Film „Nasze matki, nasi ojcowie” trafił w nerw nie tylko w Niemczech | Echa polskie | DW | 28.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Film „Nasze matki, nasi ojcowie” trafił w nerw nie tylko w Niemczech

Niemieckie gazety zajmują się dalej reakcjami na emisję trzyczęściowego filmu telewizji publicznej ZDF „Nasze matki, nasi ojcowie”, fałszującego obraz polskich partyzantów.

Die Schauspieler Tom Schilling (r-l) in der Rolle des Friedhelm Winter und Schauspieler Volker Bruch als sein Bruder Wilhelm Winter werden am Donnerstag (14.07.2011) bei den Dreharbeiten für den Film Unsere Mütter, unsere Väter auf dem Gelände der ehemaligen Hildebrandschen Mühle in Halle/Saale von einem Kostümbildner ausgestattet. Der dreiteilige Film des Regisseurs Phillip Kadelbach stellt die Geschichte von fünf Freunden zu Zeiten des Zweiten Weltkrieges dar. Zuvor wurde bereits seit März 2011 in Litauen sowie Berlin, Köln und Teilen Brandenburgs gedreht. Unterstützt wird die Produktion des ZDF sowie der Firmen TeamWorx und Beta Film unter anderem von der Mitteldeutschen Medienförderung. Foto: Jens Wolf dpa/lah +++(c) dpa - Bildfunk+++

Scena z filmu "Unsere Mütter, unsere Väter"

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” w krótkim artykule zatytułowanym „Krytyka z Polski” pisze o reakcjach na emisję trzycześciowego filmu „Nasze matki, nasi ojcowie” wyemitowanego przez telewizję publiczną ZDF. Gazeta informuje, że prezes zarządu TVP Juliusz Braun zaprotestował w liście do ZDF przeciwko niewłaściwemu przedstawieniu bojowników polskiego ruchu oporu. „Braunowi nie podoba się przede wszystkim, że ZDF przedstawił Polaków i partyzantów jako antysemitów”- pisze FAZ. Zdaniem Brauna, takie przedstawienie nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Krytycznie do niemieckiego filmu ustosunkowały się też polskie media. „Zróżnicowanym i realistycznym przedstawieniem zbrodni wojennych oraz winy jednostek film „Nasze matki, nasi ojcowie” najwyraźniej trafił w nerw nie tylko w Niemczech” - komentuje gazeta z Frankfurtu.

Tym samym tematem zajmuje się „Süddeutsche Zeitung”(wydanie online), która w artykule „Kompletnie zafałszowany obraz” zaznacza, że dramat wojenny produkcji ZDF przyjęto w Niemczech pozytywnie, podczas gdy w Polsce nie ucicha fala krytyki na jego temat. Gazeta wspomina także o liście szefa polskiej telewizji, który napisał do ZDF, że pokazanie polskich bojowników ruchu oporu jako antysemitów mija się z historyczną prawdą i należy go odrzucić. Gazeta przyznaje że w filmie było wiele drastycznych scen, jak ta z wagonem bydlęcym wypełnionym prawdopodobnie ludnością żydowską, w której ktoś mówi: 'Żydów potopimy jak koty'. ”Sceny te wywołały w rodzinach niemieckich bolesne wspomnienia narodowego socjalizmu oraz postaw ludzi w czasie II wojny światowej. W mediach rozgorzały dyskusje na ten temat” - informuje SZ i pisze dalej: „Lecz o ile film przyjęto w Niemczech pozytywnie, o tyle polskie media skrytykowały go w ostatnich dniach. Drastyczne sceny uwypuklały zachowanie nie niemieckich protagonistów, lecz polskich partyzantów". „Süddeutsche” przypomina, że krytycznie do filmu ustosunkowała się już na początku tego tygodnia opiniotwórcza „Gazeta Wyborcza”. O całej sprawie pierwszy napisał niemiecki tabloid „Bild-Zeitung”, publikując także w dziale korespondencji od czytelników list Ambasady RP z Berlina, gdzie stwierdzono, że w filmie przedstawiono bardzo uproszczony obraz wydarzeń.

Natomiast sam ambasador Jerzy Margański w oświadczeniu zwrócił uwagę na fakt, że jedna czwarta osób, które uhonorowano w miejscu pamięci ofiar Holokaustu Yad Vashem to właśnie Polacy. Gazeta przytacza również opinię publicysty Adama Krzemińskiego, który zarzucił autorom filmu, że kręcąc takie sceny o Polsce dowiedli, że Polska ich kompletnie nie interesuje.

Aleksandra Jarecka

red.odp.: Małgorzata Matzke

Reklama