Globalizacja. Gdzie są granice akceptacji? | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 30.05.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Globalizacja. Gdzie są granice akceptacji?

W wielu krajach świata ludzie coraz częściej odnoszą się krytycznie do globalizacji gospodarki. Daje to o sobie znać zwłaszcza w USA i części państw unijnych. Dowodzą tego nowe badania ankietowe.

Globus mit Geldscheinen (picture-alliance/blickwinkel)

W wielu krajach świata ludzie coraz częściej odnoszą się krytycznie do globalizacji

 "W moim kraju globalizacja osiągnęła już granicę akceptacji" - takie stanowisko zajmuje w USA 70, a w UE 56 proc. ekspertów gospodarczych. Wynika to z najnowszych badań "World Economic Survey" monachijskiego Instytutu Badań nad Gospodarką (Ifo) .

Najbardziej krytyczni okazali się Francuzi. Aż 85 procent ankietowanych we Francji zgodziło się z wymienioną na wstępie opinią "całkowicie lub częściowo". Jest to najwyższy wskaźnik uzyskany w którymkolwiek ze 120 państw objętych sondażem. Ale także w Czechach (70 proc.), Austrii (69 proc.), Wielkiej Brytanii (68 proc.) i w Niemczech (64 proc.) przeważały wypowiedzi krytyczne wobec globalizacji gospodarki.

Za i przeciw globalizacji

Jak się wydaje, globalizacja osiągnęła granicę akceptacji przede wszystkim w tych krajach, które w minionych dziesięcioleciach skorzystały najbardziej na stale rosnącej wymianie handlowej z zagranicą. W nich też pojawiły się na największą skalę ruchy antyglobalizacyjne, takie jak brexit w Wielkiej Brytanii, Donald Trump ze swoim hasłem "Uczyńmy Amerykę znowu wielką" w USA czy protesty żółtych kamizelek we Francji. - W tych państwach społeczeństwo mówi, że granica globalizacji została już osiągnięta; tylko dotąd i ani kroku dalej - mówi Johanna Garnitz z Instytutu Ifo, współautorka sondażu "World Economic Survey".

- Najbardziej rozwinięte gospodarki narodowe są generalnie bardziej krytycznie nastawione wobec globalizacji niż gospodarki wschodzące i rozwijające się- dodaje Garnitz, podsumowując w rozmowie z Deutsche Welle najważniejszy wynik badań. W ujęciu ogólnym jednak, "pozytywne i negatywne opinie o globalizacji pozostają ze sobą w ścisłej równowadze" - stwierdza. 

W Chinach, będących największym eksporterem na świecie i przez długi czas "warsztatem Zachodu", globalizację ocenia pozytywnie 77 proc. ankietowanych, tak samo jak na Filipinach, w Malezji i wielu innych państwach wschodzących i rozwijających się. - Te kraje wciąż łączą duże nadzieje z globalizacją - uważa Joanna Garnitz. - Mieszkańcy najbogatszych państw sądzą natomiast, że osiągnięto już górny limit i niczego więcej po globalizacji nie należy się spodziewać - dodaje.

Od podanej wyżej zasady zdarzają się jednak i wyjątki. W Indiach, Bangladeszu, Indonezji i Tajlandii pozytywne nastawienie wobec globalizacji jest mniej rozpowszechnione i wynosi poniżej 40 proc. W grupie państw uprzemysłowionych wyróżnia się Korea Południowa, w której za globalizacją opowiedziało się 83 proc. ankietowanych. Zwolenników globalizacji można również znaleźć w Europie. W Portugalii, Szwecji, Luksemburgu, Danii i w Finlandii opinie pozytywne mieszczą się w przedziale od 60 do 70 proc.

Pieniądze z Chin

Analitycy Instytutu Ifo zapytali ankietowanych również o ich zdanie w sprawie chińskich bezpośrednich inwestycji w ich krajach. Chiny dużo inwestują w infrastrukturę w krajach rozwijających się. Natomiast w Niemczech i w innych państwach uprzemysłowionych Chińczycy kupują firmy technologiczne, których know-how odpowiada strategii rozwoju gospodarczego "Made in China 2025".

Odpowiedzi na to pytanie pokrywają się z nastawieniem wobec globalizacji. - USA, UE oraz Japonia zapatrują się szczególnie krytycznie na chińskie inwestycje bezpośrednie - wyjaśnia Joanna Garnitz. - Większość państw wschodzących i rozwijających się ma natomiast do nich raczej pozytywny stosunek, a przynajmniej nie bardziej krytyczny niż wobec bezpośrednich inwestycji z innych państw - zaznacza. Na uwagę zasługuje to, że państwa sąsiadujące z Chinami zapatrują się na inwestycje bezpośrednie Państwa Środka bardziej krytycznie niż inne państwa wschodzące.

Uczestnicy sondażu

Analitykom z Ifo nie udało się przebadać dużej i reprezentatywnej grupy ankietowanych we wszystkich 120 państwach, z uwagi na związane z tym trudności i koszty. Zamiast tego poprosili około 1200 ekonomistów i badaczy koniunktury w tych krajach o opinię i postawy społeczeństwa wobec spraw poruszanych w sondażu "World Economic Survey".

Sondaż ten jest przeprowadzany raz na kwartał od 1981 roku. Biorą w nim udział eksperci z całego świata. Ich opinie składają się na globalny obraz koniunktury. Pytania na temat globalizacji i chińskich inwestycji bezpośrednich pojawiły się w nim po raz pierwszy.

Redakcja poleca