Europarlament po stronie Madrytu. Ale ostrzega przed używaniem siły | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 04.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Europarlament po stronie Madrytu. Ale ostrzega przed używaniem siły

Większość Parlamentu Europejskiego popiera jedność Hiszpanii, ale wzywa zarazem premiera Mariano Rajoya do dialogu z Katalończykami. Bruksela nadal nie chce podejmować się prób mediacji w tym „konflikcie wewnętrznym”.

Spanien Katalonien Unabhängigkeitsreferendum (Reuters/J. Nazca)

Demonstracje na rzecz oderwania się Katalonii od Hiszpanii mogą przybrać i taką formę

Sytuacja Katalonii była w środę tematem debaty Parlamentu Europejskiego, podczas której „informację o rządach prawa i prawach podstawowych” w Hiszpanii przedstawił pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans. – Zbudowaliśmy w Europie porządek oparty na trzech filarach – demokracji, praworządności oraz prawach człowieka. Nie można używać jednego przeciw drugiemu. Prawa można zmieniać, ale zgodnie z regułami. Konstytucje krajów członkowskich Unii muszą być szanowane – powiedział Timmermans.

Niedzielne głosowanie w sprawie niepodległości Katalonii było sprzeczne z konstytucją Hiszpanii, co we wrześniu potwierdził – jak przypomniał Timmermans – hiszpański Sąd Konstytucyjny. – Nielegalność referendum nie jest moim głównym argumentem. Natomiast jest nim brak demokratycznej prawomocności tego głosowania. Od początku było wiadome, że większość Katalończyków nie weźmie w nim udziału, bo jest przeciw secesji. To zatem nie przypadek, że organizatorzy referendum nie ustalili żadnego wymogu frekwencji dla jego ważności. Jak to się nazywa? Manipulacja? Oszustwo? – pytał szef klubu liberałów Guy Verhofstadt.

Bez mediacji UE

O ile przywódcy krajów UE (oprócz premierów Belgii i Słowenii) do dziś unikają krytyki wobec akcji hiszpańskiej policji w dniu głosowania w Katalonii, to  europosłowie – mogący pozwolić sobie na mniej finezji – nie gryźli się w język. Gianni Pittella, szef klubu centrolewicy (m.in. niemiecka SPD, polski SLD), uznał niewspółmierne użycie siły za „porażkę polityczną”, a szef frakcji centroprawicowej (m.in. CDU/CSU, PO i PSL) Manfred Weber wyrażał ubolewanie z powodu rannych – ale zarówno demonstrantów, jak i policjantów. Natomiast Timmermans mówił o „zasmucających obrazach” z Barcelony, przekonywał, że siła nie jest dobrym narzędziem w polityce, ale zarazem przyznawał, że państwo czasem musi się do niej odwoływać we współmierny sposób, by bronić rządów prawa.

– Niezależnie, co myślimy o tym referendum i o niepodległości Katalonii, policyjna przemoc była zupełnie niewspółmierna. Unia Europejska ma obowiązek zaoferować swoją mediację – apelowała Ska Keller, współprzewodnicząca klubu Zielonych. Ale nic z tego. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker – wedle relacji Timmermansa – pozostaje w kontakcie z Rajoyem i namawia go do „rozstrzygnięć w duchu dialogu”, ale ani Komisja Europejska, ani szef Rady Europejskiej Donald Tusk nie zamierzają mediować. Wprawdzie apelują o to regionalne władze Katalonii, ale Bruksela stoi na stanowisku, że to konflikt wewnąrzhiszpański czy nawet – zważywszy na sondaże i okoliczności przeprowadzenia referendum – wewnątrzkataloński. Próba pośredniczenia ze strony Unii byłaby zatem ciosem w Rajoya, a sukcesem władz Katalonii dążących do umiędzynarodowienia sporu.

Secesja szkodliwa dla Katalończyków

 - Wyjście z Hiszpanii byłoby wyjściem z unijnego rynku wewnętrznego, ze strefy euro i ze strefy Schengen. Czy to byłoby w interesie Katalończyków? Jako Bawarczyk mogę poświadczyć, że można pogodzić przynależność do wspólnego państw z dumą regonalną – powiedział Weber. Także Verhofstadt (były premier Belgii i Flamand), zapewniał, że właściwą drogą jest „nie separacja, lecz kooperacja” – choć najlepiej w ramach federalnej Europy. Istotnie, wciągnięcie flamandzkich narodowców do rządu Belgii w 2014 r., osłabiło poparcie dla secesji. – Nie można działać przeciw prawu. Ale nie można rozwiązać głębokiego konflikty politycznego tylko za pomocą środków prawnych. Potrzebny jest dialog – przekonywał Verhofstadt. Przedstawiciele kilku frakcji krytykował Rajoya, że na długo przed referendum trzymał się konfrontacyjnej linii wobec Barcelony.

Najwięcej sympatii dla zabiegów o niepodległość Katalończyków miał przedstawiciel mocno lewicowego klubu GUE/NGL. A bierność Brukseli wobec łamania ich praw atakował eurodeputowany brytyjskiej i brexitowej partii UKIP, choć ta od lat zwalczała „mieszanie się” Unii w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich.

Legutko o Polsce

W imieniu klubu konserwatystów (m.in. torysi i PiS) przemawiał Ryszard Legutko. Oskarżył Komisję Europejską o wybiórczość – powściągliwość wobec Hiszpanii, a znacznie ostrzejszą linię wobec innych. – Gdyby chodziło o inny kraj Unii, język byłby ostrzejszy – przekonywał Legutko, odnosząc się aluzyjnie do krytyki Brukseli wobec łamania praworządności wobec Polski. Wysocy urzędnicy UE od kilku dni przypominają, że to nie wybiórczość. O ile w Polsce problemem jest łamanie konstytucji przez władze, to w Hiszpanii chodzi o jej strzeżenie przez rząd. I to przy sprawnym sądownictwie, które będzie niezawiśle orzekać w kwestii ewentualnych zarzutów o brutalność policji w Barcelonie.

– Wzywam Komisję do samoograniczania, ale konsekwentnego, a nie wybiórczego – powiedział Legutko w Parlamencie Europejskim. Ale chwilę później krytykował ową powściągliwość, a konkretnie „ezopowy język” Timmermansa w sprawie Hiszpanii. – Jakiekolwiek były intencje rządu Rajoya, policja antyzamieszkowa i sceny przemocy nie pomogły, lecz zaszokowały – powiedział Legutko. Premier Beata Szydło w telefonicznej rozmowie z Rajoyem zapewniła, że konflikt wokół Katalonii to wewnętrzna sprawa Hiszpanii i powinien być rozwiązana zgodnie z jej porządkiem konstytucyjnym.

 

Tomasz Bielecki, Bruksela