Groźne francuskie implanty | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 21.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Groźne francuskie implanty

Skandal wokół francuskiej firmy Poly Implant Prosthesis (PIP) produkującej tanie implanty piersi dotyka także kobiety w Niemczech. W całym kraju znanych jest już 19 przypadków defektu silikonowych wkładek.

Po ujawnieniu we Francji skandalu wokół szkodliwych dla zdrowia implantów piersi, przed jej produktami ostrzega także działający w Berlinie Federalny Instytut Leków i Produktów Medycznych (BfArM), nadzorujący w Niemczech rynek produktów medycznych. „W całych Niemczech znanych jest nam 19 przypadków pęknięcia implantów firmy PIP”, mówi Mark Pommer z instytutu.

Zakaz eksportu

Dla 20 proc. kobiet implanty były rekonstrukcją piersi po jej amputacji

Dla 20 proc. kobiet implanty były rekonstrukcją piersi po jej amputacji

Berliński instytut opiera się na informacji francuskiej agencji ds. bezpieczeństwa produktów zdrowotnych (Afssaps). Urząd ten zarządził zakaz stosowania silikonowych implantów piersi firmy PIP i ich eksportu na teren całej Europy. Według francuskiego resortu zdrowia tylko we Francji implanty marki PIP ma 30 tysięcy kobiet. Tanie, niebezpieczne protezy trafiły też m.in. na rynek brytyjski i hiszpański. „Liczba wszystkich kobiet w Niemczech noszących te implanty jest nam nieznana”, przyznaje Mark Pommer.

Informacja o wadliwych implantach firmy PIP znana była nie od dzisiaj. „Ostrzeżenie o stosowaniu tych produktów wysłaliśmy do naszych członków w kwietniu 2010 roku. Zgłosiło się po tym dwóch lekarzy, którzy stosowali ten materiał”, mówi Kerstin von Ark, rzeczniczka Niemieckiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej. Zdaniem tego towarzystwa francuskie implanty na szczęście nie są w Niemczech problemem na dużą skalę.

Żel własnej roboty

80 proc. poszkodowanych poddało się operacjom ze względów estetycznych

80 proc. poszkodowanych poddało się operacjom ze względów estetycznych

Francuskie władze stwierdziły, że większość implantów wyprodukowanych przez firmę PIP od 2001 r., było wypełnionych żelem nie przewidzianym do tego celu. Prokurator Jacques Dallest z Marsylii, gdzie w sądach leży już 2 tysiące pozwów wniesionych przez poszkodowane kobiety, twierdzi, że firma stosowała żel „domowej roboty”. Zwiększa on ryzyko powstawania rysów w implantach, są one podatne na pęknięcia i wyciek żelu, co z kolei prowadzi do powstawania stanów zapalnych. Doniesień, że implanty PIP powodują raka, francuski resort zdrowia na razie nie potwierdza.

Żel stosowany przez firmę PIP, był dziesięć razy tańszy, niż specjalny silikon stosowany do implantów piersi. Firma zarabiała w ten sposób dodatkowo blisko milion euro rocznie. PIP była jedną z wiodących na świecie firm produkujących implanty piersi; od 2010 r. przestała istnieć.

Francuski resort zdrowia tymczasem do końca bieżącego tygodnia zamierza wezwać 30 tysięcy kobiet do usunięcia wadliwych implantów, potwierdza dziennik „Libération”. Jednocześnie rzeczniczka rządu Valérie Pécresse zaapelowała, by „wszystkie kobiety z protezami firmy PIP niezwłocznie zgłosiły się do lekarza”. Nie wiadomo, kto ma za to zapłacić. Według Valérie Pécresse rozmowy na ten temat trwają; przypuszczalnie państwowa kasa chorych pokryje koszty zabiegu, jeżeli okaże się, że natychmiastowa operacja jest konieczna ze względów medycznych. Francuskie Stowarzyszenie Chirurgii Plastycznej i Estetycznej (Sofcep) i dwa inne stowarzyszenia apelują natomiast do lekarzy, by za usuwanie implantów nie pobierali zawyżonych honorariów.

Według Afssps, 80 procent poszkodowanych kobiet we Francji dało sobie wszczepić implanty ze względów estetycznych. Dla 20 procent kobiet implanty były rekonstrukcją po raku piersi i jej amputacji.

Afp / Elżbieta Stasik

red. odp.: Małgorzata Matzke

Reklama