FAZ: „Polska poważnym konkurentem Rosji” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

FAZ: „Polska poważnym konkurentem Rosji”

Polsko-rosyjskie relacje, „bombowe żarty” szefa polskiej dyplomacji oraz polskie starania w UE mające na celu związanie Ukrainy z Zachodem, to tematy warszawskiej korespondencji Frankfurter Allgemeine Zeitung.

„Polska spiera się z Rosją o wiele spraw, m.in. o wrak samolotu, który w 2010 roku rozbił się w pobliżu Smoleńska. Debatę na ten temat szef polskiej dyplomacji wzbogacił żartem“, pisze Konrad Schuller we „Frankfurter Allgemeine Zeitung“ w artykule zatytułowanym „Bomby, gaz i żarty”.

Warszawski korespondent gazety przypomina, że Radosław Sikorski „chętnie żartuje z bomb atomowych” i opowiada, że w 2008 roku ówczesny dowódca rosyjskiego sztabu generalnego Jurij Bałujewski groził Polsce prewencyjnym użyciem broni atomowej, jeśli amerykańskie tarcze antyrakietowe zostaną ustawione na terenie Polski. Szef polskiej dyplomacji zbył żartem groźby Bałujewskiego „uprzejmie odpowiadając, że obustronnym stosunkom bez wątpienia dobrze by zrobiło, gdyby Moskwa straszyła wojną nuklearną >>nie częściej niż raz na kwartał<<. Teraz Sikorski znów pozwolił sobie na bombowy dowcip, a mianowicie w związku z >>narodową tragedią z 2010<<, katastrofą lotniczą, w której trzy lata temu zginął polski prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka i 94 osobowa delegacja", pisze Konrad Schuller tłumacząc, że najnowszy żart szefa polskiej dyplomacji dotyczy konfliktu między polskim rządem a Rosją wokół przyczyn katastrofy, a także irytacji w związku z odmową Rosji oddania wraku Tupolewa.

„To nieprzyjemna sprawa dla rządu Donalda Tuska, ponieważ narodowo-konserwatywna opozycja pod przewodnictwem posła Antoniego Macierewicza (pracownika dawnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, z charyzmą wielkiego hiszpańskiego inkwizytora), rozpoczęła własne dochodzenie i uparcie teraz twierdzi, że samolot prezydencki nie rozbił się wskutek mgły, lecz wskutek eksplozji na pokładzie, co wspólnie chcą zataić rząd polski i rosyjski”. Teza nie jest wprawdzie opatrzona dowodami, jest jednak w Polsce żywo dyskutowana, co zmusiło Tuska do poruszenia sprawy zwrotu szczątków Tupolewa na szczycie UE w ubiegłym tygodniu w Brukseli, tłumaczy warszawski korespondent FAZ.

„Tę sytuację minister spraw zagranicznych wykorzystał do nowego nuklearnego żartu. Rosjanie, przyznał we wtorek w telewizji, powiedzieli nam, iż boją się, że gdy oddadzą wrak, to Macierewicz znajdzie na nim ślady bomby atomowej. Wracając szybko do powagi swego urzędu minister powiedział zaraz potem, że kwestia wraku psuje krew w stosunkach polsko-rosyjskich i dodał, że >>irracjonalizm z jednej strony napędza irracjonalizm z drugiej strony<<”.

Autor artykułu zauważa, że „istotnie atmosfera w relacjach Moskwy i Warszawy ostatnio systematycznie się pogarsza. Powodem tego nie jest jednak tylko katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem, lecz także to, że Polska stała się dla Rosji poważnym konkurentem w obszarze wschodnioeuropejskim. Przede wszystkim w odniesieniu do Ukrainy oba kraje są bezpośrednimi antagonistami. Moskwa próbuje po porażce prozachodniej >>pomarańczowej rewolucji<< ponownie podporządkować sobie dawną republikę sowiecką zwiększając cenową presję na gazowy monopol. Polska, która sama przez pokolenia cierpiała pod jarzmem rosyjskim, reaguje na to refleksami obronnymi i mimo autorytarnych rządów prezydenta Wiktora Janukowicza próbuje jak najściślej związać Ukrainę z Zachodem. Dlatego Warszawa naciska na UE, aby chroniła Kijów przed rosyjskim monopolem gazowym i domaga się, mimo prześladowań opozycji, aby Unia jak najszybciej podpisała wynegocjowaną już z Ukrainą umowę stowarzyszeniową.

Tusk właśnie potwierdził to stanowisko. Bez żartów stwierdził w ub. tygodniu w Radzie Europejskiej że w sferze polityki energetycznej z Rosją UE musi przyjąć „jasne i jednoznaczne stanowisko”. Chodzi w końcu o to, aby zapobiec „zagrożeniu rosyjskim monopolem wolnego rynku w Europie”, kończy FAZ.

Barbara Cöllen

red. odp.: Elżbieta Stasik

Reklama