FAZ: Czy Akt NATO-Rosja jest już historią? | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.06.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

FAZ: Czy Akt NATO-Rosja jest już historią?

Zdaniem wielu Akt NATO-Rosja jest bezprzedmiotowy, bo Moskwa podeptała zapisane w nim zasady – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.  

Niemiecki dziennik ponownie analizuje w piątek (12.06.2020) możliwe konsekwencje realizacji rozważań USA dotyczących wycofania części żołnierzy z Niemiec i rozmieszczenia ich na tzw. wschodniej flance NATO. Jak zauważa, wschodnioeuropejscy członkowie Sojuszu wierzą, że stała obecność amerykańskich sił zwiększy bezpieczeństwo krajów bałtyckich i Polski, ale krytycy wskazują, że taki krok naruszałby umowę między NATO a Rosją. 

Koszmar Polski i krajów bałtyckich 

„Oficjalnie plany te nie zostały potwierdzone, ale mówi się o brygadzie pancernej, która na zaproszenie polskiego rządu mogłaby zostać rozmieszczona wzdłuż granicy z Białorusią. Około 4000 żołnierzy USA, 250 czołgów oraz haubice i setki pojazdów opancerzonych byłyby da Polski i krajów bałtyckich spełnieniem od dawna żywionych nadziei na wzmocnienie, szczególnie jeśli chodzi o tzw. przesmyk suwalski, najwęższy punkt między Białorusią a rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim. Utrata około 65-kilometrowego lądowego pomostu jest jednym z najczarniejszych koszmarów rządów w Wilnie, Rydze, Tallinie i Warszawie” – pisze „FAZ”. 

Dodaje, że przynajmniej od przeprowadzonej siłą aneksji Krymu przez Rosję, NATO poważnie traktuje obawy swoich wschodnioeuropejskich członków. „A jednocześnie stara się ze swej strony dotrzymywać uzgodnień. Dotyczy to w szczególności Aktu Założycielskiego NATO-Rosja z 1997 roku” – ocenia gazeta, przypominając, że porozumienie to zawarto w czasie gdy „Rosja była politycznie i militarnie na dnie, w Moskwie rządził Borys Jelcyn, a próby powstrzymania rozszerzenia NATO na wschód nie powiodły się”.

„Akt Założycielski NATO-Rosja był próbą włączenia Rosji w pokojowy porządek po zimnej wojnie, «w oparciu o wspólne wartości, zobowiązania i normy postępowania»” – przypomina dziennik. Dodaje, że naprzeciw obawom Moskwy wychodził fragment dokumentu, który mówi o tym, że „w obecnych i dających się przewidzieć warunkach bezpieczeństwa” Sojusz będzie realizował swoją misję obrony zbiorowej i inne zadania raczej poprzez inne działania „niż przez zwiększanie liczebności sił zbrojnych stacjonujących permanentnie”.

Diametralna zmiana od wojny w Gruzji

Jak podkreśla „FAZ”, NATO i Stany Zjednoczone do tej pory dotrzymują tej obietnicy, chociaż warunki zmieniły się już od wkroczenia rosyjskich sił do Gruzji w 2008 roku, a „gdy w 2014 roku Rosja nieoczekiwanie i brutalnie sięgnęła po ukraiński Krym, Amerykanie dysponowali w Europie mniej niż 10 tysiącami żołnierzy, dwoma lekkimi brygadami piechoty i brygadą spadochronową”, co nie mogło zaimponować Moskwie. „To zmieniło się od tamtego czasu. Wzmocniono obecność na wschodniej flance. Jednak NATO uważa, aby respektować ścisłą rosyjską interpretację Aktu Założycielskiego jako «umowę» z gwarancją nierozmieszczania sił, chociaż z punktu widzenia Zachodu dokument nigdy nie miał być umową prawnomiędzynarodową” – zauważa „FAZ”. I dodaje, że dokument jednoznacznie mówi, iż NATO może reagować w razie konieczności, np. w celu obrony przed groźbą agresji.

„Groźba agresji jest faktem”

„Zdaniem wielu, zwłaszcza wschodnich Europejczyków, Akt Założycielski i tak jest bezprzedmiotowy, bo Rosja podeptała zapisane w nim zasady takie, jak choćby «rezygnacja z grożenia i stosowania przemocy wobec siebie nawzajem i innych państw» albo «respektowanie suwerenności, niepodległości i integralności wszystkich państw». I nie tylko na Krymie i wschodniej Ukrainie, ale też w Syrii albo Libii. Poza tym groźba agresji ze strony Rosji jest faktem. Nawet zatem Akt Założycielski pozwalałby na wzmocnienie, również stałe” – pisze niemiecki dziennik. 

Dodaje, że „stałe rozmieszczenie amerykańskiej brygady pancernej w «Camp Trump» byłoby jakościowo nowym krokiem bez konkretnego powodu” i wywołałoby reakcję Rosji. „Skuteczniejsze byłoby, gdyby Polska i kraje bałtyckie w przyszłości (ponownie) mogły polegać na obietnicy pomocy NATO, która ostatnio została podana w wątpliwość przez wypowiedzi z Waszyngtonu i Paryża” – ocenia „FAZ”.