Die Zeit o kampanii wyborczej w Polsce: „podzielony kraj” | Echa polskie | DW | 25.06.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Die Zeit o kampanii wyborczej w Polsce: „podzielony kraj”

Rafał Trzaskowski próbuje przełamać schemat eskalacji konfliktu i złagodzić polski Kulturkampf – ocenia „Die Zeit”.

Niemiecki tygodnik publikuje w najnowszym wydaniu reportaż z kampanii wyborczej w Polsce. Jak ocenia autor Matthias Krupa, „rządząca polska prawica robi się nerwowa, bo liberał ma poważne szanse zostać przyszłą głowa państwa”. „Polska to kraj podzielony: na Wschód i Zachód, na miasto i wieś, na chodzących do kościoła i przeciwników Kościoła. Politycy mogą łagodzić te podziały, ale w Polsce staja się one coraz większe przy okazji każdych ważniejszych wyborów” – pisze tygodnik.

Ocenia, że niedzielne wybory prezydenckie będą najpewniej pojedynkiem dwóch kandydatów: prezydenta Andrzeja Dudy i kandydata KO Rafała Trzaskowskiego, którzy „reprezentują dziś całkowicie odmienne tradycje i przeciwstawne idee”. „Die Zeit” pisze o polityce socjalnej PiS, dzięki której partia ta ma poparcie przede wszystkim wielu mieszkańców wsi i małych miast. I dodaje, że „jednocześnie PiS zaostrzył spór ideologiczny”.

„Polityce socjalnej towarzyszył szeroka walka kulturowa (Kulturkampf), która wykorzystała i pogłębiła istniejące w kraju podziały. Szef PiS Jarosław Kaczyński stale mobilizuje przeciwko rzekomym wrogom, którzy, jak wynika z jego opowieści, zagrażają Polsce i «prawdziwej polskości». Są to muzułmańscy imigranci i homoseksualiści, krytyczni artyści, niezależne media i w ogóle opozycja. Centralnym motywem tej walki jest rozliczenie liberalnej elity, która miała zdradzić kraj” – pisze „Die Zeit”.

Prezydent Andrzej Duda

Prezydent Andrzej Duda

Podziały osadzone na osobistej wrogości

Ocenia, że od pięciu lat PiS korzysta na eskalacji konfliktu politycznego. Ale teraz „Trzaskowski próbuje wyrwać się z tego schematu i złagodzić Kulturkampf”. Tygodnik zauważa, że kandydat KO jedynie na marginesie zareagował na „prowokację Dudy”, który porównał „ideologię LGBT” do „neobolszewizmu”. „Trzaskowski stoi przed zadaniem niemal niemożliwym do rozwiązania. Musi zaatakować Dudę i PiS, ale nie może kontynuować polaryzacji. Mówi, że chce być «silnym prezydentem», który kontroluje rząd i broni konstytucji, ale nie będzie «prezydentem totalnej opozycji». Zamiast naiwności i nikczemności kraj potrzebuje «pozytywnej energii». Ale czy przezwyciężenie podziału kraju jest jeszcze w ogóle możliwe? – zastanawia się autor. Cytuje Adama Michnika, który twierdzi, że jedyną droga jest pokonanie PiS.

Według „Die Zeit” „polityczna polaryzacja w Polsce zasadza się na osobistej wrogości” ludzi, którzy przed 1989 roku razem walczyli przeciw komunistom w „Solidarności”. Polityka oporu była dla nich „doświadczeniem egzystencjalnym”. „Coś z tamtej zaciętości i nieprzejednania, zostało w Polsce do dziś. Kaczyński chciały wygumkować wszystko, co działo się przed przejęciem władzy przez PiS w 2015 roku. 71-latek marzy o nowej Rzeczpospolitej” – pisze tygodnik. Ocenia, że Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski „kontynuują spór, który zaczęło pokolenie przed nimi”.

NZZ: Nie zawsze opanowany Trzaskowski

Z kolei niemieckojęzyczny szwajcarski dziennik „Neue Zuercher Zeitung” pisze o „zadziwiającej mobilizacji” wokół kandydatury Trzaskowskiego. „Jego chwytliwe a jednocześnie niezobowiązujący slogan: «Zmiana zaczyna się dzisiaj!» trafiła w czuły punkt po pięciu latach rządów PiS i trzech miesiącach pandemii” – ocena dziennik. Zauważa, że w napiętej atmosferze Trzaskowski „nie zawsze jest opanowany”, bo „groził dziennikarzom TVP zwolnieniem z pracy, byłego ministra obrony chce postawić przed sądem”. Z drugiej strony – dodaje gazeta – Trzaskowski obiecał, że nie będzie prezydentem totalnej opozycji, a w niektórych sprawach nawet chwalił PiS. Według „NZZ” Trzaskowski chce w ten sposób pozyskać umiarkowany konserwatywny elektorat.

Gazeta ocena też, że prezydent Andrzej Duda „przez minione pięć lat nie zdołał wyrobić sobie własnego profilu”. „W decydujących chwilach wydawał się przedłużonym ramieniem Jarosława Kaczyńskiego. Trzaskowski obiecuje zaś, że będzie «solnym prezydentem», który patrzy władzom na ręce” – dodaje „NZZ”.

Redakcja poleca

Reklama