Echa polskie: Holendrzy nie lubią polskiej emigracji zarobkowej | Echa polskie | DW | 16.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Echa polskie: Holendrzy nie lubią polskiej emigracji zarobkowej

Niemieckie gazety komentują negatywne reakcje państw Europy wschodniej, w tym Polski, na powstanie holenderskiego portalu, na którym mieszkańcy Holandii mogą skarżyć się na obcokrajowców z tych państw.

default

„Geert Wilders, prawicowy populista, przewodniczący partii wolnościowej PVV (Partij van de Vrijheid, przyp. red.) jest notorycznym prowokatorem” - pisze berlińska gazeta Die Welt. (....)

„Powstanie z jego inicjatywy portalu „Meldepunkt”, na którym holenderscy użytkownicy mogą anonimowo dzielić się negatywnymi doświadczeniami i donosić na obcokrajowców pochodzących z Europy wschodniej, przysparza sporo kłopotów premierowi Holandii Markowi Ruttemu”(...).

„Jednak mimo krytyki mieszkańców Holandii, oraz krytycznych sygnałów, które nadeszły od Komisji i Parlamentu Europejskiego, konserwatywny premier nie zamierza się zdystansować do dyskryminującej akcji Gerda Wildersa, wręcz przeciwnie: Mark Rutte podkreśla: „z partią PVV pracuje mi się bardzo dobrze”- cytuje słowa holenderskiego premiera ”Die Welt. (...)

„Tymczasem ambasadorowie 10 państw wschodnioeuropejskich wystosowali do holenderskiego rządu list otwarty, w którym podkreślili: „ że izolowanie określonej grupy ludzi mieszkających w Holandii jest przejawem dyskryminacji i pozbawienia ich godności”- pisze dalej berlińska gazeta.

Polska emigracja zarobkowa

„Stosunek Holendrów do wschodniej Europy kształtuje od pewnego czasu polska emigracja zarobkowa. Po upadku żelaznej kurtyny dziesiątki tysięcy Polaków pracuje w branży budowlanej oraz przy uprawie warzyw. Mają przy tym opinię pracowitych, obowiązkowych i przy tym tanich” - pisze Die Welt. „Jednak fala imigracji wywołuje również obawy i lęki u niektórych mieszkańców Holandii. Czują się coraz bardziej obco we własnym kraju, kiedy w coraz większej liczbie sklepów spożywczych można kupić polskie piwo, kiełbasę lub wódkę, jak ma to miejsce, np. przy Weimarstrasse w Hadze. Anteny holenderskiego populisty, Geerta Wildersa, są na takie sygnały bardzo wyczulone. Kiedy sąsiedzi dwupokojowego mieszkania w kamienicy w Rotterdamie zaniepokojeni są z powodu tego, że mieszka w nim 10 polskich pracowników , którzy pijąc Żywca lub Lecha śpiewają polskie piosenki, szef prawicowej partii PVV wie doskonale, że kampania wymierzona w obcojęzycznych pracowników zostanie dobrze przyjęta przez jego wyborców. A stąd już blisko do zakłamania i stwierdzenia, że Polacy zabierają pracę ciężko pracującym Holendrom, zatrudniają się na czarno, jeżdżą nietrzeźwi samochodami i nigdy nie przystosują się do życia w Holandii - komentuje „Die Welt”.

Żyj i daj żyć innym

„Ta popularna w małej Holandii dewiza, pozwalająca na tolerancyjne życie w wielokulturowym społeczeństwie, przestaje się sprawdzać- stwierdza gazeta z Berlina. Cierpią z tego powodu nie tylko Polacy, lecz także Bułgarzy i Rumunii (...). „Dla Geerta Wildersa „łódź jest już tak czy inaczej przepełniona”. Dlatego rząd holenderski blokuje w UE przyjęcie do strefy Schengen również Bułgarii i Rumunii.(...) Tymczasem holenderski eksport odnosi ogromne zyski z tytułu otwartych granic. Holandia jest przykładowo w Polsce największym bezpośrednim inwestorem. I tam właśnie strona internetowa populistycznego polityka Geerta Wildersa może zaszkodzić premierowi Holandii

Markowi Ruttemu oraz wizerunkowi jego kraju. Nie przeszkadza to w najmniejszym stopniu Geertowi Wildersowi, który apel ambasadorów skomentował lapidarnie: „Szkoda papieru” – stwierdza Die Welt.

Nawoływania do bojkotu

Również gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung zajmuje się portalem internetowym wymierzonym w obcokrajowców.

(...) „Na wezwania Polaków do bojkotowania tulipanów i innych produktów z Holandii zareagowała Polsko-Holenderska Izba Handlowa, która wystosowała pismo do holenderskiego ministra gospodarki, Maxime'a Verhagena. Prezes izby, Elro van den Burg, stwierdził, że Polacy nie rozróżniają punktów widzenia Geerta Wildersa i holenderskiego rządu – pisze FAZ.

„Holenderskie przedsiębiorstwa zainwestowały w Polsce 23 miliardy euro i są na tym rynku wiodące. Postrzega się je w Polsce jako przedsiębiorców z gościnnego i tolerancyjnego państwa. Przez takie inicjatywy, jak portal „Meldestelle” możemy wszystko zepsuć” - cytuje słowa Elro van den Burga FAZ. (...)

W innym komentarzu Frankfurter Allgemeine Zeitung zwraca uwagę, że mimo rosnącej krytyki pod adresem Geerta Wildersa, twardo trzyma się on swej inicjatywy z portalem. Tym czasem upubliczniono już 40 tys. oskarżeń obywateli pod adresem Polaków , dotyczące, przestępczości, zatrudniania po niższych stawkach płacowych czy złego zachowania.(...)

Tymczasem zawstydzeni zachowaniem prowokatora Wildersa jego rodacy trzymają mu przed oczami fakty, że przecież setki tysięcy Polaków wykonujący najpodlejszą robotę na budowach i przy uprawie warzyw przyczyniły się do miliardowych zysków Holandii. Ze polskie wojsko w 1944 roku stoczyło decydującą bitwę pod Arnhem, że Polacy w 1989.r uwolnili się od komunizmu, a dziś są ekonomicznie nie tylko bardziej konkurencyjni, lecz produkują też więcej niż Holendrzy”(...) - pisze FAZ.

Alexandra Jarecka

korekta Andrzej Paprzyca

Reklama