FAZ: Werner Wunderlich i polsko-niemieckie spotkania jazzowe | Echa polskie | DW | 04.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

FAZ: Werner Wunderlich i polsko-niemieckie spotkania jazzowe

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” przybliża w czwartkowym wydaniu (4.04) postać niemieckiego jazzmana, który od II wojny światowej utrzymywał kontakty z Polską i polską sceną jazzową.

„Opuścił nas wielki niemiecki aktywista jazzu”, pisze FAZ o zmarłym przedwczoraj w Baden-Baden muzyku. Swą karierę Werner Wunderlich rozpoczął „niechcący” w 1944 roku w Polsce, gdzie trafił w wieku 18 lat jako jeniec wojenny. Spędził tam, jak pisze dziennik, 4 lata, które nie były złe, ponieważ jako nieliczny nauczył się języka polskiego i jako samozwańczy elektrotechnik miał specjalne prawa oraz otrzymywał więcej przydziałów chleba. Po powrocie do Niemiec Wunderlich, już muzyk jazzowy, nadal interesował się Polską, kiedy otrzymał zaproszenie na festiwal jazzowy do Sopotu. „Cierpliwie i konsekwentnie pokonał biurokratyczne przeszkody organizując wyprawę grupy dziennikarzy i muzyków jazzowych, do których należeli Joki Freund oraz bracia Mangelsdorffowie. Było to pierwsze niemiecko-polskie spotkanie kulturalne, w Polsce przyjęte z niewiarygodnym entuzjazmem. Dało ono początek przyjaźniom i wzajemnym zaproszeniom kontynuowanym do dziś” - pisze FAZ. Gazeta przypomina jednocześnie, że Werner Wunderlich założył w Darmstadzie klub jazzowy, w którym występowali też polscy muzycy. W 2005 r. poprowadził też we frankfurckiej Starej Operze „Polish German Jazz Jamboree”. Wśród wielu odznaczeń, jakie otrzymał, znalazł się przyznany mu w 2007 roku honorowy order polskiego ministerstwa kultury. „Trudno zapomnieć Wernera Wunderlicha, nawet, gdy nie należało się do grupy tych, którzy stale dzwonili do niego pytając o wymowę polskich słów”- pisze frankfurcki dziennik.

„Zło wysłane poza granicę”

Ta sama gazeta w rubryce z listami czytelników przytacza jeden z nich, zatytułowany: „Zło wysłane poza granicę”. Autorka listu odnoszącego się do opublikowanej na łamach FAZ krytyki dotyczącej trylogii „Nasze matki, nasi ojcowie” pisze, że w chwalonym przez dziennik filmie przedstawiony jest antysemicki motyw, w którym młoda i niedoświadczona Niemka denuncjuje Żydówkę. „Ledwie to czyni, natychmiast bardzo mocno tego żałuje”, pisze autorka listu. Inaczej było natomiast jej zdaniem, w przypadku przedstawionych w drugiej części filmu żołnierzy Armii Krajowej, pokazanych jako brutalna, sypiąca pogróżkami antyżydowska horda. Autorka listu uważa, że problem antysemityzmu jest ważnym tematem w Polsce, jednak fakt, że polskie media protestowały przeciwko takiemu powierzchownemu i karykaturalnemu przedstawieniu problemu zasługuje na więcej, niż stwierdzenie „że film trafił w nerw”. „O wiele bardziej należałoby się zastanowić, czy zespół twórcy filmu Nico Hoffmanna dla obrony nie wysłał całego zła poza wschodnie granice Niemiec”, konkluduje autorka listu.

Alexandra Jarecka

red. odp.: Elżbieta Stasik

Reklama