FAZ o słowach Obamy: ″Polska już nigdy nie będzie sama” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 05.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

FAZ o słowach Obamy: "Polska już nigdy nie będzie sama”

Frankfurcki dziennik analizuje w obszernym artykule wystąpienia prezydentów RP i USA, Bronisława Komorowskiego i Baracka Obamy oraz atmosferę, jaka panowała w Warszawie.

Obama Rede in Warschau 04.06.2014

Barack Obama , Warszawa 04.06.2014

„Kiedy Obama i Komorowski zaklinają się w Warszawie na solidarność i pokój nad nimi rozlega się warkot silników śmigłowców i myśliwców – rozpoczyna Konrad Schuller, korespondent "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) relację z wystąpienia obu prezydentów na Placu Królewskim. Panującą tam atmosferę, ocenia, jako osobliwą. Kiedy bowiem Komorowski i Obama mówili o wolności własnej i innych nad ich głowami rozlegał się warkot silników rosyjskich śmigłowców wojskowych, które wolna Polska odziedziczyła po wcześniejszym sowieckim okupancie i z których korzysta do dziś. Konrad Schuller opisuje jednocześnie odświętny i radosny nastrój, jaki panował wzdłuż Traktu Królewskiego oraz na Placu Zamkowym. Pisze o papierowych biało-czerwonych kokardach przypiętych nocą do pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, walczącego u boku Napoleona przeciwko Rosji i Prusom czy pomnika Ignacego Paderewskiego, drugiego premiera nowonarodzonej po I wojnie światowej Polski. „I nagle wieńczący kolumnę król Zygmunt III Waza trzyma polską flagę"- komentuje korespondent.

Autor pokreśla jednocześnie, że przemówienia obu prezydentów początkowo odświętnie lekkie, stawały się coraz poważniejsze, by na końcu zająć się tematem, który „dzisiaj najbardziej porusza europejską i amerykańską dyplomację, tematem Ukrainy i walki o jej jedność i niezależność oraz rolą Rosji w tej walce”. Konrad Schuller zaznacza, że to właśnie prezydent Komorowski rozpoczął w swym wystąpieniu stopniowe budowanie napięcia. Najpierw nawiązał do walki narodu polskiego przeciwko niemieckiemu i rosyjskiemu najeźdźcy w XX wieku. Następnie wspomniał o nieustannych powstaniach Polaków przeciwko 40-letniej sowieckiej okupacji po II wojnie światowej. W końcu przeszedł do zwycięstwa „demokratyczno-patriotycznej opozycji w historycznych wyborach z 1989 roku i nawiązał do słynnego hasła wyborczego NSZZ „Solidarność” z podziemia, do którego sam należał, hasła, które, jak zauważył, ” jest dzisiaj bardziej aktualne, niż kiedykolwiek wcześniej: 'Nie ma wolności bez solidarności'. Korespondent FAZ pisze następnie, że retoryczne stwierdzenie prezydenta Komorowskiego na zakończenie przemowy: 'Nie ma wolności bez solidarności z Ukrainą' zebrani na Placu Zamkowym przyjęli wielkimi owacjami.

Zdaniem Korada Schullera także prezydent Obama zmierzał w swym wystąpieniu w tym samym kierunku, tyle że zaczął inaczej. Najpierw przypomniał początki swej kariery politycznej w Illinois, by przejść do dużej grupy polonijnej w Chicago do polskiej kiełbasy w tamtejszych sklepach polskich imigrantów i parad Polonii, organizowanych w święta narodowe. „W ten sposób Obama znalazł się tam, dokąd zmierzał Komorowski. Najpierw zatrzymał się przy pojęciu wolności, która jest możliwa, jeśli ludzie wolni solidaryzują się ze sobą, by nawiązać ostatecznie do dramatycznego powrotu rosyjskiego zagrożenia na wschodzie Europy – pisze autor. Następnie, dodaje, że zanim jednak Obama podjął wątek Ukrainy, przypomniał najpierw o sojuszniczych zobowiązaniach Ameryki, po czym wrócił do swojej zapowiedzi z wtorku, złożenia w konkresie wniosku o przyznanie miliarda dolarów dla wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie Wschodniej.(...)

„Obama, nawiązując do roku 1939, kiedy sojusznicy Polski w obliczu niemiecko-sowieckiego napadu pozostawili ją swemu losowi, wypowiedział wreszcie słowa, na które wszyscy czekali: 'Polska' zapewnił Obama na zburzonym w czasie II wojny światowej i odbudowanym zgodnie z orginałem Placu Zamkowym, 'nie będzie nigdy więcej sama'- pisze Konrad Schuller zaznaczając, że był to odpowiedni moment, by prezydent przeszedł do sprawy Ukrainy. A jego zapewnieniu: 'Nigdy nie zaakceptujemy rosyjskiej aneksji Krymu i naruszenia ukraińskiej suwerenności' towarzyszył aplaus kilkutysięcznej publiczności zebranej na Placu Zamkowym.”Za te słowa szczególnie podziękował mu z trybuny dla honorowych gości prezydent elekt Petro Poroszenko, który ma być zaprzysiężony w nadchodzącą sobotę- podkreśla korespondent FAZ.

„W tym czasie nadal słychać było tępy warkot silnika rosyjskiego śmigłowca. Dopiero na samo zakończenie zagłuszyło go wycie silników formacji amerykańskich samolotów wielozadaniowych F-16, które pojawiły się nad stolicą Polski – podsumowuje Konrad Schuller.

Alexandra Jarecka

red. odp.: Iwona D. Metzner

Reklama