1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Gwałt z użyciem środka odurzającego. Wkrótce 5 lat więzienia

24 maja 2026

Niemiecka minister sprawiedliwości chce zaostrzenia kar za stosowanie pigułki gwałtu w przypadku napaści seksualnej. Dla wielu krytyków to tylko polityka pozorów.

https://p.dw.com/p/5EEe5
Środek odurzający dodawany do drinka
Bezbarwne i bezwonne substancje, które sprawcy potajemnie dodają ofiarom do drinkówZdjęcie: XAMA/picture alliance

– Nie walczę dla siebie, ale dla wszystkich osób, które padły ofiarą przemocy seksualnej lub które staną się jej ofiarami w przyszłości – mówi Nina Fuchs, założycielka i prezeska stowarzyszenia „KO – Kein Opfer”. W 2013 roku Fuchs została zgwałcona pod wpływem środka odurzającego, a postępowanie przeciwko domniemanemu sprawcy zostało później umorzone pomimo śladów DNA. W 2020 roku wraz z sześcioma innymi kobietami założyła organizację pomocową i od tego czasu niestrudzenie angażuje się na rzecz osób dotkniętych tym problemem.

Jednak wiadomość o zaostrzeniu przepisów, w myśl których gwałt przy użyciu środków odurzających będzie w przyszłości traktowany na równi z użyciem broni i karany co najmniej pięcioletnim więzieniem, nie wywołuje w działaczce, po wieloletniej walce, poczucia zwycięstwa. – To mieszanka rozczarowania i frustracji. Bo jeśli już coś się robi, to z myślą, by pomóc ofiarom, by działać na ich korzyść. Dlatego, podobnie jak inni eksperci, dochodzę do wniosku, że chodzi tu wyłącznie o politykę symboliczną – mówi w rozmowie z DW.

Wyższe kary nie pomogą, jeśli nie ma wyroków skazujących. Jak podkreśla Fuchs: „W Niemczech tylko około jeden na sto przypadków gwałtu kończy się wyrokiem skazującym. Jeśli chodzi o środki odurzające, odsetek ten jest jeszcze niższy, ponieważ znacznie trudniej jest wyjaśnić okoliczności ze względu na krótki okres wykrywalności”.

Podstępne działanie pigułki gwałtu

Bezbarwne i bezwonne substancje, które sprawcy potajemnie dodają ofiarom do napojów lub wstrzykują im pod skórę przez ubranie (tzw. „needle spiking”), zaczynają działać już po dziesięciu do dwudziestu minut, ale zazwyczaj po dwunastu godzinach niemożliwe jest wykrycie ich we krwi lub moczu. Ofiary nie mają żadnych szans, stają się bezwładne i często tracą przytomność, co ułatwia działanie sprawcom.

– Gwałty z użyciem środków odurzających są szczególnie podstępne i niebezpieczne. To wyjątkowa okrutna forma przemocy seksualnej, która dotyka przede wszystkim kobiety. Prawo karne musi na to zareagować surowo, ponieważ skuteczna ochrona przed przemocą wymaga konsekwentnych kar – mówi minister sprawiedliwości Stefanie Hubig. I obiecuje: „Musimy i będziemy lepiej chronić zwłaszcza kobiety przed napaściami. I w tym celu stawiamy na szereg środków w ramach prawa karnego i nie tylko”.

Policja niedowierza ofiarom

Jednak to, co spotkało Ninę Fuchs w kwietniu 2013 roku, mogłoby się przypuszczalnie powtórzyć nawet 13 lat później, mimo że świadomość na temat stosowania środków odurzających wzrosła w Niemczech. Gdy udała się wtedy na policję w Monachium – mieście, które posiada nawet wydział ds. przestępstw seksualnych – nikt jej nie uwierzył, co dla kobiety było niczym wymierzenie policzka.

Ale nawet dzisiaj osoby poszkodowane dzwonią do Niny Fuchs, tak jak jedna z kobiet, którą poddano sześciogodzinnemu przesłuchaniu w celu ustalenia wiarygodności zeznań, pytając ją, czy korzysta z serwisu randkowego Tinder i czy kiedykolwiek poszła na randkę do czyjegoś domu. Również w 2026 roku komisariaty policji w Niemczech nie pobierają w odpowiednim czasie próbek moczu, znacznie przeceniając wykrywalność środków odurzających.

Zdaniem Niny Fuchs rozsądnym rozwiązaniem byłoby na przykład przeszkolenie policji i wymiaru sprawiedliwości w zakresie przemocy seksualnej, środków odurzających oraz traumy: „Aby w końcu dotarło do wszystkich, że na policji nie trzeba się obawiać, że spotka nas coś jeszcze gorszego niż doświadczona wcześniej przemoc seksualna”.

Politycy powinni również wprowadzić edukację na temat środków odurzających do programów nauczania w szkołach. – W szkołach zawsze myśli się o zapobieganiu ofiarom, ale jednocześnie zapomina się, że uczęszczają do nich również przyszli potencjalni sprawcy i sprawczynie – wskazuje działaczka.

