Foodwatch bije na alarm. Niska higiena w niemieckich piekarniach | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 28.06.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Foodwatch bije na alarm. Niska higiena w niemieckich piekarniach

Z badań organizacji konsumenckiej Foodwatch wynika, że niemieckie sanepidy wciąż zatajają poważne niedociągnięcia dot. czystości w sieciach piekarni.

Jak poinformował dziennik „Süddeutsche Zeitung” organizacja konsumencka Foodwatch zwróciła się z do niemieckich sanepidów z prośbą o wyniki przeprowadzonych przez nie kontroli w ośmiu bawarskich piekarniach. Okazało się, że 69 kontroli, które przeprowadzono w okresie od 2013 do 2016 roku, wykazało, że pod adresem wspomnianych ośmiu piekarni pojawiły się zarzuty. Kontrolerzy znaleźli w mące mysie odchody, karaluchy oraz inne robactwo. W trzech z ośmiu piekarni pojawiały się stale problemy z higieną. Piekarnie te zapewniły obecnie „Süddeutsche Zeitung” oraz Foodwatch, że niedociągnięcie te zostały usunięte.

Jak zauważył Johannes Heeg, ekspert z organizacji Foodwatch, „kontrole w branży spożywczej finansowane są z pieniędzy podatników, jednak nie otrzymują oni żadnych informacji o ich wynikach”. – A mają przecież do tego prawo - tłumaczy dalej ekspert, „bo mogą potem zadecydować, czy nadal chcą w danej piekarni kupować czy nie”.

Z ustawy ws. środków spożywczych z 2012 r. wynika, że wszelkie niedociągnięcia dot. higieny muszą być ujawnione. Tymczasem ze względu na nieprecyzyjne sformułowania w ustawie wiele landów, m.in. Bawaria, nie stosuje się do tych zaleceń. A opinia publiczna dowiaduje się o niedociągnięciach gdy zagrożone jest zdrowie konsumentów.

Dokumentacja organizacji Foodwatch unaocznia niedociągnięcia w wypiekach sieci piekarni Ihle, która zalicza się do dziesięciu największych sieci tego typu w Niemczech.

Podczas kontroli w tej sieci w minionych latach znaleziono różne śmieci, np. dwudziestocentymetrowy kawałek taśmy klejącej. W 2014 r. kontrolerzy znaleźli w nich także chrząszcze, mysie odchody i karaluchy oraz prawdopodobnie ślady pleśni.

Nic nowego

W ubiegłych latach wielokrotnie dochodziło w piekarniach do skandali z powodu braku higieny. Szczególnie głośny był skandal w sieci „Müller–Brot” w 2012 roku. Kontrolerzy znaleźli w należących do niej piekarniach wołki zbożowe, karaluchy i mysie odchody. W roku ubiegłym trzej byli menedżerowie tej sieci otrzymali wyroki w zawieszeniu. Z historii tej wyciągnięto odpowiednie wnioski i w 2012 r. wprowadzono zmiany w ustawie dot. środków spożywczych. Niemieckie sanepidy zostały zobowiązane do publikowania nazw przedsiębiorstw, którym grożą kary pieniężne w wysokości co najmniej 350 euro, lub jeśli stwierdzono w nich po raz kolejny wspomniane wyżej braki w przestrzeganiu higieny.

dpa /Alexandra Jarecka 

 

Redakcja poleca