Ekspert IT: ataki hackerskie na rząd na porządku dziennym | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 02.03.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Ekspert IT: ataki hackerskie na rząd na porządku dziennym

Niemiecka sieć rządowa została zaatakowana przez hackerów. Ekspert IT Sandro Gaycken twierdzi, że takie ataki są na porządku dziennym, a godny odnotowania jest jedynie fakt, że doszło do przecieku do mediów.

Sandro Gaycken jest byłym hakerem związanym z Chaos Computer Club. Obecnie jest dyrektorem Digital Society Institute i doradza rządowi Niemiec i NATO w sprawach IT

Sandro Gaycken jest byłym hakerem związanym z Chaos Computer Club. Obecnie jest dyrektorem Digital Society Institute i doradza rządowi Niemiec i NATO w sprawach IT

- Wiadomość, że niemiecki MSZ stał się obiektem szpiegowskiego ataku hakerów, nie jest dla nas, fachowców z branży, żadnym zaskoczeniem.  To tak, jakby ktoś powiedział, że zjadł na obiad hamburgera. Nie powinien tego robić, bo to nie jest zdrowe, ale zdarza się niemal codziennie - powiedział Gaycken w piątek dziennikarzom zagranicznym akredytowanym w Berlinie.  

Niemieckie MSW potwierdziło cyberatak na sieć komputerową administracji rządowej. Według komisji parlamentarnej kontrolującej działania służb specjalnych, atak trwa nadal.

Atak wykryto w grudniu i nie wyklucza się, że mógł on trwać już nawet rok. Resort spraw wewnętrznych zapewnił, że „w administracji niemieckiej atak został wyizolowany” i sytuacja jest pod kontrolą. Śledczy zakładają, że chodzi o klasyczny atak szpiegowski. Wstępne podejrzenia padły na rosyjską grupę hakerów APT28. Według informacji Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA) za atak odpowiedzialna jest inna znana rosyjska grupa hakerska „Snake”.

Jak podał dziennik "Sueddeutsche Zeitung", atak jest częścią zakrojonej na szeroką skalę międzynarodowej operacji hackerskiej obejmującej oprócz Niemiec także Amerykę Południową, kraje bałtyckie i skandynawskie oraz kilka krajów byłego Związku Sowieckiego. 

Przeczytaj też: Cicha wojna w sieci. Niemiecki kontrwywiad otwiera biuro cyberobrony

Rząd jest codziennie obiektem inwigilacji

- Zarówno wypowiedzi przedstawicieli rządu, jak i opozycji są obłudne, bo przecież wiedzą oni bardzo dobrze, że są codziennie obiektem inwigilacji. Szpiegowanie w internecie jest na porządku dziennym. Rzadko udaje się kogoś złapać za rękę, a zaskakujące jest to, że tym razem ktoś, kto powinien trzymać język za zębami, wygadał się - powiedział Gaycken.

Informatyk wyjaśnił, że nasilenie szpiegowskich ataków następuje wtedy, gdy można się spodziewać strategicznych decyzji rządu, na przykład w polityce wobec Rosji i Ukrainy. - Przed powstaniem nowego rządu Angeli Merkel wszyscy zastanawiają się, jaki kierunek wybierze, co planuje. Interesują się tym Rosjanie, ale nie tylko, tak samo kraje zachodnie - zastrzegł.

Wykryty obecnie atak był „chirurgicznie precyzyjny”, skierowany na konkretne osoby, a to „oznacza, że wcześniej ktoś musiał wiedzieć, kogo należy podsłuchać, kto się zajmuje daną tematyką”. - To świadczy o autorstwie profesjonalnej dużej służby - ocenił informatyk. 

Ekspert zastrzegł, że za pomocą ataków w internecie można dotrzeć do „co najwyżej poufnych materiałów”. - Dokumenty tajne są lepiej strzeżone. Aby do nich dotrzeć, trzeba mieć szpiega w strukturach urzędu - wyjaśnił. 

Służby nauczyły się imitowania innych służb

Gaycken nie wykluczył, że za atakiem stoi Rosja, ostrzegł jednak przed przedwczesnym obarczaniem odpowiedzialnością Moskwy. – Podchodzę do tego krytycznie, bo sami czasami robimy takie analizy. Informacje o tym pochodzą od firm IT z USA, a one zarabiają tym więcej pieniędzy, im szybciej wskażą winnego - Rosję lub Chińczyków. Taka informacja pojawia się w CNN i od razu rośnie sprzedaż produktów tych firm - tłumaczy ekspert. 

Zdaniem informatyka, służby "nauczyły się imitowania innych służb" i mogą bez trudności kopiować rosyjskie czy chińskie metody programowania. 

- Przekonującym dowodem jest jedynie własna wtyczka we wrogim zespole hackerów, źródło osobowe, ale to jest nadzwyczaj rzadkie i trudne. Zespoły hackerów składają się z małych grup po 5-6 osób, które często nie wiedzą o istnieniu innych – powiedział Gaycken. 

Przeczytaj też:

Cyberataki na Bundeswehrę. "Rosnące zagrożenie"

Informatyczna zimna wojna pomiędzy Rosją a USA

- Opinie przedstawicieli rządu, że sieć jest dobrze chroniona są kłamstwem. To bzdura. Robimy testy i bez kłopotu włamujemy się do tych sieci – powiedział informatyk. Jak ocenił, Federalny Urząd Bezpieczeństwa Sieci Informatycznych BSI udaje, że wszystko jest pod kontrolą, ale dobrze wie, że w starciu z amerykańską NSA czy rosyjską FSB nie ma szans.

Zdaniem Gayckena, pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi toczy się „informatyczna zimna wojna”, napędzana przez obie strony. Niemcy zaś nie spodziewają się eskalacji ostrych ataków hackerskich, ponieważ Rosjanie mają inny stosunek do Niemiec niż do Ameryki. 

Ekspert ujawnił, że w Niemczech istnieje 50-60 hackerów na światowym poziomie.  Roczne zarobki specjalistów pracujących dla dużych koncernów, sięgają jednego miliona euro rocznie. 

Przeczytaj też:

Coraz trudniej o bezpieczeństwo w firmowych komputerach

Zdaniem eksperta islamscy terroryści z IS nie dysponują kadrami i technicznym potencjałem pozwalającym na przeprowadzanie ataków hackerskich. 

 44-letni Sandro Gaycken jest byłym hakerem związanym z Chaos Computer Club. Określa sam siebie jako wojskowego teoretyka cybernetycznego. Jest dyrektorem Digital Society Institute w ramach European School of Management and Technology in Berlin. Doradza rządowi Niemiec i NATO w sprawach IT.

Jacek Lepiarz, Berlin

 

Redakcja poleca