Echa polskie: Demianiuk nie zaznał spokoju, reprezentacja piłkarska Niemiec powinna odwiedzić Auschwitz | Echa polskie | DW | 19.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Echa polskie: Demianiuk nie zaznał spokoju, reprezentacja piłkarska Niemiec powinna odwiedzić Auschwitz

Poniedziałkowa prasa w Niemczech zajmuje się osobą zbrodniarza Johna Demianiuka oraz propozycją od Centralnej Rady Żydów w Niemczech, by niemiecka ekipa piłkarzy odwiedziła podczas Euro 2012 Auschwitz.

Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze o Johnie Demianiuku, byłym strażniku w obozach koncentracyjnych, uznanym za winnego współudziału w masowej zagładzie Żydów.

„Sąd krajowy w Monachium uznał go po półtorarocznym procesie winnym i skazał na 5 lat więzienia. Ponieważ sąd uznał ryzyko ucieczki bezpaństwowca Demianiuka za niewielkie, zamiast w więzieniu umieszczono go w domu opieki społecznej. Wyrok nie był pełnomocny.(...)

„Po śmierci Demianiuka podniosły się w Izraelu krytyczne głosy – pisze gazeta z Frankfurtu. ”Demianiuk został tam już w 1988 roku skazany na śmierć, ponieważ sąd w Jerozolimie był przekonany, że był on osławionym „Iwanem Groźnym”- mordercą z obozu w Treblince.

Nieudolni sędziowie

"Izraelczyk Noah Klieger, który przeżył Holokaust, zarzucił w gazecie „Jediot Ahronot” zarówno izraelskim, jak i niemieckim sądom, że nie potrafiły przed laty ukarać zbrodniarza. Teraz, zamiast w więzieniu, zmarł spokojnie w domu opieki. Natomiast sędzia Dalia Dorner, należąca do zespołu sędziowskiego, który skazał Demianiuka na karę śmierci, stwierdziła w miniony weekend, że wtedy była pewna, iż w przypadku Demianiuka chodziło o słynnego kapo „Iwana Groźnego”. Sąd Najwyższy Izraela uniewinnił go w 1993 r. z braku dowodów”-komentuje FAZ.

„Natomiast historyk Tom Segev stwierdził, że przypadek Demianiuka jest dowodem na to, iż obecny liberalny system prawny nie jest w stanie pociągnąć do odpowiedzialności hitlerowskich zbrodniarzy i kolaborantów. 'I słabym pocieszeniem dla ofiar jest fakt, że Demjaniuk w ostatnich latach swego życia z powodu przesłuchań i procesów w ogóle nie zaznał spokoju'”- tak FAZ cytuje historyka Segeva.

Wycieczka do Auschwitz

Poniedziałkowe wydanie Tagesspiegel zajmuje się tematem nadchodzących mistrzostw Europy w piłce nożnej w Polsce i na Ukrainie w nieco innym niż sportowym kontekście.

„Przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech, Dieter Graumann, stwierdził, że narodowa jedenastka piłkarska Niemiec powinna podczas Euro 2012 odwiedzić były obóz zagłady w Auschwitz. Mogłoby to zdziałać więcej niż tysiące przemówień okolicznościowych” - tak Tagesspiegel cytuje Graumanna.

„Menedżer DFB Oliver Bierhoff zareagował na tę propozycję negatywnie i zaproponował w zamian za to rozmowę o Holokauście przy kominku. Graumann z Centralnej Rady Żydów uznał to za brak wrażliwości. Dziadków Dietera Graumanna zagazowano i spalono w Auschwitz".

Inny punkt widzenia

Krytyka Graumanna nie znalazła jednak w Niemieckim Związku Piłki Nożnej (DFB) zrozumienia. Dyrektor ds. mediów (DFB) Ralf Koettker za właściwe rozwiązanie uznał "rozmowę o Holokauście przy kominku".

„Zdziwienie z powodu reakcji Graumanna jest w DFB tym większe, że Niemiecki Związek Piłki Nożnej od lat poświęca wiele uwagi odpowiedzialności społecznej" – pisze Tagesspiegel. "Od 2005 r. DFB przyznaje osobom i klubom zaangażowanym w walkę o demokrację, prawa człowieka i ochronę mniejszości narodowych nagrodę Juliusa Hirscha. Ten piłkarz, reprezentant Niemiec, został zamordowany w 1943 r. w obozie Auschwitz”.

"W dowód uznania za zaangażowanie w walkę z dyskryminacją, ekstremizmem i wrogością wobec obcokrajowców Centralna Rada Żydów w Niemczech przyznała byłemu szefowi DFB Theo Zwanzigerowi Nagrodę im. Leo Baecka w 2009 r. A reprezentacja piłkarska juniorów regularnie odwiedza miejsce pamięci Holokaustu Yad Vashem w Izraelu" – przypomina berlińska gazeta.

Posłużyć za przykład

„Ostateczna decyzja DFB, jeśli chodzi o wyjazd jedenastki narodowej do Auschwitz, jeszcze nie zapadła. (...) Jednocześnie mało prawdopodobna jest wyprawa z oddalonej od Auschwitz o 550 km kwatery niemieckiego zespołu w Gdańsku. W sytuacji, kiedy zespół ma skoncentrować się na piłce nożnej, trudno jest zajmować zawodników zbrodniami z przeszłości”- konstatuje gazeta. Poza tym nie bez znaczenia jest też obawa przed oblężeniem ze strony mediów. Takie przeżyła ekipa Bertiego Vogtsa, podczas składania wieńca w Yad Vashem w 1997 r. - przypomina dziennik.

Innego zdania jest przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech. Uważa, on że „Oezil, Klose, Gomez, Podolski są dzisiaj idolami i wzorami do naśladowania dla wielu młodych ludzi” i dlatego jadąc do Auschwitz mogliby wiele zdziałać, poddając się atmosferze tego miejsca - pisze Tagesspiegel.

Alexandra Jarecka

red. odp. Iwona D. Metzner / du

Reklama