Grodzki w ″Sueddeutsche Zeitung″: Weta zawsze są fatalne dla naszego narodu | Echa polskie | DW | 08.12.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Grodzki w "Sueddeutsche Zeitung": Weta zawsze są fatalne dla naszego narodu

Bruksela nie trzyma w Polsce wojsk, a naszej suwerenności nikt nie zagraża - mówi marszałek Senatu Tomasz Grodzki w rozmowie z "Sueddeutsche Zeitung".

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki

W opublikowanym we wtorek (8.12.2020) wywiadzie marszałek Senatu Tomasz Grodzki tłumaczy, dlaczego uważa, że zawetowanie przez Polskę budżetu UE byłoby punktem zwrotnym w historii kraju. Mówi o doświadczeniach z XVII i XVIII wieku, kiedy to przez liberum veto "stawaliśmy się coraz słabsi, aż zostaliśmy podzieleni przez naszych sąsiadów i zniknęliśmy z mapy". "W 1947 roku nasz komunistyczny rząd pod wpływem Moskwy zgłosił weto wobec planu Marshalla dla odbudowy Europy. To nasz drugi wielki błąd. Aktualna groźba weta to nasz trzeci wielki błąd. Weta są fatalne dla naszego narodu" - ocenia Grodzki.

Jego zdaniem uzasadnianie przez PiS weta wobec budżetu potrzebą obrony suwerenności to "błędny tok myślenia", bo Polacy dobrowolnie przystąpili do UE, a do dziś 80 procent pozytywnie ocenia członkostwo we Wspólnocie. "Mamy pełne prawa, ale też pełne obowiązki, do których należy praworządność. Bruksela nie trzyma u nas żołnierzy czy czołgów. Naszej suwerenności nikt nie zagraża. Tak byłoby dopiero wówczas, gdybyśmy zerwali więzi z UE i zwrócili się na Wschód" - ocenia Grodzki.

"Przebudowa Polski w autorytarny kraj"

Jego zdaniem oczywista jest "tendencja naszych  rządzących do autorytarnych metod i do przebudowy Polski w autorytarny kraj". Jak mówi, zagrożony jest podział władzy,  sądownictwo kontrolują politycy, zagrożone sa prawa mniejszości, a policja używa gazu łzawiącego przeciw pokojowym demonstrantom. O sklonnościach autorytarnych świadczy też - zdaniem marszałka Senatu - to, gdy "przywódca partii ma odwagę przejechać przez Warszawę tylko w kolumnie pojazdów z ochroniarzami". "To jeszcze da się odwrócić, ale bez oporu opozycji albo poza UE będzie trudniej" - ocenia.

Grodzki zarzuca też UE, że zadziałała zbyt późno, by bronić praworządności w Polsce. "Jestem chirurgiem. To jak w przypadku choroby. Działanie profilaktyczne jest o wiele skuteczniejsze niż walka z zaawansowaną chorobą. Przyglądano się z wyrozumiałością demontażowi praworządności w Polsce i na Węgrzech z nadzieją, że się opamiętają. Ale czas pokazał, że nasila się tendencja w stronę autorytarnych rządów" - dodał. Zdaniem Grodzkiego UE słusznie wywiera presię w sprawie rządów prawa, "w przeciwnym razie otworzymy sobie drogę na Wschód".

Premier Mateusz Morawiecki i kanclerz Niemiec Angela Merkel

Premier Mateusz Morawiecki i kanclerz Niemiec Angela Merkel

SZ: Merkel musi być twarda

W odrębnym artykule wstępnym dziennik "Sueddeutsche Zeitung" apeluje o nieustępliwość wobec blokujących budżet UE Polski i Węgier,które sprzeciwiają się uzależnieniu wypłat środków od przestrzegania zasad rządów prawa. Jak ocenia autor komentarza Daniel Broessler, w sytuacji, gdy wielu w UE jest zdanych na wsparcie z Funduszu Odbudowy, groźba weta ze strony Węgier i Polski "nie mieści się w ramach tradycyjnej twardej taktyki negocjacyjnej".  "Przede wszystkim Viktor Orban wierzy, że jest na silniejszej pozycji. Zadaniem niemieckiej kanclerz jest udowodnić mu, że się myli" - dodaje.

Podkreśla, że przyszłość UE zależy nie tylko od przezwyciężenia skutków koronakryzysu, ale też od rezultatu "bitwy o demokrację". "W tej bitwie Viktor Orban i jarosław Kaczyński tylko wówczas będą mieć mocniejszą pozycję, jeżeli reszta straci zimną krew" - podkreśla, wskazując, że Fundusz Odbudowy można przyjąć, omijając weto Polski i Węgier. "Przede wszystkim Polsce będzie boleśnie brakować tych pieniędzy - zauważa dziennikarz "SZ". - Im bardziej wiarygodna presja, tym mocniej Polska i Węgry będą musiały kalkulować, czy naprawdę gotowi są zapłacić cenę weta.

"Angela Merkel nie może zakończyć swojej politycznej kariery kompromisowa formułką" - ocenia Bressler.

Redakcja poleca