Europa na rozdrożu? Dlaczego te wybory są tak ważne | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 21.05.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Europa na rozdrożu? Dlaczego te wybory są tak ważne

Powrót nacjonalizmu czy postęp w europejskiej integracji? 420 mln Europejczyków ma prawo głosu w tej sprawie.

26 maja to dzień, który zadecyduje o losie tego kontynentu – powiedział szef frakcji EPL Manfred Weber w ostatnim tygodniu posiedzeń Europarlamentu tej kadencji. Nie tylko Weber, który jest czołowym kandydatem chadeków na stanowisko szefa KE, lecz także wielu polityków wszystkich ugrupowań określało wybory jako decydujące o losie Europy. Dla Webera te wybory to zmagania proeuropejczyków z nacjonalistami.

– Europa, w której żyjemy obecnie, to dobra Europa. Nie pozwolimy nacjonalistom, żeby nam ją zepsuli – powiedział. Jednak jeszcze nigdy do tej pory w krajach członkowskich nie było tak wielu prawicowych populistów i eurosceptyków jak obecnie. Z sondaży wynika, że może im przypaść nawet 20 proc. mandatów.

Europa Orbana czy Macrona?

Dla narodowo-konserwatywnego premiera Węgier Viktora Orbana obecne wybory to zmagania między nieliberalną demokracją, jaką on reprezentuje, i liberalnymi demokratami. Jak twierdzi, chcą oni „wymienić” ludność  Europy i „zislamizować” ją przez napływ migrantów. Zbratał się on z niemieckimi, francuskimi, duńskimi i włoskimi prawicowcami populistami.

– Musimy zrozumieć, że Europa staje na historycznym rozdrożu – powiedział Orban w przemówieniu z okazji narodowego święta Węgier. Ci, którzy z otwartymi ramionami przyjmują nielegalnych migrantów i uchodźców, tworzą narody przemieszane rasowo. W takich krajach wygasają historyczne tradycje i powstaje nowy porządek świata.

Ulubionym wizerunkiem wroga prawicowych populistów pokroju Orbana czy włoskiego ministra spraw wewnętrznych Matteo Salviniego jest prezydent Francji Emmanuel Macron. Ten bowiem rzucił wyzwanie nieliberalnym demokracjom i domaga się odrodzenia Europy, solidarności i empatii. Także dla Emmanuela Macrona, który postuluje wielkie reformy, dzień wyborów będzie decydujący.

– Najważniejsza bitwa w tych wyborach to zmagania między tymi, którzy wierzą w ideę Europy i tymi, którzy w nią nie wierzą – powiedział francuski prezydent w Paryżu na wiecu swojej partii Republika Naprzód cztery tygodnie przed wyborami.

Manfred Weber (l) i Frans Timmermans

Manfred Weber (l) i Frans Timmermans

żne priorytety

Miejsca pracy, migracja, ochrona klimatu, polityka handlowa, silna rola Europy na świecie to tematy, które absorbować będą Unię Europejską w najbliższych latach. Tego zdania są tradycyjne proeuropejskie partie. Co do tego zgodni są też czołowi kandydaci: chadek Weber i socjaldemokrata Timmermans. Obydwaj postulują np. nowe partnerstwo z Afryką, chcąc koncentrować się na większych inwestycjach w krajach, skąd przybywają uchodźcy. Prawicowi populiści podchodzą do tego zupełni inaczej: postulują izolację, zamknięcie granic i trzymanie migrantów możliwie jak najdalej od Starego Kontynentu.

Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto podkreśla: – Dla nas najważniejszym celem jest stworzenie większości antyimigracyjnej i Węgry chcą się do tego przyczynić.

Prawicowi populiści obiecują swojemu elektoratowi zupełnie inną Unię Europejską, w której państwa narodowe odzyskałyby swoje rzekomo utracone prawa, pozbawiając władzy brukselską centralę.

Frans Timmermans, będący obecnie wiceprzewodniczącym KE, uważa to za bzdurę. – Nie oddamy ekstremistom władzy w Europie. Te wybory to kwestia naszego losu. To wasz wybór, wy zdecydujecie, jaką Europę będziemy mieć przez następne pięć lat – powiedział Timmermans w podczas debaty w niemieckiej telewizji.

W ubiegły weekend w całej Europie wyszli na ulice proeuropejczycy

W ubiegły weekend w całej Europie wyszli na ulice proeuropejczycy

UE jest odporna

Skład nowego parlamentu zmusi chadeków, socjaldemokratów, liberałów i Zielonych do działania w koalicji – uważa ekspert ds. europejskich Janis Emmanoulidis z think tanku European Policy Center w Brukseli. Jednak Europa po wyborach nie dokona żadnej całkowitej zmiany kursu – uważa ekspert. Nie będzie żadnego wrogiego przejęcia. Trzeba tylko krytycznie przyglądać się, nie przesadzając i nie negatywizując.

Unia Europejska w minionych latach pokazała, że jest bardzo odporna i tak już pozostanie. W pracy nowego parlamentu istotne jest, aby po przetrwanym już kryzysie zadłużenia i kryzysie migracyjnym teraz uzbroił się on na nowe kryzysy w gospodarce, w relacjach z USA, Rosją czy Chinami. Także tu zarysowują się ważne decyzje ws. nowego kursu – uważa europejski ekspert. – Następne kryzysy są  już zaprogramowane. Nie wiadomo jeszcze tylko, czy kryzysy te wynikną ze starych problemów, czy będą to zupełnie nowe wyzwania. Trzeba się przygotować na przetrwanie następnej zawieruchy.

Unia Europejska po wyborach powinna skoncentrować się przede wszystkim na rozwoju gospodarczym i zrównaniu warunków życia między bogatsza północą i biedniejszym południem – uważa badacz polityki europejskiej Karel Lannoo z Centrum Europejskich Studiów Politycznych w Brukseli. Tylko tak będzie można poradzić sobie z problemem prawicowego populizmu, który tradycyjnie występuje silniej w biedniejszych państwach. Ekspert postuluje więc więcej integracji. – Najważniejsze jest, żeby wzmocnić wewnętrzny rynek w UE i handel poza Europą. W samej Europie zająć należałoby się polityką energetyczną, gospodarką cyfrową i większymi swobodami dla ludzi. W odniesieniu do polityki zagranicznej: od kiedy prezydentem jest Donald Trump, atakujący wolny handel, należy spodziewać się prawdopodobnie dalszych ceł.

Przemilczany konflikt w UE. Chodzi o duże pieniądze

Trzeba cieszyć się chwilą

Rozstrzyga się los Europy, rozdroże, ostatnia szansa – to pojęcia, które teraz często słyszało się w odniesieniu do wyborów, które odbywać będą się od 23 do 26 maja. To pojęcia pełne dramatyzmu. Bez wątpienia wybory te są ważne – uważa rzecznik KE Margaritis Schinas – ale nie powinno się przesadzać.

– Siedzę w europejskiej polityce już od kilku lat. Nie pamiętam wyborów, przed którymi nie mówiono by: Europa stoi na rozdrożu. Stoimy tam wciąż jeszcze i tak jest dobrze – jak powiedział Margaritis Schinas niedawno w wywiadzie dla „euronews”. – Nie trzeba podchodzić do tych wyborów z takim dramatyzmem. Jest to chwila europejskiej demokracji i powinniśmy się nią po prostu cieszyć.

 

Redakcja poleca

Reklama