FAZ: polska dyplomacja w 1939 poprawnie oceniała wiele kwestii | Echa polskie | DW | 27.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

FAZ: polska dyplomacja w 1939 poprawnie oceniała wiele kwestii

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” poświęca uwagę historii Polski i opisuje źródła dyplomatyczne. Polska historia roku 1939 była „następstwem dyplomatycznych zakłóceń” - stwierdza FAZ.

„Głównym problemem stosunków międzynarodowych jest komunikacja” – zaznacza na wstępie swojego artykułu historyk Stefan Scheil. I wyjaśnia, że komunikacja wymaga zaufania, które rodzi się powoli, ale szybko może zostać zburzone. Scheil wyjaśnia niemieckiemu czytelnikowi, że polska historia roku 1939 była „następstwem dyplomatycznych zakłóceń”.

Jako młode państwo Rzeczpospolita Polska borykała się wówczas od dwóch dziesięcioleci z problemem właściwej prezentacji na scenie międzynarodowej – pisze FAZ. Ciągle panował bowiem rozdźwięk między dążeniem do bycia postrzeganym na równi z innymi i „mniejszym respektem ze strony Londynu i Paryża”.

Gwarancje ze strony Anglii i Francji

W 1939 roku sytuacja jeszcze bardziej się zaostrzyła, kiedy Polska konfrontowana z niemieckimi żądaniami czuła się zmuszona sprostać trudnej międzynarodowej sytuacji. Pod koniec sierpnia Niemcy i Rosja podpisały jeszcze pakt o nieagresji, o którym już niedługo cały świat wiedział, że zawiera tajną część odnośnie podziału stref wpływów. „Dla Polski mogło to w najgorszym wypadku oznaczać czwarty rozbiór” – wyjaśnia niemiecki historyk.

Odwołuje się do publikacji z ostatnich lat dokumentujących stan wiedzy ówczesnego polskiego rządu. Publikacje te potwierdzają, że rząd Polski znał wówczas dosyć dokładnie treść tajnego niemiecko-sowieckiego porozumienia. Przywódcy Polski postawili wtedy na działanie gwarancji ze strony Francji i Wielkiej Brytanii. „Miały one co najmniej hamować sowiecką politykę, mimo tajnego porozumienia z Niemcami” – pisze FAZ.

Starania dyplomatyczne

Dziennik przypomina, że ambasador RP w Londynie Edward Raczyński czynił dyplomatyczne starania, m.in. rozmawiał w dzień ogłoszenia porozumienia między Niemcami a Związkiem Radzieckim z ministrem spraw zagranicznych Wlk. Brytanii. Raczyński wiedział już wtedy, że Finlandia, Estonia i Łotwa znalazły się w radzieckiej strefie wpływów. Jednocześnie był przekonany, że sojusz Związku Radzieckiego i Niemiec nie będzie trwały. Wnioskował, że „jeśli mocarstwa zachodnie będą wytrwałe i w razie konieczności staną w wojnie po stronie Polski, to sowieci nie ‘będą się kompromitować po stronie Niemiec'” – zaznacza FAZ. W takiej sytuacji niemiecko-radzieckie porozumienie byłoby bezpodstawne, a sytuacja uratowana. Inaczej jednak, w przypadku, gdyby Polska musiała bronić się sama lub gdyby doszło do „dyplomatycznej kapitulacji” – konkludował Raczyński.

Partner drugiej kategorii

Pierwsze tygodnie wojny pokazały, że polska dyplomacja nie myliła się: Francja i Anglia nie zaangażowały się militarnie, mimo, iż Raczyński nalegał na to w ich własnym interesie. Mocarstwa zachodnie poprzestały na formalnym wypowiedzeniu wojny i nastąpił okres tzw. „wojny na siedząco”. „W dalszym toku miało dojść do tego, co zapowiedział (...) Raczyński. Przy utrzymującej się bierności mocarstw zachodnich niemiecko-sowiecka kooperacja będzie przez jakiś czas na tyle bliska, by Niemcy rozprawiły się z Francją”, analizuje Stefan Scheil. Historyk wnioskuje, że polska dyplomacja w 1939 poprawnie oceniała wiele kwestii. I kończy wnioskiem, że „nie udało jej się jednak być postrzeganym w Europie Zachodniej jako równoprawny partner”.

oprac. Katarzyna Domagała

Reklama