Die Zeit: Na kolanach przed Warszawą. Stulecie urodzin Willy Brandta | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 14.11.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Die Zeit: Na kolanach przed Warszawą. Stulecie urodzin Willy Brandta

W artykule „Inny Niemiec” tygodnik Die Zeit przypomina postać Willy Brandta, najważniejsze wydarzenia z jego życia, w tym hołd oddany 7 grudnia 1970 r. w Warszawie.

W setną rocznicę urodzin byłego kanclerza Niemiec, na łamach tygodnika Die Zeit wspominają go w dyskusji jego najbliżsi współpracownicy, politycy, przyjaciele oraz rodzina.

Jednym z wydarzeń, o którym dyskutowano, była wizyta Willy Brandta w Warszawie. Die Zeit przypomina okoliczności tej wizyty, podpisanie układu o normalizacji stosunków z Polską oraz uznanie jej zachodniej granicy. Następnie opisuje scenę przed Pomnikiem Bohaterów Getta, gdy Willy Brandt po złożeniu wieńca przed nim uklęknął. Syn kanclerza Peter Brandt przyznał, że gest ten bardzo poruszył jego matkę Rutt, która chciała zrozumieć, co działo się wtedy w głowie jej męża. Czy to zaplanował? Po powrocie kanclerz miał jej powiedzieć, że „przecież trzeba było coś zrobić”. Natomiast bliski współpracownik Brandta Egon Bahr wspomina, że wieczorem tego samego dnia, po hołdzie oddanym przed Pomnikiem, kiedy przy kieliszku skomentował wcześniejsze zachowanie kanclerza, jako „niesłychane”, Brandt odparł: „Nagle uświadomiłem sobie, że złożenie wieńca to za mało”. Wydarzenie to skomentował również Klaus Harpprecht, odpowiedzialny wtedy w Urzędzie Kanclerskim za teksty przemówień Brandta. „Uklęknięcie nie wywarło na Polakach wielkiego wrażenia, ponieważ wtedy stosunki między katolicką i żydowską częścią społeczeństwa były bardzo napięte. Jedyną pozytywną reakcją było zachowanie premiera Józefa Cyrankiewicza, który 4 lata przebywaö w obozie zagłady w Auschwitz i którego żona była Żydówką. W aucie premier w milczeniu uścisnął Brandtowi dłoń”- wspomina Harpprecht.

Również Helmut Schmidt przyznał, że początkowo nie mógł zrozumieć gestu kanclerza. „Miałem wrażenie, że trochę przesadził. Nie wiedziałem też, czy gest ten skierowany był pod adresem zamordowanych Żydów, czy pod adresem całej Polski. Dla Polaków to też nie jest do końca jasne. Brandt był bardzo emocjonalnym człowiekiem i działał, jeśli chodzi o takie sytuacje, instynktownie. Dopiero później zrozumiałem ogromne znaczenie takich symbolicznych gestów, z których sam stale rezygnowałem”- przypomina były kanclerz.

Tygodnik przytacza też wyniki sondażu opinii publicznej w Niemczech z tamtego okresu, wg którego 48 procent Niemców uznało uklęknięcie kanclerza w Warszawie za przesadzone a 41 procent za jak najbardziej stosowne.

Die Zeit przypomina też, że Brandtowi, jako jedynemu Niemcowi, przyznano za politykę wschodnioeuropejską Pokojową Nagrodę Nobla.(...).

„Zemsta moskiewskich nacjonalistów”

Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ), informuje w artykule „Atak na polską ambasadę” o antypolskich nastrojach w środowisku nacjonalistów w Moskwie.

Frankfurcki dziennik podaje, że stronnicy skandalizującego rosyjskiego pisarza Eduarda Limonowa, założyciela (zdelegalizowanej, red.) faszyzującej partii Narodowo-Bolszewickiej, wrzucili w środę (13.11) świece dymne i race na teren polskiej ambasady w Moskwie. Policja ujęła trzech sprawców. Tymczasem, jak podaje FAZ, prezydent RP Bronisław Komorowski przeprosił za napad na rosyjską ambasadę w Święto Niepodległości w Warszawie. W „Radiu Z” podkreślił, że Rosji należą się przeprosiny za to, że w Polsce działają siły, którym zależy na tym, by Polska uchodziła za kraj, w którym panuje rusofobia. (...)

Natomiast Limonow, lider partii Inna Rosja, ciągnie dalej gazeta, napisał na swoim blogu, że Polacy „mają kompleks niższości wobec Rosji”; kompleks narodu przegranego. Limonow stwierdził też, że rozbiory Polski były uzasadnione „prawem silniejszego”.

Zwolennicy Limonowa skandowali przed Ambasadą RP w Moskwie, w myśl przekonań swego przywódcy: „Niech żyje Rosja od Warszawy do Port Artur” – kończy FAZ.

Alexandra Jarecka

red. odp.: Iwona D. Metzner