FAZ: Zawiedzione nadzieje chrześcijańskiej migrantki | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 02.04.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

FAZ: Zawiedzione nadzieje chrześcijańskiej migrantki

Arabska chrześcijanka, która trzy lata temu uciekła do Europy przed prześladowaniami w Palestynie, napotyka w Niemczech na każdym kroku islamski fundamentalizm lekceważony przez niemieckie elity – pisze „FAZ”.

Ośrodek dla uchodźców w Berlinie na terenie byłego lotniska Tempelhof (Getty Images/S. Gallup)

Ośrodek dla uchodźców w Berlinie na terenie byłego lotniska Tempelhof

„To było jak sen. Byłam tutaj. Czułam się po raz pierwszy w życiu rzeczywiście wolna” – wspomina Hayat swoje odczucia po dotarciu we wrześniu 2016 roku do Niemiec. „Hayat” jest jej pseudonimem, gdyż w obawie przed represjami kobieta ukrywa swoje prawdziwe nazwisko. Bohaterka reportażu mówi płynnie po angielsku, w Betlejem studiowała angielską literaturę.

Jej losy opisał we wtorek niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. 

Pierwsze rozczarowania

Wkrótce po przyjeździe do Niemiec uciekinierka przeżyła pierwsze rozczarowanie. Uczęszczając na kurs integracyjny, spotyka się z męskimi reakcjami dobrze znanymi z jej ojczyzny – strefy Gazy. „Co tu robisz? Jesteś przecież kobietą. Zmykaj do domu” – mówią koledzy z kursu. „Byłoby lepiej, gdybyś pościła. Jesteś taka gruba” – komentuje inny, nawiązując do trwającego właśnie Ramadanu.

Pierwszym berlińskim miejscem pobytu Hayat był ośrodek dla uchodźców utworzony na terenie byłego lotniska Tempelhof. „Dzieliłam z trzema innymi kobietami pozbawioną okien celę. Dwa piętrowe łóżka oddzielone były od innych pomieszczeń ścianką z tektury. Na niewielkiej przestrzen mieszkało tak 2500 uchodźców” - opowiada.

Policja interweniuje podczas masowej bijatyki, jaka wybuchła podczas wydawania posiłków w ośrodku Tempelhof (Imago)

Policja interweniuje podczas masowej bijatyki, jaka wybuchła podczas wydawania posiłków w ośrodku Tempelhof

Do konfliktów dochodziło niemal codziennie. Muzułmanka z Syrii odmówiła mieszkania z nią z jednym pokoju. „Jako chrześcijanka jest siedliskiem złych duchów” – twierdziła.

Strach kobiet

Po wygaszeniu wieczorem świateł w ośrodku panowały egipskie ciemności. Wiele kobiet bało się wyjść nocą do toalety ze względu na molestowanie ze strony strażników i współmieszkańców ośrodka. Kierownictwo placówki nie reagowało na skargi. Jej współlokatorka Egipcjanka podcięła sobie żyły.     

„FAZ” przytacza opinię Ireny Kosok – wolontariuszki od lat pomagającej uchodźcom, która potwierdza, że w ośrodkach dla uchodźców kobiety są praktycznie pozbawione ochrony. Skargi są ignorowane, a mężczyźni czują się bezkarni. „To jest inna kultura. Nic nie możemy zrobić” – odpowiadają na zarzuty pracownicy ośrodków.

Dzieci w ośrodku Tempelhof (AFP/Getty Images/T. Schwarz)

Dzieci w ośrodku Tempelhof

Kobiety, które uciekają do Niemiec w nadziei na wolność, przeżywają często gorzkie rozczarowanie. Świadczenia socjalne wypłacane są mężczyznom, droga do sądu jest zamknięta z powodu braku znajomości języka. Zresztą skąd wziąć pieniądze na adwokata?

Patriarchany islam w Niemczech?

„Te kobiety lądują w Niemczech w szponach patriarchalnego islamu. To absurd, w to trudno uwierzyć” – mówi Kosok.

Podczas kursu integracyjnego, w Dniu Kobiet, nauczycielka poprosiła Hayat o wypowiedź. „To smutne, że kobiety nie mają żadnych praw” – powiedziała. „Opowiadasz bzdury. Oczerniasz nas. Prawa kobiet są tylko dla Niemek, nie dla naszych kobiet” – ripostowali męscy uczestnicy kursu.

Wniosek Hayet o azyl został przez niemieckie władze rozpatrzony odmownie. Z pomocą Kosok Palestynka złożyła odwołanie. W oczekiwaniu na decyzję pracuje w placówce pomocy dla uchodźców – czytamy w „FAZ”.

Miasteczko kontenerowe dla uchodźców w Berlinie, grudzień 2017 (Imago/C. Mang)

Miasteczko kontenerowe dla uchodźców w Berlinie, grudzień 2017

Za najgorsze uważa Hayat to, że w Niemczech spotkała się z identycznym sposobem myślenia jak w strefie Gazy, który był dla niej śmiertelnym zagrożeniem, a jest lekceważony przez polityków, urzędy, aktywistów i przemysł azylowy w Niemczech.

Ignorancja elit

Niemieckie elity „dzierżą wysoko sztandar wielokulturowości”, ale nie interesują się realnymi problemami uchodźców – krytykuje wolontariuszka Kosok. 

Czy przypadek Hayet jest reprezentatywny? – pyta FAZ zastrzegając, że nie istnieją żadne wiarygodne statystyki. Kto jednak uważa, że losy Hayet są przypadkiem jednostronnym, ten niech lepiej nie rozmawia z ludźmi pomagającymi na co dzień uchodźcom. 

Kosok zwraca uwagę, że osoby mówiące o problemach z islamskim fundamentalizmem, zbyt łatwo oskarżane są o rasizm. W ten sposób wspiera się fundamentalistów – ostrzega wolontariuszka.

   

 

Redakcja poleca

Reklama