„Die Zeit”: Europa Wschodnia uważa się za potrójną ofiarę | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 22.03.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

„Die Zeit”: Europa Wschodnia uważa się za potrójną ofiarę

Dlaczego Zachód postrzega Niemcy Wschodnie, Polskę i Węgry jako kraje zagrożone prawicowym odchyleniem? - zastanawia się Adam Soboczynski w najnowszym wydaniu tygodnika „Die Zeit”.

Autor opiniotwórczego tygodnika analizuje przyczyny nieporozumień we wzajemnym postrzeganiu między Zachodem a Europą Środkowo-Wschodnią, którą nazywa „nowym blokiem wschodnim”. 

Postrzegający Wschód jako „dziwny obszar prawicowego odchylenia”, Zachód ignoruje fakt, że to spojrzenie z zewnątrz w żaden sposób nie przystaje do tego, co myślą o sobie odmawiający przyjmowania uchodźców mieszkańcy byłej NRD, Polacy, Węgrzy i Czesi – pisze Soboczynski.

„Człowiek byłego bloku wschodniego uważa się za całkowicie niewinnego” – podkreśla niemiecki dziennikarz i przypomina, że charakterystyczną cechą doktryny państwowej krajów tego bloku było przekonanie, że to Zachód jest kapitalistyczny i faszystowski, a Wschód socjalistyczny i tym samym z definicji antyfaszystowski.

Lewicowo-liberalne połajanki z Zachodu traktowane są do dziś jako nieuzasadnione – pisze autor. „Oskarżanie wschodnich Niemców o niebezpieczeństwo prawicowej ideologii ma tyle sensu, co uświadamianie zdeklarowanemu przeciwnikowi nikotyny, jakie niebezpieczeństwa wynikają z palenia papierosów. Adresat czuje się pouczany w sposób graniczący ze śmiesznością” – zauważa Soboczynski.  

Frankfurter Buchmesse 2015 - Adam Soboczynski (picture-alliance/dpa/J. Kalaene)

Adam Soboczynski: Europa Wschodnia uważa się za potrójną ofiarę

Obrona niewinności

„Niewinność broniona jest z wielką determinacją, godną mieszczańskiego dramatu” – ocenia autor. Jego zdaniem to powoduje, że „Polacy próbują środkami prawnymi uniemożliwić konfrontację ze swoją tradycją antysemityzmu i kolaboracją jednostek”. 

Węgrzy „bardziej zastanawiają się nad traumą wynikającą z okrojenia ich państwa w 1920 roku niż nad koalicją z Hitlerem”, a mieszkańcy Drezna „przy każdym wspomnieniu o nalotach bombowych popadają w zbiorowy nastrój żałoby, coś, co nie mieści się w głowach mieszkańców Hamburga czy Kolonii (które też bardzo ucierpiały wskutek nalotów – DW)” – czytamy w „Die Zeit”.

„Kraje tworzące były blok wschodni łączy głębokie przekonanie, że nie są adresatami zachodnioniemieckiej skruchy, przepracowania narodowego socjalizmu i moralnego wzburzenia” – pisze Soboczynski.

Wschód czuje się ofiarą

„Wschód czuje się dziś ofiarą, która po gwałcie dokonanym na nim przez państwo nazistowskie i komunizm obecnie jest wystawiona na arogancką cenzurę poglądów, co jest potrójnym upokorzeniem” – tłumaczy autor. 

„Mieszkańcy tych krajów nie chcą pozwolić na to i z dumą obrażonych głosują na AfD lub PiS” - dodaje.

Autor zarzuca zachodniej opinii publicznej, że nie dostrzega, iż zachodniej kultury pamięci, wykształconej w długim procesie, nie da się „wyeksportować na Wschód jak towarów konsumpcyjnych”. „Odbiorca odmawia przyjęcia niewesołej nowiny, co dodatkowo drażni wysyłającego” – zauważa autor.

Kryzys uchodźczy nie był jego zdaniem przyczyną podziału między Wschodem a Zachodem, lecz jedynie pozwolił dostrzec istniejące pęknięcie. Gdyby Niemcy Wschodnie były dziś samodzielnym państwem, prowadziłyby politykę zbliżoną do Polski czy Węgier: skoncentrowaną na ochronie granic, charakteryzującą się patriotyczną prostotą, etniczną jednością i narodową suwerennością – pisze Adam Soboczynski w „Die Zeit”

 

opr. Jacek Lepiarz, Berlin

 

Reklama