Gigantyczne TIR-y w Niemczech | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 11.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Gigantyczne TIR-y w Niemczech

Gigantyczne TIR-y, czyli "gigaliners", to zestaw samochodów ciężarowych z przyczepą o długości do 25 m i masie całkowitej 60 ton. W RFN mają tyle samo zwolenników co i przeciwników.

Od początku roku w siedmiu krajach związkowych RFN trwa obliczony na pięć lat test zestawów wielkich TIR-ów z przyczepą, tak zwanych "gigaliners" o długości do 25 m i masie 60 ton. Dla porównania: zwykły TIR ma ok. 18 m długości. Czy takie potwory są opłacalne? Czy nie zwiększą zagrożenia na drogach? Pytań jest wiele, ale nie wiadomo, czy doczekamy się na nie odpowiedzi, bo ten projekt nie wszystkim się podoba. Przeciwne są zwłaszcza partie SPD i Zieloni.

Duże jest piękne?

Za dopuszczeniem do ruchu "gigalinerów" przemawiają doświadczenia zebrane w krajach, w których są one od dawna chlebem powszednim. W Europie najłatwiej je spotkać w krajach skandynawskich oraz w Holandii. Największą karierę zrobiły w dalekiej Australii. Tamtejsze "roadtrains", czyli "pociągi drogowe" przekraczają 50 m długości i ważą ponad sto ton. Ale w Australii są proste, puste drogi i jest w niej bardzo dużo miejsca. W Niemczech sytuacja wygląda inaczej.

Bilder LKW Gigaliner

Załadunek takiego monstrum wymaga dużo miejsca

Przeciwnicy gigantycznych TIR-ów argumentują, że obecna infrastruktura w kraju nie jest do nich przystosowana. To prawda. Na autostradowych parkingach nie ma dla nich miejsca, na rondzie się "nie wyrobią", a kiedy podjadą do hurtowni po towar, to go nie załadują, bo będące w użyciu rampy są dla nich za krótkie.

No to co? - mówią zwolennicy owych wielotonowych potworów. Trzeba po prostu zrobić dla nich więcej miejsca, co wszystkim się opłaci. Dwa "gigalinery" przewożą więcej towarów niż trzy zwykłe TIR-y, a to oznacza, że na drogach zrobi się więcej miejsca. Mniej będzie też emisji spalin, a ich układ jezdny jest w sumie bardziej korzystny dla dróg, bo przewożony ładunek rozkłada się na większą ilość osi.

Pressebilder Spedition Ansorge

Gigaliner na trasie

A jeśli dojdzie do wypadku? Jego skutki mogą być przecież opłakane! No cóż, każdy wypadek drogowy jest katastrofą, zwłaszcza kiedy uczestniczy w nim wielki samochód ciężarowy, ale dane statystyczne dowodzą, że zawodowi kierowcy TIR-ów jeżdżą dużo bezpieczniej niż amatorzy za kierownicą lekkich samochodów osobowych.

Ciężarówki górą

Uczestniczące w teście "gigalinerów" kraje związkowe Szlezwika-Holsztynu, Hamburga, Hesji, Turyngii, Saksonii i Bawarii obwarowały go, na wszelki wypadek, warunkami, które powinny zapobiec najgorszemu. I tak, niemieckie "gigalinery" mogą ważyć najwyżej 40 ton, a więc tyle samo co zwykły TIR, nie mogą przewozić ładunków niebezpiecznych ani płynnych, a każdy musi być wyposażony w kamerę, która zapewnia jego kierowcy pełny przegląd sytuacji na drodze wokół takiego monstrum.

Riesenlaster auf deutschen Straßen Gigaliner

Wielkie TIR-y mają sens pod warunkiem, że da im się szansę

Czy te warunki na tyle zawężają wyniki testu, że mogą kazać się nieobiektywne? Raczej nie. Jak twierdzi minister komunikacji Peter Ramsauer z CDU, ma on głównie na celu zbadanie zagrożeń i korzyści wynikających z dopuszczenia do ruchu takich zestawów. Zakłada się, że "gigalinery" będą użyteczne w ruchu kurierskim po stałych trasach jako dostawcy części i podzespołów do zakładów przemysłu motoryzacyjnego, poczty oraz artykułów żywnościowych.

Nie są one w żadnym wypadku dowodem, jak twierdzą krytycy, na zmianę polityki rządu, który po cichu stara się przerzucić z powrotem główny ciężar przewozów z kolei na transport samochodowy, bo tak się już dawno stało i rząd nie ponosi za to winy. W roku 2010 w Niemczech ciężarówki przewiozły w sumie 3,1 mld ton towarów, podczas gdy kolej i żegluga śródlądowa razem tylko niecały miliard ton.

Anja Fähle / Andrzej Pawlak

red,odp.: Małgorzata Matzke

Reklama