Frontex ostrzega: UE musi nastawić się na nową falę uchodźców z Libii | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 18.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Frontex ostrzega: UE musi nastawić się na nową falę uchodźców z Libii

"Statki z Europy nas wyłowią" twierdzą uchodźcy z Libii i szykują się do przeprawy przez Morze Śródziemne. Agencja Frontex ocenia ich liczbę na 300 tys. osób.

Fregatte Hessen Seenotrettung Flüchtlinge Mittelmeer

W operacji "Sophia" uczestniczy fregata "Hesja", która przyjźła właśnie na pokład kolejną partię uratowanych migrantów

W jednej z niedawnych analiz ryzyka Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich UE "Frontex" jej eksperci wyrazili opinię, że UE jest nieprzygotowana na stawienie czoła skutkom zamknięcia szlaku bałkańskiego. Prędzej czy później przemytnicy ludzi znajdą nowe trasy przerzutowe i trzeba będzie znaleźć na to radę, stwierdzili. Teraz kierownictwo agencji mówi otwarcie, że do końca bieżącego roku Europa musi liczyć się z napływem do 300 tys. nielegalnych migrantów, zdecydowanych zaryzykować niebezpieczną przeprawę przez Morze Śródziemne.

10 tysięcy tygodniowo

Deutschland Europäischer Polizeikongress in Berlin Klaus Rösler

Klaus Rösler

"Liczymy się z 10 tys. migrantów z Libii tygodniowo", pisze tabloid "Bild", cytując dyrektora Wydziału Operacyjnego Frontexu Klausa Röslera, który mówił o tym w środę 15 czerwca na dyskusji panelowej zorganizowanej w europejskim biurze Fundacji Konrada Adenauera w Brukseli. Jedną z przyczyn tak dużej liczby "boat people" jest, paradoksalnie, wzmożona obecność okrętów patrolowych i jednostek ratownictwa morskiego na Morzu Śródziemnym. Przemytnicy ludzi już to dostrzegli i wysyłają swych "podopiecznych" w drogę do Europy na wszystkim, co jako tako utrzymuje się na wodzie. Na pomoc liczą także sami uchodźcy, wierzący, że w razie potrzeby ratownicy ich w porę wyłowią. "Wszystko to zwiększa dodatkowo falę uchodźców z Libii", powiedział dyrektor Rösler.

Unijne okręty biorące udział w rozpoczętej latem ubiegłego roku misji "Sophia", której głównym zadaniem jest zwalczanie przemytników ludzi na Morzu Śródziemnym i ratowanie nielegalnych migrantów usiłujących przeprawić się przez nie z Libii do Włoch, mają przystąpić do drugiego etapu tej operacji na wodach libijskich. Na wniosek rządu w Trypolisie będą wtedy mogły ukrócić przemyt broni do Libii, ale do tej pory nie wystąpił on z taką prośbą. Rząd RFN wystąpi o rozszerzenie prerogatyw misji "Sophia" jeszcze przed letnią przerwą parlamentarną. Sprawa ta będzie przedmiotem posiedzenia gabinetu w Berlinie w najbliższą środę 22 czerwca, a w piątek 24 czerwca zajmą się nią posłowie do Bundestagu.

Broń dla Państwa Islamskiego

Rada Bezpieczeństwa ONZ już we wtorek 14 czerwca zadecydowała o rozszerzeniu misji "Sophia". Na mocy mandatu ONZ okręty w niej uczestniczące otrzymały prawo zatrzymywania na morzu podejrzanych statków i sprawdzenia, czy nie przewożą one broni dla formacji występujących przeciwko libijskiemu rządowi jedności narodowej. Ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich UE zajmą się tym w poniedziałek 20 czerwca.

Embargo ONZ ma wzmocnić nowy rząd w Trypolisie, wspierany przez Narody Zjednoczone. Zatrzymywanie i kontrola podejrzanych jednostek ma ograniczyć, a w najlepszym wypadku uniemożliwić, dostawy uzbrojenia dla dżihadystów z Państwa Islamskiego, którzy są dużym zagrożeniem dla nowego, libijskiego rządu jedności narodowej. Niemiecka marynarka wojenna bierze udział w misji "Sophia" od samego początku, tj. od czerwca ubiegłego roku. Oddelegowała na nią dwa okręty wojenne i ok. 400 żołnierzy. Niemieckie okręty uratowały już tysiące uchodźców.

afp, rtr / Andrzej Pawlak