FAZ o Kapuścińskim: Ile wolno reporterowi zmyślać? | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

FAZ o Kapuścińskim: Ile wolno reporterowi zmyślać?

FAZ donosi o ukazaniu się niemieckiego tłumaczenia książki Domosławskiego o słynnym polskim reportażyście.

„Ile wolno reporterowi zmyślać?” – pyta Marta Kijowska w tytule recenzji książki Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction”, opublikowanej na łamach dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Biografia ukazała się ostatnio w wersji niemieckojęzycznej. „Gdy od późnych lat 50. wybuchała gdzieś wojna domowa albo rewolucja, zmarły w 2007 r., słynny reportażysta Ryszard Kapuściński zawsze był na miejscu. Często udawał się w obszary kryzysowe, kiedy jego bystre oko już rejestrowało pewne oznaki erozji w dawnych ośrodkach władzy. Pierwsze podróże do Azji i na Środkowy Wschód odbył na przełomie 1956 i 1957 r. Od tego czasu fascynacją był dla niego tylko Trzeci Świat. Tylko tam mógł «przeżyć historię w akcji»” – informuje gazeta.

„Nikt nie policzył jego licznych eskapad. Nikt również nie wpadł na pomysł, aby przyjrzeć się dokładniej jego metodom pracy lub je zbadać. Uchodził za twórcę szczególnego rodzaju reportażu literackiego, o którym Salman Rushdie napisał, że to mieszanka reportażu i sztuki, których styl nadaje drugi wymiar opisywanym faktom. Dla jego fanów stanowiło to przyczynek do uznania każdej jego książki za bestseller i przyznania mu tytułu „Reportera stulecia” – czytamy w FAZ.

Książka Domosławskiego, która ukazała się w 2010 r., to „obszerna biografia, w której autor drobiazgowo opisuje koleje życia i zapierającą dech karierę swojego dawnego przyjaciela i mistrza”. Gazeta przypomina, że już w 1962 r., w wieku 30 lat, Kapuściński został pierwszym korespondentem PAP w Afryce. Potem pojechał na kilka lat do Ameryki Łacińskiej. Pod koniec swego życia reportażysta mógł wymienić zaledwie kilka państw, których nie udało mu się odwiedzić. „Był świadkiem 27 rewolucji – wylicza dziennik – 12 razy walczył na froncie, cztery razy skazano go na śmierć – przynajmniej, kiedy daje się wiarę jego relacjom. Domosławski widzi inaczej wiele faktów. Dla niego nie istnieje żaden z mitów, który krążył o wielkim reporterze za jego życia, a najmniej te, które Kapuściński sam puścił w obieg” – ocenia FAZ.

„Czy stworzył on swoją własną legendę? Jak to uczynił i dlaczego?“ – zastanawia się Domosławski i wiele czasu poświęca na znalezienie odpowiedzi na postawione pytania. Podróżuje śladami Kapuścińskiego po świecie, rozmawia z jego przyjaciółmi i kolegami. Wynik poszukiwań nie podobałby się jego dawnemu mentorowi. To, co na początku poddaje pod dyskusję jedynie jako małe podejrzenie czy żartobliwe przypuszczenie, rozszerza się do rozmiarów katalogu zarzutów i oskarżeń”.

Po pierwsze, zarzuca Kapuścińskiemu, że „nie był wcale tak blisko opisywanych zdarzeń, jak twierdzi. W rzeczywistości nie spotkał również osobiście polityków, takich jak Che Guevara czy Patrice Lumumba, których znajomością tak się szczycił. Liczne rozstrzelania, z których rzekomo udało mu się uratować, były produktem jego własnej wyobraźni. Domosławski nie posądza wprawdzie Kapuścińskiego o kłamstwo, lecz udowadnia, że świadomie podsycał zrodzone wokół niego mity i legendy”.

„Bezspornie fałszywe zdania wypowiedział Kapuściński w swoich zapiskach autobiograficznych i to – jak podkreśla dziennik – drugi zarzut stawiany przez Domosławskiego – Twierdził na przykład, że jego ojciec został rozstrzelany w 1940 r. w Katyniu. Według informacji udzielonych przez siostrę Kapuścińskiego, ich ojciec nigdy nie był w niewoli sowieckiej. Domosławski twierdzi, że książki reportażysty bardziej pasowały do kategorii „literatura” niż „reportaż” – zaskakujący zarzut. Kapuściński był czczony nie tylko jako mistrz w łączeniu obydwu gatunków, lecz także chwalony za swoją zdolność nadania konkretnej rzeczywistości charakteru ponadczasowych sytuacji modelowych”.

„To, że ten efekt osiągnął poprzez niekonwencjonalne przedstawienie faktów, było oczywiste dla każdego, nawet jeśli rzadko dochodziło do głosu w krytyce czy w jego własnych definicjach reportażu literackiego”. Gazeta przytacza objaśnienie samego Kapuścińskiego, którego zdaniem, w reportażu stosuje się pewne techniki literatury pięknej, aby wzbogacić przedstawioną rzeczywistość.

Monika Skarżyńska

red. odp.: Iwona D. Metzner

Reklama