Facebook tworzy własną demokrację | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 06.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Facebook tworzy własną demokrację

Mark Zuckerberg znowu zmienia warunki korzystania z portalu. Miliony użytkowników mogą współdecydować. Byle szybko.

Granica 900 milionów użytkowników została przekroczona. Już teraz z Facebooka korzysta więc ponad osiem procent ludności ziemi, a wkrótce na portalu społecznościowym Marka Zuckenberga uwieczniony zostanie co dziesiąty mieszkaniec naszej planety. Dlaczego uwieczniony? Bo wszystkie dane, które raz zostały wpisane do portalu, pozostają tam już na zawsze, a amerykańskie prawo o ochronie danych osobowych pozwala na ich dowolne przetwarzanie.

Dane osobowe - wykorzystywane od zawsze

This Feb. 8, 2012 photo shows a Facebook worker smiling inside Facebook headquarters in Menlo Park, Calif. Facebook, the company that turned the social Web into a cultural and business phenomenon, is worth as much as $95 billion, according to the price range for its upcoming initial public offering of stock. Facebook's IPO, expected in a couple of weeks, would be the biggest ever for an Internet company. Facebook disclosed the price range of $28 to $35 per share in a regulatory filing Thursday, May 3, 2012. (Foto:Paul Sakuma/AP/dapd)

Facebook ma miliony fanów na całym świecie

Facebook przyznaje otwarcie, że zastrzega sobie prawo do wykorzystywania uzyskiwanych przez siebie informacji. Użytkownicy są powiadamiani na przykład, że ich dane przesyłane są w związku z udostępnianiem usług i funkcji innym użytkownikom, reklamodawcom i twórcom aplikacji takich jak: Mój Kalendarz, Quizy czy gra FarmVille.

Nie jest to nowa informacja – po raz pierwszy zapis ten pojawił się w warunkach korzystania z portalu już w 2007 roku. Użytkownicy mają też możliwość zmiany własnych „ustawień prywatności”. Problem polega jedynie na tym, że reagowanie na bieżąco na wszystkie wprowadzane nowości jest praktycznie niemożliwe, a na pewno wymaga dużo czasu i cierpliwości.

Jak chronić swoje dane?

Użytkownicy, którzy starannie zgłębiają przepisy i są świadomi skutków wprowadzania do portalu swoich danych, zachowują odpowiedni dystans. Wykorzystują oni niewielkie przestrzenie wolności, na które pozwala im Facebook: ograniczają krąg znajomych, którzy mają dostęp do ich zdjęć czy informacji z tzw. tablicy, zmieniają ustawienia prywatności.

Dopiero wykorzystanie wszystkich „przywilejów” pozwala czuć się trochę bezpieczniej i bardziej anonimowo. W przeciwnym wypadku w każdej chwili można być "wyśledzonym" chociażby przez agencję reklamową.

Specyficzne rozumienie demokracji

Facebook Inc. CEO Mark Zuckerberg is escorted by security guards as he departs New York City's Sheraton Hotel May 7, 2012. Facebook Inc. kicked off its IPO roadshow in New York on Monday, attracting hundreds of investors to the Sheraton as the world's largest social network aims to raise about $10.6 billion, dwarfing the coming-out parties of tech companies like Google Inc and granting it a market value close to Amazon.com Inc's. REUTERS/Eduardo Munoz (UNITED STATES - Tags: BUSINESS SCIENCE TECHNOLOGY)

Mark Zuckerberg stawia na demokrację

Bardzo pomocnym źródłem informacji o nowych uregulowaniach jest strona profilowa zarządu Facebooka (Facebook Site Governance). Wchodząc na nią użytkownicy mogą nie tylko dowiedzieć się o planowanych zmianach, ale też wyrazić swoją opinię i zasugerować poprawki.

Zuckerberg chce pójść jednak jeszcze o krok dalej. Zaproponował „swoim podopiecznym” współdecydowanie. Użytkownicy mają dwie możliwości: albo zdecydują się zostać przy starych przepisach, albo przyjmą nowe. W obu przypadkach ma to być jednak ich suwerenna decyzja podjęta do godziny 16.00 8 czerwca 2012.

Gdzie tkwi haczyk?

Jeżeli w „wyborach” weźmie udział mniej niż 30 procent użytkowników, Mark Zuckerberg uzna je za nieważne. To oznacza, że do wirtualnych urn musi pójść aż 270 milionów ludzi. Taka frekwencja graniczy z cudem. Wielu zarejestrowanych użytkowników w ogóle nie używa swojego konta, a inni korzystają z niego tylko w celach rozrywkowych i nie interesują się zmianami w regulaminach.

Sam okres przeznaczony na głosowanie również jest zdecydowanie za krótki, zwłaszcza, jeżeli uwzględnimy miliony użytkowników, którzy „wchodzą na Facebooka” raz na parę dni.

Największą przeszkodą jest jednak fakt, że strona „Facebook Site Governance” jest stanowczo zbyt mało popularna. Ma zaledwie 2,1 milionów fanów.

Krytycy słusznie mówią więc o „precyzyjnym niedoinformowaniu” porównując sytuację do pseudodemokratycznych wyborów prezydenckich w despotycznym reżimie. Austriacki aktywista zajmujący się ochroną danych, Max Schrems, dodaje, że użytkownicy zostali postawieni przed wyborem między młotem a kowadłem. A z powodu braku dobrego „kandydata” zaleca pozostanie przy starej wersji przepisów, co zmusi władze Facebooka do podjęcia ponownej próby i być może wprowadzenia zmian.

Ochrona danych kontra wykorzystywanie danych

Koniec końców jedno jest jasne: każdy, kto użytkuje Facebooka, robi to dobrowolnie. Jeżeli ktoś ma 798 znajomych na portalu społecznościowym, z pewnością już dawno stracił kontrolę nad tym, co dzieje się z publikowanymi przez niego informacjami. Dlatego ważnym jest, o czym wciąż zapominają użytkownicy, żeby nie udostępniać hojnie prywatnych danych jak na przykład hasła bankowe czy intymne zdjęcia.

Facebook staje się coraz bardziej nowoczesny, a wraz z nowinkami pojawiają się również nowe możliwości obrotu danymi. Regulujące je dokumenty już dawno zmieniły swoją nazwę z „zasad ochrony danych” na „zasady wykorzystania danych”. Wszelka krytyka przebrzmiewa bez echa. Statystyki nie mylą: portal zyskuje kolejne miliony użytkowników.

DW / opr. Martyna Ziemba

Red. odp. Bartosz Dudek

Reklama