnie jak ropy naftowej ulegają mocnym wahaniom i są także dzisiaj przedmiotem spekulacji. Jak tłumaczy Michael Bruhns przyczyn jest wiele. - Susza w Ameryce Płd., trzęsienie ziemi w południowo-wschodniej Azji, tajfuny na Oceanie Indyjskim, przesunięcie monsunów z powodu zmian klimatycznych – nie sposób jest przewidzieć, kiedy będą następne zbiory pieprzu, oregano, gałki muszkatołowej czy anyżu gwiazdkowatego - wylicza. W branży liczy się dyskrecja. Niektórzy importerzy magazynują wielkie ilości pieprzu i czekają na podwyżki cen. Wpływ na produkcję mają też konflikty wojenne, gdyż wiele przypraw i ziół uprawiane jest w politycznie mało stabilnych regionach świata. Na przykład z 200 ton szafranu rocznie 90 procent pochodzi z Iranu.

Eksplozja cen

Nawet konflikt na Ukrainie ma niebagatelny wpływ na handel przyprawami, gdyż Ukraina jest jednym z głównych producentów kolendry. Jednak nadal 70 procent tego zioła sprowadzane jest z Indii, których rząd kontroluje handel kolendrą na świecie z pomocą rządowej organaizacji Spices Board.

Ale jeszcze ważniejszy wpływ na kształtowanie cen ma rosnący popyt w samych krajach -producentach. - Przykładowo Chiny, Indie i Wietnam rozwijają się gospodarczo i wraz z tym rosną też wymagania dotyczące jedzenia - tłumaczy Michael Bruhns. Kraje te chcą obecnie część przypraw zatrzymać dla siebie. Tymczasem ceny surowca dla wszystkich przypraw wzrosły w ostatnich latach o ponad trzysta procent.

Marek Michael / Alexandra Jarecka