Die Welt: Rosja oferuje Niemcom prąd z Bałtyckiej Elektrowni Atomowej | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 24.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Die Welt: Rosja oferuje Niemcom prąd z Bałtyckiej Elektrowni Atomowej

Nie zważając na kryzys ukraiński Rosja oferuje Niemcom dostawy prądu z obwodu Kaliningradzkiego.

Putin mit Igor Sechin Archivbild 2013

Wöadimir Putin i Igor Sieczin

Stołeczny dziennik "Die Welt" zamieszcza we wtorkowym (24.06) wydaniu artykuł o równie interesującej, co zaskakującej ofercie Rosji dla Niemiec. Szef rosyjskiego, państwowego koncernu paliwowo-gazowego Rosnieft Igor Sieczin wystąpił z propozycją dostarczania Niemcom prądu z obwodu Kalinigradzkiego za pośrednictwem tzw. kabla bałtyckiego.

Rosnieft i konferencja w Berlinie

Rosnieft utrzymuje, że pod względem wydobycia jest największym koncernem energetycznym świata notowanym na giełdzie. Przypada nań 5 procent światowego wydobycia ropy naftowej. Ale nie tylko to decyduje o znaczeniu jego szefa. Igor Sieczin, zwany naftowym kardynałem i uchodzący za szarą eminencję Kremla, jest zaufanym człowiekiem prezydenta Władimira Putina a przez niektórych wręcz postrzegany jako jego możliwy następca.

Russischer Ölriese Rosneft will Anteil an Förderer

Gigant Rosnieft chce sprzedawać Niemcom energię atomową

W ubiegłą niedzielę (22.06) prezes Sieczin powinien był w zasadzie dokonać uroczystego otwarcia nowej, wielkiej platformy wiertniczej na Sachalinie, ale zamiast tego przyjął zaproszenie szefa Niemieckiej Agencji Energetycznej (dena) Stephana Kohlera i przyleciał do Berlina. W ośrodku konferencyjnym na półwyspie Schwanenwerder nad jeziorem Wannsee wygłosił referat "Rosja - Niemcy: droga ku przyszłości".

Obok Stephana Kohlera w spotkaniu tym, ze strony niemieckiej, uczestniczyli między innymi: przewodniczący zarządu dużej spółki energetycznej E.on AG Johannes Teyssen, były prezes grupy eneregtycznej RWE Jürgen Großmann oraz niewymienieni z nazwiska przez redakcję "Die Welt" politycy.

Gazeta zwraca uwagę, że może budzić zdziwienie sam fakt dojścia do skutku spotkania na tak wysokim szczeblu w chwili, kiedy UE rozważa zaostrzenie sankcji gospodarczych wobec Rosji a kryzys ukraiński grozi w każdej chwili zaostrzeniem. Jeszcze dzwiniejsze i bardziej zaskakujące jest jednak to, co prezes Sieczin zaproponował swym niemieckim słuchaczom: dostawy prądu z Bałtyckiej Elektrowni Atomowej, którą Rosjanie chcą zbudować w obwodzie Kaliningradzkim.

Propozycja nieco na wyrost

Jeden z uczestników spotkania uznał tę propozycję za "wybiegającą zbyt daleko" i "nie na czasie". Prezes Sieczin, który, jak podkreśla "Die Welt", do roku 2012 był wicepremierem Federacji Rosyjskiej, natychmiast zaoponował i zwrócił uwagę niemieckim gospodarzom, że jego zdaniem "most energetyczny z Kaliningradu do Niemiec, przebiegający drogą lądową lub kablem podmorskim, może być ciekawą propozycją dla RFN".

Komentatorzy oceniają tę propozycję dwojako. Jedni widzą w niej dowód na pogłębiający się dystans między tymi dwoma krajami. Inni dostrzegają w niej oznakę obowiązywania zasady "busines as usual", ponieważ ten zaufany człowiek Putina odgrzał jedynie stosunkowo niedawną ofertę Rosji, o której żywo dyskutowano na linii Berlin - Moskwa.

