E-maile z groźbami wysyłane do meczetów. Niemiecka policja przeprowadziła naloty | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 09.10.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

E-maile z groźbami wysyłane do meczetów. Niemiecka policja przeprowadziła naloty

Zwolennicy skrajnej prawicy wysyłali latem anonimowe e-maile z groźbami do meczetów, ośrodków dla imigrantów, siedzib partii politycznych i mediów. Niemiecka policja przeprowadziła pierwsze przeszukania.

Niemieckie służby przeprowadziły w środę (9.10.2019) przeszukania w związku z anonimowymi e-mailami zawierającymi groźby, które latem tego roku wysyłali zwolennicy skrajnej prawicy. Adresatami wiadomości były meczety, ośrodki dla imigrantów, siedziby mediów i partii politycznych.

Urząd Kryminalny w Bawarii podał, że w ramach policyjnej akcji przeszukano w środę (9.10.2019) łącznie siedem nieruchomości w czterech krajach związkowych: Bawarii, Badenii-Wirtembergii, Turyngii i Saksonii-Anhalt. W nalotach uczestniczyło 120 funkcjonariuszy.

Skrajnie prawicowa organizacja „Combat 18“ uchodzi za zbrojne ramię neonazistowskiej sieci „Blood and Honour”

Skrajnie prawicowa organizacja „Combat 18“ uchodzi za zbrojne ramię neonazistowskiej sieci „Blood and Honour”

Dochodzenie dotyczy 23 e-maili, które w lipcu zostały wysłane do różnych adresatów w całych Niemczech. Wiadomości zawierały m.in. groźby zamachów bombowych. Nadawcy podpisywali się nazwami skrajnie prawicowych organizacji: „Volksfront” („Front Ludowy”), „Combat 18”, „Blood & Honour” („Krew i Honor”). Liczba „18” jest używana przez grupy neonazistowskie i odnosi się do pierwszej i ósmej litery alfabetu – A i H – które tworzą inicjały Adolfa Hitlera.

Minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann poinformował, że podczas policyjnych nalotów zatrzymano w środę sześciu podejrzanych. Zwolniono ich po zakończeniu przeszukań. Siódma osoba, objęta dochodzeniem, jest nadal poszukiwana.

Minister dodał, że służby będą teraz dokładnie badać skonfiskowane dowody.

AP/dpa/mast