Grass chciałby urodzić się ponownie kukułką | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 29.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Grass chciałby urodzić się ponownie kukułką

Noblista Günter Grass nie znajduje na starość pocieszenia w religii. Nęciłaby go jedynie reinkarnacja.

Gdyby człowiek miał się ponownie urodzić w innej postaci, Günter Grass chętnie by był kukułką. – Swoimi zawołaniami kukułka co roku zapowiada przyjście wiosny i co roku składa ludziom obietnice – powiedział w wywiadzie dla tygodnia „Focus”. Także jej przywara podrzucania jaj innym ptakom jest nęcąca, stwierdził 86-letni pisarz.

Flash-Galerie Kuckucksnest

Kukułcze przywary mogą być nęcące

Grass przyznał, że na starość nie znajduje pocieszenia w religii. – Chyba, że potraktuje ją jako bajkę. – W religii buddyjskiej mowa jest o tym, że po śmierci wracamy na ziemię w innej postaci. Czy można sobie życzyć czegoś bardziej? – przyznał noblista.

Śmierci się wprawdzie nie obawia, ale boi się cierpień. Byłby wdzięczny, gdyby zostały mu oszczędzone. Okropne jest też dla niego wyobrażenie, że mógłby zapaść na demencję i stać się już tylko ciężarem dla najbliższych. – Jeszcze okrutniejsze jest wyobrażenie, że zostałbym zaprezentowany w takim stanie publicznie, tak jak stało się to z Walterem Jensem. Była to jedna z najbardziej przykrych sytuacji, jakie przeżyłem – powiedział Grass. Profesor retoryki, pisarz Walter Jens przez wiele lat cierpiał na demencję starczą, zmarł w czerwcu 2013 w wieku 90 lat.

Grass oburzony Merkel

W tym samym wywiadzie Grass ostro skrytykował kanclerz Angelę Merkel. Z inicjatywy pisarz Juli Zeh i Ilija Trojanow grupa autorów sformułowała list protestujący przeciw inwigilacyjnym praktykom NSA. Podpisało go w Internecie ponad 67 tys. osób. Protest wystosowany został także do Angeli Merkel. – Do dzisiaj nie mamy od kanclerz żadnej odpowiedzi. To milczenie kryje w sobie skandaliczne lekceważenie autorów i osób ich wspierających – powiedział Grass na łamach tygodnika „Focus”. – Gdybym był młodszy, rozbiłbym pod Urzędem Kanclerskim namiot i siedział w nim tak długo, dopóki nie dostanę odpowiedzi – dodał. Zdaniem Grassa Angela Merkel chętnie „bierze na przeczekanie”, dlatego trzeba wiercić dziurę w brzuchu aż do skutku, tak jak zrobiła Juli Zeh, która ponownie wysłała na ręce kanclerz list protestacyjny.

afp / Elżbieta Stasik

Reklama