Dyskusja o ″największym domu publicznym Europy″. Niemieccy politycy żądają zaostrzenia przepisów | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 19.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Dyskusja o "największym domu publicznym Europy". Niemieccy politycy żądają zaostrzenia przepisów

Partie polityczne reprezentowane w Bundestagu wypowiadają wojnę "handlarzom żywym towarem". W tym celu Bundestag chce zmienić obowiązujące przepisy.

Z projektem nowej ustawy w tej sprawie wystąpiła ostatnio partia Zielonych. Reakcja polityków wszystkich pozostałych partii była pozytywna. Ich przedstawiciele są zgodni, że potrzebne są lepsza ochrona osób przymuszanych do prostytucji i skuteczniejsze sposoby ścigania sprawców. Niemiecki rząd ratyfikował w tym roku konwencję Rady Europy przeciwko handlowi żywym towarem. Dlatego politycy partii Zielonych domagają się przede wszystkim zmiany prawa pobytowego i azylowego dla osób przymuszanych do prostytucji. Jak dotąd cudzoziemki spoza UE, które zgodziły się na współpracę z organami ścigania, otrzymywały prawo pobytu w RFN często tylko do zakończenia procesu przeciwko ich dręczycielom. Postulat zmian w prawie pobytowym popiera też CDU.

Legalna forma zarobku

Partie chadeckie CDU i CSU żądają jednocześnie cofnięcia przepisów legalizujących prostytucję, wprowadzonych przez koalicyjny (SPD/Zieloni) rząd kanclerza Schrödera. Od 2002 roku prostytucja jest w świetle prawa legalną formą zarobkowania; osoby ją uprawiające są ubezpieczone i płacą podatki. Według krytyków tej reformy uczyniła ona z Niemiec "największy dom publiczny Europy".

Potwierdzają to statystyki. Od 2002 roku znacznie wzrosła w Niemczech liczba domów publicznych a w ślad za tym wzrosła też liczba osób zmuszanych do prostytucji.

Prostituierte Symbolbild

W Niemczech prostytucji oddaje się ok. 400 tys. osób. Tylko nieliczne(i) są ubezpieczeni

"Intencja była dobra"

- Wszystko jedno czy chodzi o handel żywym towarem, przymuszanie do prostytucji czy o prostytucję wśród nieletnich - ten zły stan rzeczy jeszcze się nasilił - powiedział polityk CSU Hans-Peter Uhl w wywiadzie dla "Die Welt" (wydanie z 19.12.12). Dodał, że "intencja może była i dobra, ale jej realizacja była zła". - Zamiast pomóc kobietom, wzmocniono tylko pozycję sutenerów - krytykuje polityk bawarskiej chadecji. Jednocześnie zaznaczył on, że partie chrześcijańskiej demokracji prowadzą rozmowy z partnerem koalicyjnym FDP w sprawie zmiany ustawy o prostytucji. Uhl domaga się zarówno wprowadzenia obowiązku posiadania urzędowej licencji dla domów publicznych jak i obowiązku badań zdrowotnych dla prostytutek. W ten sposób kobiety miałyby możliwość "przeprowadzenia poufnej rozmowy z lekarzem. A to może być ważne w przypadku zmuszania do prostytucji" - zaznaczył polityk.

"Nadszedł czas na poprawki"

Konieczność modyfikacji ustawy o prostytucji widzą także jej pomysłodawcy - partia Zielonych. - Ustawa była ważnym, pierwszym krokiem, by wzmocnić prawa prostytutek - powiedziała szefowa klubu poselskiego tej partii w Bundestagu, Renate Künast. - Teraz nadszedł czas, by ją poprawić - dodała. Podobnie jak politycy chrześcijańskiej demokracji domaga się ona wprowadzenia urzędowych licencji na prowadzenie działalności usługowej dla domów publicznych. W jej przekonaniu da to policji więcej możliwości przeprowadzania kontroli.

Z kolei politycy socjaldemokracji, jak Marlene Rupprecht (SPD), zwracają uwagę, że o handlu żywym towarem mówić można nie tylko w przypadku prostytutek, ale i w przypadku opiekunek osób starszych.

AFP, KNA, EPD / Bartosz Dudek

red. odp. Iwona D. Metzner