1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Europa w godzinie próby. Merkel pod presją

Barbara Cöllen6 grudnia 2015

Czy wprowadzenie nowych kontroli na granicach to antidotum na kryzys migracyjny? Czy UE grozi rozłam? Donald Tusk wszedł w paradę Angeli Merkel i niemiecka kanclerz znalazła się pod presją a Europa - w godzinie próby.

https://p.dw.com/p/1HI2L
Angela Merkel und Donald Tusk beim EU-Sondergipfel zur Flüchtlingspolitik
Czy tusk wszedł w paradę Merkel?Zdjęcie: picture-alliance/dpa

Kryzys uchodźczy bezlitośnie ujawnił słabe strony Unii Europejskiej. System Schengen osadzony jest bowiem na zasadzie rzetelnej kontroli zewnętrznych granic UE – wtedy kontrole na granicach wewnętrznych UE nie są konieczne. Ale właśnie z tym absolutnie nie radzi sobie mająca problemy finansowe Grecja i dlatego po prostu przepuszcza bez kontroli przez swoje granice uchodźców, którzy przybywają z Turcji – tysiące, dziesiątki tysięcy.

Inne państwa UE tracą cierpliwość. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere uważa, że zabezpieczenie granic zewnętrznych Unii Europejskiej jest „niedostateczne”. Szefowa austriackiego MSW Johanna Mikl-Leitner domaga się niecierpliwie, żeby "wreszcie odzyskać kontrolę nad zewnętrznymi granicami”.

W reakcji na krytykę partnerzy Niemiec i Austrii żądają nowych kontroli. Wręcz grożą przejściowym wykluczeniem Grecji ze strefy Schengen.

Tymczasem Ateny poprosiły Brukselę o pomoc w opanowaniu napływu uchodźców.

Wschodnioeuropejski Mini-Schengen

Jeszcze przed kilkoma miesiącami byłoby to nie do pomyślenia. W ub. piątek (4.12.2015) na stole obradujących w Brukseli szefów resortów spraw wewnętrznych państw UE znalazł się dokument, w który poruszał jasno kwestię wprowadzenia kontroli na wewnętrznych granicach Unii na co najmniej dwa lata, jeśli okaże się, że jakikolwiek inny kraj swoich granic nie kontroluje dobrze. Jak Ateny. Czy poza opuszczeniem strefy euro („Grexitem”), grozi Grecji także „Schexit” – wykluczenie ze strefy Schengen? To tak szybko nie nastąpi. Ale Komisja Europejska mówi o „bardzo hipotetycznej” możliwości. W tym celu trzeba by wszcząć procedury, które zajmują mnóstwo czasu. Najpierw Komisja UE musiałaby przedstawić odpowiedni raport stwierdzający w Grecji niedociągnięcia, a na podstawie tego później decyzję w tej sprawie podejmują państwa UE.

Nie zmienia to faktu, że kilka państw Unii Europejskiej uważają mini-Schengen za dobre rozwiązanie. Polska, Czechy, Węgry i Słowacja tworzące Grupę Wyszehradzką zapowiedziały utworzenie stowarzyszenia, które ma się nazywać „Przyjaciele Schengen”. Jego zadaniem ma być wywieranie nacisków na przestrzeganie zasad Schengen i rejestrację uchodźców. Te same cztery kraje domagały się przed dwoma tygodniami podjęcia zdecydowanych działań w celu poprawienia jakości zabezpieczenia granic zewnętrznych. Grono tych krajów też kategorycznie się sprzeciwia uchwalonemu w UE obowiązkowemu rozdzielnikowi 160 tys. uchodźców, aby odciążyć Włochy i Grecję. Plan ten faktycznie upadł: W praktyce rozdzielono zaledwie 159 osób. Słowacja doprowadziła do eskalacji zaskarżając obowiązkowe kwoty uchodźców przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.

Front sztormowy między Brukselą i Berlinem

Dla kanclerz Angeli Merkel zbliża się tym samym niebezpieczny front sztormowy między Brukselą i Berlinem. Jest mało prawdopodobne, że szefowa CDU wreszcie otrzyma na grudniowym szczycie jakiekolwiek rozwiązanie dokuczliwego dla niej także wewnątrzpolitycznie problemu uchodźców. Unijne kontyngenty zamiast niemieckich limitów – to było to proste rozwiązanie, którym Angela Merkel zamierzała załagodzić spory w szeregach chadeków. Ale partnerzy w UE odmawiają współpracy. Aby odciążyć Niemcy, konieczne byłoby zadeklarowanie przyjęcia kilkuset tysięcy szukających schronienia imigrantów – nie do pomyślenia dla krajów, które nie mają doświaczeń z integracją muzułmanów, ale i nie tylko.

Akurat teraz w tym krytycznej sytuacji Merkel w paradę wszedł przewodniczący Rady Europejskiej postulując zmianę podejścia do kryzysu uchodźczego. Donald Tusk domagał się w wywiadzie udzielonym kilku europejskim dziennikom ograniczenia liczby uchodźców przybywających do UE oraz lepszego zabezpieczenia unijnych granic zewnętrznych. Stwierdził, że dotychczas zbyt łatwo było przedostać się do Europy, co stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Krytyka Tuska

Słowa Donalda Tuska zbulwersowały także niemieckich polityków. Burmistrz miasta Bremy, Carsten Sieling, pełniący obecnie obowiązki turnusowegp przewodniczącego Związku Niemieckich Miast ostro skrytykował szefa Rady Europejskiej mówiąc w radiu Deutschlandfunk: „Tusk mianuje się rzecznikiem państw UE, które od tygodni i miesięcy wzbraniają się przed przyjęciem odpowiedzialności”. Niemiecki wskazał też na to, co krytykuje wielu w związku z zajmowanym przez Polaka stanowiskiem: „To, że Tusk zajmuje teraz takie stanowisko jest niesłychane w obliczu roli, jaka mu przypadła” - podkreślił. „Przewodniczący Rady Europejskiej ma wszystkich jednoczyć, a nie polaryzować” - podkreśliła Rebecca Harms. Niemiecka polityk jest przewodniczącą frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim.

Politycy w Brukseli wskazując na poprzednika Donalda Tuska Hermana Van Rompuya, który niestrudzenie i dyskretnie zabiegał o kompromisy, podkreślają, że kiedyś taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia.

DPA / Barbara Cöllen