Finał na Wembley. Niemiecka prasa o polskich zawodnikach | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 26.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Finał na Wembley. Niemiecka prasa o polskich zawodnikach

W indywidualnych ocenach zawodników niemiecka prasa przychylnie pisze o Polakach

Bayern Munich's goalkeeper Manuel Neuer (R) saves a shot from Borussia Dortmund's Robert Lewandowski during their Champions League Final soccer match at Wembley Stadium in London May 25, 2013. REUTERS/Phil Noble (BRITAIN - Tags: SPORT SOCCER)

Manuel Neuer (p) obronił strzał Roberta Lewandowskiego

Robert Lewandowski

"Spiegel": "Starał się, dużo biegał na długich dystansach. Zaliczył nie tylko ciosy i kopniaki od Dantego i Boatenga, ale także od Ribéry‘ego i Martineza. Może to było powodem, dlaczego błyszczał co prawda podaniami, ale przed bramką przeciwnika nie mógł się wykazać skutecznością".

"Focus": "Jego pierwsza dobra akcja wylądowała na oucie. Wspaniały drybling, lecz za daleko. Potem dobry strzał, ale Neuer obronił. Trudno było mu jednak przejść przez Boatenga. Raz brutalnie nadepnął mu na kostkę - co mógł przypłacić czerwoną kartką. Ocena - ledwo dostateczna".

"Sueddeutsche Zeitung": "Ma nie tylko nieprawdopodobne ciało, które składa się z samych mięśni" - jak twierdzi jego kolega klubowy Nuri Sahin, ale też Franz Beckenbauer - "jest najbardziej kompletnym napastnikiem ligi" ; ten komplement podoba się Lewandowskiemu. Kiedy zaczynał w Zniczu Pruszków zarabiał miesięcznie 1500 złotych, trochę mniej niż 300 euro. Teraz interesuje się nim ponoć FC Chelsea, Manchester United i Real Madryt , co skłoniło Ottmara Hitzfelda do udzielenia Bayernowi rady, by "natychmiast kupił" Lewandowskiego. (...) W drugiej połowie meczu staczał zażarte pojedynki z Dantem i Boatengiem, lecz nie był tak groźny jak w pierwszej półgodzinie, choć wciąż wyraźnie obecny. Po końcu meczu zarzucił koszulkę na głowę i zniknął w ciemnościach. Gdzie się znów pojawi?".

Obejrzyj wideo 02:45

Robert Lewandowski, polska gwiazda Borussii

Jakub Błaszczykowski

"Spiegel": "W ofensywie biegał nie tak skutecznie jak dotychczas w sezonie. Przejął za to wiele zadań na obronie i zabezpieczał Piszczka".

"Focus" : "Zaprzepaścił pierwszą dobrą okazję po 14 minutach gry, ale już wcześniej był bardzo czujny i ruchliwy. Potem tak jak zawsze solidny, ale bez silniejszych akcentów. Ocena: dostateczna".

"Sueddeutsche Zeitung": "Obecnie nie łączy się jego nazwiska ani z Realem Madryt, ani z Manchesterem United ani nawet nie z FC Bayern. Na Wembley najpierw wyglądał, jakby wielkie wrażenie wywierało na nim to kultowe miejsce. Parę razy przez nerwowość stracił piłkę. Ale potem to się wyrównało i powrócił do swojego normalnego tempa na prawym skrzydle, i niewiele brakowało, by narobił jeszcze większego zamętu w tym kultowym miejscu, ale jego strzał z dość małej odległości Neuer obronił (15.').

Sprytny i szybki Alaba był dla niego trudnym przeciwnikiem. Raczej rzadko miał skuteczne podania na prawym skrzydle, za to Kuba kręcił się raczej w środku pola - o ile nie musiał akurat gonić za sprytnym Alabą. Tuż przed wyrównaniem mógł mieć ładną kontrę, ale nie odważył się na ryzykowną zmianę skrzydła z rozkręcającym się Lewandowskim. Reasumując, nie był to jego najlepszy dzień".

Łukasz Piszczek

"Spiegel": "Pomimo poważnych dolegliwości adduktora Piszczek bez wytchnienia biegał po prawej linii. Prawie mimochodem udawało mu się przeszkodzić w grze Riberyemu. Bardzo godne uwagi dokonania Polaka".

"Focus": "Po Cristianie Ronaldo z Realu teraz także Franck Ribéry miał okazję stwierdzić, że ten Polak jest w nieprawdopodobnie dobrej formie. Szybki, cięty, z werwą. Dobra gra na pozycji, szybkie przejęcie piłki. Ocena: dobra".

"Sueddeutsche Zeitung“: „Jako prawy obrońca Dortmundu musiał stwierdzić, że ma nie jakiegoś zwykłego, lecz szczególnego rodzaju przeciwnika: Franck Ribéry'ego. Na początku nawet panował nad Francuzem, ale potem nie mógł zapobiec podaniu do Robbena, które skończyło się 1:0 Mandzukica. Przed meczem mówiło się o nim ze względu na problemy ze stawem biodrowym i czekającą go operację po zakończeniu sezonu. W drugiej połowie odznaczył się "operacją jaskółka", która niestety nie skończyła się karnym. Ale to nie miało znaczenia, bo i tak zaraz potem przyszedł karny. Znaczenie miało co innego: tuż przed strzałem last-minute Robbena (89.') przejechał się po nim Franck Ribéry. Piszczek nie miał już potem okazji do rewanżu".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Barbara Cöllen

Audio i wideo na ten temat

Reklama