Draghi ma sprytny pomysł | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 03.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Draghi ma sprytny pomysł

Komentatorzy piątkowej prasy analizują zapowiedź szefa EBC Draghiego o skupie obligacji państwowych dla załagodzenia kryzysu. Ich ocena wypada dość pozytywnie.

Mario Draghi na konferencji prasowej we Frankfurcie n. Menem

Mario Draghi na konferencji prasowej we Frankfurcie n. Menem

Frankfurter Rundschau uważa, że "Draghi mądrze postąpił. Prezes EBC naszkicował tylko to, co teraz dopracują jego eksperci. Po pierwsze EBC nie będzie sam decydował o skupie obligacji tylko razem z ministrami finansów. W ten sposób akcja ratunkowa pozostanie w rękach polityków. Po drugie pomoc ze strony banku emisyjnego nadejdzie tylko wtedy, gdy chwiejące się państwa choć w przybliżeniu spełnią warunki określane przez fundusze pomocowe. Po trzecie Draghi wyjaśnił, że EBC skupując akcje chce dopiąć swego celu, czyli działać bez ograniczeń. W ten sposób uporałby się on ze spekulantami i zwalczał kryzys euro w zarodku".

Koelner Stadt-Anzeiger zaznacza, że "EBC pomoże, ale dopiero po zwróceniu się danego państwa do funduszu ratunkowego, i uzgodnieniu z nim strukturalnego programu reform. Jest to sprytne pociągnięcie, bo poprzez fundusze ratunkowe decyzja będzie należała do wszystkich państw eurogrupy. Sedno tego zabiegu tkwi w tym, że Europejski Bank Centralny przejmuje zadania, do których w ogóle nie był stworzony. Nawet jeżeli Europa jest jeszcze daleka od inflacji, EBC musi zrobić wszystko, by do niej nie dopuścić. Inaczej zwalczanie kryzysu przerodzi się w następny kryzys".

Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze: "To nie pierwszy raz, że Europejski Bank Centralny ekstremalnie rozszerzył swój mandat. Poprzez skup ryzykownych obligacji państwowych, na które nie ma chętnych, a co dotąd kosztowało 211 mld euro, EBC już dawno finansuje kulejące państwa, nawet jeżeli Draghi temu zaprzecza. W ubiegłym tygodniu swoim wystąpieniem w Londynie rozbudził tylko na rynkach gorączkowe oczekiwania. Wielka finansjera miała nadzieję na rychłą salwę z jakiejś cudownej broni, i to z jakimś wielomiliardowym ładunkiem. Tymczasem w czwartek nastąpił tylko zimny prysznic, bo EBC wiąże swą pomoc z określonymi warunkami. Państwa łaknące pomocy muszą najpierw wykazać się wolą reform i złożyć wniosek do funduszu EFSF/ESM zanim EBC będzie skupować ich obligacje".

Wiesbadener Kurier uważa, że "Draghi ma jak najbardziej powody, by, wychylając się z pomysłem skupu obligacji, wzmóc presję przede wszystkim na ociągających się szefach rządów jak Angela Merkel. Oni bowiem nie powinni zdawać się na działanie EBC, tylko sami decydować (i bronić tego przed wyborcami), czy poprzez fundusze ratunkowe można by odciążyć nieco państwa Europy Południowej, by ciężar odsetek nie obrócił w niwecz ich wysiłków oszczędnościowych i zabiegów reformatorskich. Dotychczasowa strategia ratowania euro jest jak do tej pory tylko pasmem porażek. Miliardowa pomoc, także ta z Niemiec, trafiła bowiem przede wszystkim na konta wierzycieli, a nie uzdrowiła kulejących państw".

Berliński Tagesspiegel zauważa: "Godzinne wystąpienie Draghiego, które można było śledzić w telewizji na żywo na całym świecie, pozostawiło na giełdowych parkietach i w bankach rozczarowanie, euro odnotował spadek, akcje poszybowały w dół. Rynki finansowe oczekiwały czegoś więcej. Decydującą rzecz Mario Draghi powtórzył kilkakrotnie, bez manuskryptu, mianowicie, że widzi różnicę między koniecznymi i wystarczającymi przedsięwzięciami. Konieczne byłoby, by kraje eurogrupy zyskały nieco na czasie, albo by przedsięwziąć coś przeciwko wysokim odsetkom, jakie muszą płacić Hiszpania i Włochy. W ten sposób EBC staje się strażą pożarną i zachowuje się jak strażak, który w momencie zagrożenia wyważa zamknięte drzwi siekierą, odkładając pryncypia na pewien okres czasu na bok. Ale wystarczające to nie jest."

Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner

Reklama