Zarzucony projekt z 2011 roku

Dowodem na to jest odpowiedź rządu federalnego na interpelację poselską partii Lewica w Bundestagu z końca 2012 roku. Rząd przyznał, że już w 2011 roku pomiędzy rosyjskim ministerstwem gospodarki i ówczesnym ministrem gospodarki Niemiec Philippem Röslerem toczyły się rozmowy na temat "eksportu prądu z Kalinigradu". Strona rosyjska opowiadała się w nich za położeniem podmorskiegom kabla energetycznego o przepustowości 1000 megawatów. Projekt ten nosił nazwę "Interconnection Kaliningrad Region Power System - German Power System" czyli "Energetyczne połączenie sieci Obwodu Kalinigradzkiego z siecią energetyczną Niemiec".

W późniejszym czasie rosyjski koncern energetyczny RAO UES prowadził rozmowy z dużym, wschodnioniemieckim dystrybutorem sieci przesyłowych wysokiego napięcia 50Hertz, w których uczestniczył także szef Niemieckiej Agencji Energetycznej Stephan Kohler. "Die Welt" zwraca uwagę, że w tym samym czasie strona rosyjska poinformowała o nich Polskę. "Wyniki tych rozmów nie są znane rządowi federalnemu", czytamy w odpowiedzi udzielonej na interpelację partii Lewica.

Dlaczego go się teraz odgrzewa?

Zdaniem "Die Welt" propozycja szefa Rosnieftu wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, Rosjanie mają kłopoty z budową Bałtyckiej Elektrowni Atomowej położnej w odległości kilkunastu kilometrów od miasta Nieman w obwodzie Kaliningradzkim. Ma ona mieć dwa wielkie bloki energetyczne o mocy 1200 megawatów każdy. Planowano zainstalowanie w nich nowoczesnych reaktorów wodno ciśnieniowych WWER-1200. Ale tę inwestycję wstrzymano.

I to jest drugi powód oferty Igora Sieczina. Budowę elektrowni wstrzymano, ponieważ Rosjanie nie mają nabywców na prąd za granicą. A Bałtycka Elektrownia Atomowa została pomyślana jako klasyczna inwestycja eksportowa. Przynajmniej w teorii, gdyż w praktyce okazało się, na co zwraca uwagę "Die Welt", że najbardziej oczywiście importerzy prądu z Elektrowni Bałtyckiej w postaci trzech państw bałtyckich nie chcą przyłączenia ich do rosyjskiej sieci energetycznej bojąc się uzależnienia od swego potężnego sąsiada.

Niemcom nic podobnego nie zagraża, ale, jak pisze "Die Welt", Rosjanie najwyraźniej nie są do końca przekonani o sukcesie niemieckiej transformacji energetycznej i podsuwają Republice Federalnej pomysł dostaw energii, nie tylko na wypadek kłopotów z turbinami wiatrowymi i ogniwami solarnymi.

Prezes Sieczin o unijnych sankcjach

Na uwagę zasługuje także odpowiedź prezesa Rosnieftu na pytanie w sprawie możliwego wprowadzenia przez UE trzeciego stopnia sankcji gospodarczych wobec Rosji za jej politykę wobec Ukrainy. Igor Sieczin stwierdził sucho, że "chcemy być pragmatyczni" i przypomniał ciekawym, że jego firma "zarządza 22 procentami możłliwości produkcyjnych niemieckich rafinerii i wytwarza 20 procent rosyjsko-niemieckich obrotów handlowych".

Z drugiej strony Niemcy mają w Rosji udziały w 6 tys. 300 przedsiębiorstwach a "300 tysięcy miejsc pracy w Niemczech zależy od handlu z Rosją". "Gdyby - jak powiedział - sankcjami obłożono także branżę energetyczną, wtedy w ten konflikt zostaną wciągnięte miliony ludzi, którzy nie mają z nim nic wspólnego".

Sieczin zwrócił przy okazji uwagę swym rozmówcom w Berlinie, że "niemieckie firmy w Rosji tracą na znaczeniu" i są wypierane z tamtego rynku przez przedsiębiorstwa amerykańskie i firmy z Regionu Azji i Pacyfiku. "Sankcje - cytuje go "Die Welt" - nie służą nikomu, tworzą za to dodatkowe ryzyko, a krąg nimi dotkniętych może się tylko zwiększyć".

oprac.: Andrzej Pawlak

red. odp.: Elżbieta Stasik