Uważaj na swojego drinka

Nina Fuchs obala również przekonanie, że w klubie wystarczy po prostu pilnować swojego drinka, a wtedy nic złego się nie stanie. Za radami „pilnuj swojej szklanki”, które wielu rodziców powtarza swoim dzieciom przed wyjściem do klubu, kryją się dobre intencje, ale często są one bezużyteczne. Substancja odurzająca może już wcześniej znaleźć się w szklance lub trafić za pomocą cienkiej strzykawki wbitej w ramię lub udo. Ponadto jest to idealna podstawa do obwiniania ofiary (victm blaming), czyli przypisywania jej później winy, że powinna była po prostu bardziej uważać. Jedyna możliwość, aby zapobiec ewentualnemu atakowi to pozostanie w grupie.

Dlatego działaczka domaga się zastąpienia obowiązującego w Niemczech prawa karnego dotyczącego przestępstw seksualnych opartego na zasadzie „Nie znaczy nie” zasadą „Tak znaczy tak”: „To naprawdę by pomogło”. Oznacza to, że jeśli druga osoba nie wyraziła zgody na akt seksualny, napastnik podlega karze. Obecnie ofiary gwałtu często muszą udowodnić, że wyraźnie się sprzeciwiły, mówiąc „nie”. Zdaniem Niny Fuchs: „Ta wrogość systemu wymiaru sprawiedliwości wobec ofiar musi ulec zmianie w Niemczech. Chętnie widziałabym również zmianę w obecnej przychylności systemu wymiaru sprawiedliwości wobec sprawców”.

Wiele podejrzanych, niewiele postępowań

Z opinią tą zgodziłaby się Charlotte Förster. Adiunktka na wydziale zarządzania europejskiego Politechniki w Chemnitz ma najlepszy ogląd sytuacji i wie, jak poważny jest problem z tabletką gwałtu w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Charlotte Förster kieruje badaniem „Don't knock me out”, w ramach którego młodzież w wieku od 14 lat opowiada w anonimowej ankiecie internetowej o swoich doświadczeniach związanych z kroplami gwałtu. Udział w badaniu wzięło już 3000 osób. Pierwsze wstępne wyniki budzą duże zaniepokojenie badaczki.

– Przeanalizowaliśmy pierwszy zbiór danych dotyczący Niemiec, który obejmuje 1802 osoby. U 725 z nich pojawiło się kiedyś podejrzenie, że podano im bez ich zgody substancje odurzające. Według naszych respondentów tylko w 23 przypadkach doszło do wszczęcia postępowania karnego. Jeśli spojrzeć na to cynicznie, niestety obecnie jest to niemal idealne przestępstwo – wskazuje Charlotte Förster.

Klucz: ujednolicone procedury

To, co mówią respondenci w badaniu, pokrywa się niemal dokładnie z relacjami Niny Fuchs. Władze nie traktują ofiar gwałtu poważnie. Niejednokrotnie są one same obwiniane, dochodzi do odwrócenia ról sprawcy i ofiary, a w wielu przypadkach dochodzenie jest prowadzone z powodu ogólnego braku dowodów.

– Nawet jeśli teraz dojdzie do zaostrzenia kar, co oczywiście jest ważnym krokiem we właściwym kierunku, w zasadzie nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji, jeśli w ogóle nie ściga się przestępstwa. A jeśli wiele spraw pozostaje bezkarnych, niekoniecznie ma to odstraszający wpływ na potencjalnych sprawców – wskazuje naukowczyni.

Podsumowując wyniki jej najnowszego badania oraz tzw. badania „szarej strefy” przeprowadzonego przez Federalny Urząd Kryminalny we współpracy z Ministerstwem Rodziny i Spraw Wewnętrznych Charlotte Förster wskazuje, że mniej więcej co dwudziesty Niemiec podejrzewa, że kiedyś podano mu środek odurzający, jednak tylko co dziesiąty przypadek kończy się zgłoszeniem na policję, a próbki krwi, moczu lub śliny pobiera się zaledwie w ośmiu procentach spraw. Ryzyko w przestrzeni publicznej jest prawdopodobnie przeceniane, natomiast w sferze prywatnej raczej niedoceniane. Niemniej jednak, pomimo wielu poważnych przypadków, nie ma jeszcze w Niemczech epidemii „spikingu”.

Według Charlotte Förster potrzebne są uporządkowane metody postępowania: „Jeśli ktoś z takimi podejrzeniami zgłasza się na policję, do szpitala, a także do lekarza rodzinnego lub ginekologa, na przykład w kontekście przemocy domowej, musi obowiązywać ujednolicona procedura postępowania w takich przypadkach”. Nie można tracić więcej cennego czasu z powodu braku przeszkolenia personelu lub tego, że nie traktuje on poważnie osób dotkniętych problemem. – Bez tych zmian nowelizacja ustawy prawdopodobnie nie będzie miała na razie większych skutków – uważa autorka badania.

Za kilka miesięcy Charlotte Förster przedstawi ostateczne wyniki badania dotyczącego tabletki gwałtu. Naukowczyni nadal bezskutecznie czeka na państwowe dofinansowanie swojego projektu.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>